Marcon Chicot
Zabójstwo Pitagorasa
Marcon Chicot Zabójstwo Pitagorasa wydawnictwo Muza

W ciągu całego swojego życia Pitagoras zdołał zafascynować się liczbami, dokonać odkryć na wagę złota, założyć wspólnotę pitagorejską i doprowadzić ją do potęgi. W 510 roku przed naszą erą Bractwo jest na szczycie, ma wpływ na politykę i prowadzi w dokonaniach naukowych. Pitagoras zaś zamierza wyznaczyć następcę. Jednak decyzja zostaje odroczona, gdy ktoś zaczyna zabijać kandydatów…

REKLAMA
Na miejsce przybywa Akenon, Egipcjanin, który już nie raz wsławił się jako łowca zabójców. Mężczyzna ma rozwikłać zagadkę, jednak jego myśli z dnia na dzień są coraz bardziej poświęcone Ariadnie, córce Pitagorasa. A podejrzanych przybywa – wielu szanuje mistrza, ale jeszcze więcej pragnie jego zguby.
„Zabójstwo Pitagorasa” to książka, która z jednej strony fascynuje, a z drugiej irytuje. Czytelnik ma do czynienia z wartką akcją, sprytnie stworzoną zagadką, ciekawymi i w miarę oryginalnymi postaciami. Jednak jednocześnie odbiorca powieści musi borykać się z piórem autora. Marcos Chicot ma tendencję do kilkakrotnego powtarzania jednej informacji w różnych konfiguracjach – poprzez narrację kolejnych bohaterów. Gdyby pousuwać powtórzenia, książka skróciłaby się o 1/3.
A jednak w powieści Marcosowi Chicot udało się zachować idealną proporcję pomiędzy czystą nauką a rozrywką. Jako wielbiciel Pitagorasa dość długo zastanawiał się nad napisaniem książki o jednym z najsłynniejszym matematyku w dziejach. A wraz z mijaniem czasu pomysł stopniowo przeradzał się z powieści o liczbie pi – którą jak sam stwierdził, przeczytałby chyba tylko on – do historycznego kryminału czyli książki o „Zabójstwie Pitagorasa”.
Choć sama powieść i tak skupia się w dużej mierze na liczbie pi. Na poszukiwaniach, desperackich próbach dokonania przełomowego odkrycia. Bractwo Pitagorasa, Ariadna, Akenon czy Glaukos, oni wszyscy oddają się swojej pasji, próbie zaspokojenia niepohamowanego głodu zdobywania wiedzy.
Co ciekawe, mimo że dla Chicota Pitagoras jest jednym z mentorów, to postać samego matematyka nie została pokazana jako ideał. Wszyscy bohaterowie na każdym kroku podkreślają, jak to Pitagoras jest geniuszem, najmądrzejszym i najsprytniejszym ze wszystkich ludzi, a w zasadzie to tak wielki autorytet, że nie powinno się z nim zadzierać. I choć z tymi zapewnieniami czytelnik spotyka się mniej więcej co rozdział – w różnych konfiguracjach, jednak oddając przedstawiony wcześniej sens – to sam Pitagoras zdaje się być nieporadny. Większości problemów, jakie spotyka jego Bractwo nie udaje mu się rozwiązać, więcej – jest wobec nich bezradny, niemal całkowicie zdając się na pomoc Akenona i Ariadny.
Nawet największą tajemnicę koniec końców rozwiązuje nie Pitagoras, dla którego dążenie do odpowiedzi było sensem życia, a ktoś, kto w książce nie gra pierwszych skrzypiec. Ważne jest, by pamiętać nie tylko o tej wersji, która zachowała się w historii, ale i o obrazie który ukazał czytelnikom Chicot. O tyle prawdziwszym, że nie widać, iż nie wybielonym – mimo swej fascynacji Pitagorasem przedstawił go bez zbytniego fantazjowania.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?