
Życie kobiet w Nowym Jorku na początku XX wieku nie jest proste. Tym trudniejsze, gdy płeć piękna nie czekając na swojego księcia postanowi sama na siebie zarabiać. A już szczególnie ciężki jest los niewiasty, która uprze się aby zostać detektywem na przekór wszystkim i wszystkiemu. Tak jak Molly Murphy.
REKLAMA
Ze swoją burzą niesfornych rudych loków od dziecka pakowała się w kłopoty. Jedno z nich doprowadziło do opuszczenia przez nią rodzimej Irlandii – przekonana, że zabiła robiącego jej nazbyt gorliwe awansy Anglika, uciekła z kraju i po licznych perypetiach wylądowała w Nowym Jorku. A że gorąca irlandzka krew nie dawała o sobie zapomnieć, Molly Murphy ku zgorszeniu wielu postanowiła zostać detektywem. Tym sposobem, otrzymując zlecenie od przyjaciela – a może i kogoś więcej – policjanta, trafia na wieś, by zdemaskować spirytualistki. Przypadek sprawia, że natyka się na coś, co pomoże odkryć tajemnicę porwania syna właścicieli.
Z właściwą sobie umiejętnością ukazywania przeszłości, Rhys Bowen przenosi czytelników na amerykańską wieś, udowadniając, że nie tylko na angielskich prowincjach dochodzi do potwornych zbrodni – widoczny ukłon w stronę Agathy Christie. Trudno jest przeoczyć liczne nawiązania do królowej powieści detektywistycznej. Zamknięta przestrzeń, nietuzinkowi bohaterowie skrywający swoje sekrety czy mrożąca krew w żyłach historia sprzed lat – to wszystko buduje niepowtarzalny klimat, który choć stylistycznie do Christie pasuje, ma w sobie coś oryginalnego.
Z właściwą sobie umiejętnością ukazywania przeszłości, Rhys Bowen przenosi czytelników na amerykańską wieś, udowadniając, że nie tylko na angielskich prowincjach dochodzi do potwornych zbrodni – widoczny ukłon w stronę Agathy Christie. Trudno jest przeoczyć liczne nawiązania do królowej powieści detektywistycznej. Zamknięta przestrzeń, nietuzinkowi bohaterowie skrywający swoje sekrety czy mrożąca krew w żyłach historia sprzed lat – to wszystko buduje niepowtarzalny klimat, który choć stylistycznie do Christie pasuje, ma w sobie coś oryginalnego.
„Pieniądze to nie wszystko” to czwarta część serii o rezolutnej Molly Murphy. Póki co jest również to tom najlepszy, to zaś jest w samym sobie wielkim sukcesem, gdyż każda książka trzyma poziom, stawiając wysoko poprzeczkę dla swych następców. Zręcznie splata wszystkie wątki z poprzednich trzech powieści i tworzy kolejne, jak zwykle zostawiając zakończenie otwartym – jedna tylko Rhys Bowen wie, co wydarzy się dalej – no może jeszcze wspaniała tłumaczka Joanna Orłoś-Supeł i wszyscy anglojęzyczni czytelnicy. Możliwych scenariuszy jest tysiąc, a najpewniej i tak zaskoczy polskich moli książkowych.
Powieści Rhys Bowen można zaliczyć do tych, gdzie uśmiech podczas czytania nie schodzi z ust. Zawiera w sobie potężne pokłady pozytywnej energii, która sprawia, że czytelnik mimowolnie będzie się uśmiechać podczas lektury. Nie tylko z powodu dowcipu i przedstawienia świata przez Molly, ale dzięki optymizmowi bohaterki, a sądząc po tonie postów, także autorki. Dosłownie zaraża pozytywną energią.
Marta Kraszewska
