Zdenek Sverak
Podwójne widzenie
Zdenek Sverak Podwójne widzenie Książkowe klimaty

Podwójne widzenie to schorzenie wzroku, objawiające się tym, iż widzimy przedmioty zdublowane. Nie jest chyba przypadkiem, iż Zdenek Sverak schorzeniem tym zatytułował zbiór swoich 19 opowiadań. W opowiadaniach tych bowiem widzimy ukrytą naturę człowieka.

REKLAMA
Ukrywamy swe wnętrze. Boimy się, że ktoś wedrze się i zabierze nam nasze tajemnice. Wyjawienie naszych tajemnic czyni nas bezbronnymi, a tego właśnie boi się każdy z nas.
To była pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po zakończeniu lektury opowiadań Sveraka. A przecież w czasie lektury zaśmiewałem się do łez. Cóż takiego kryje się w prozie czeskiej, że z jednej strony jej lektura jest świetną, odstresowującą rozrywką, z drugiej zaś pobudza nas do refleksji nad sobą i światem?
Opowiadania, które mamy okazję przeczytać, Sverak pisał tak naprawdę przez całe życie. Pierwsze z nich jest bowiem starsze od ostatniego o 42 lata. Wydawało by się, że czytając będę mógł przeanalizować kunszt pisarski Autora. Z zaskoczeniem stwierdziłem, że nie potrafię określić, no może poza realiami, w jakich Autor umieścił swoich bohaterów, lat, w których były one pisane. Nie mogłem się pozbyć wrażenia, że Sverak szybko osiągnął mistrzostwo w kreowaniu tych typowo czeskich historii i przez czterdzieści lat zachował tytuł mistrza.
Co łączy kierowcę ciężarówki, głuchego mechanika i kierowcę ciężarówki? Tajemnica ich wnętrza, pogoni za nigdy nie osiągniętym szczęściem. Wydaje się, że każdy z nas mając szczęście na wyciągnięcie ręki zaczyna sam komplikować sobie życie, jakby nie wierzył w jego szczęśliwe zakończenie. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nie możemy cieszyć się tym co mamy? Czyżbyśmy woleli zachować wspomnienia o tym, co było piękne? A może uznajemy, że to nie cel jest ważny, tylko sama droga? To ostatnie chyba było filozofia Tomasza, poety i pracownika agencji reklamowej. Zauroczony przypadkowo ujrzaną kobietą, postanawia ją odszukać, przekonany, że tylko ona może zapełnić pustkę jego życia. Odnaleziona kobieta okazała się jednak nie tą ujrzaną w drugim wagonie tramwaju, musiała więc odejść. Dała młodemu człowiekowi poczucie szczęścia, ale nie była tą ujrzaną i wymarzoną. Nie róbcie nam tego kobiety, to słowa kończące opowiadanie, pozwólcie nam znaleźć to nasze wyidealizowane szczęście, albo nie wyprowadzajcie nas z ułudy. Bo przecież nie chodzi o to, by złowić króliczka, ale by gonić go.
A na pocieszenie wszystkim, którzy będą szukać w opowiadaniach Sveraka jedynie czystej rozrywki, powiem, że czasem robi on takie numery. I nie nazywajcie Mistrza spadkobiercą Haszka czy Hrabala. To Sverak, jedyny i niepowtarzalny.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?