
Dlaczego chodzimy po górach? Bo są i swoją obecnością wyzywają nas na pojedynek. Prowokują do sprawdzenia własnych sił i umiejętności. Nagrodą za wysiłek są wspaniałe widoki i to niepowtarzalne uczucie po wejściu na sam szczyt. Jednak góry bywają bezwzględne. Nie wybaczają żadnej pomyłki, a im są wyższe, tym więcej każą płacić za najdrobniejszy błąd.
REKLAMA
1 sierpnia 2008 roku. Ten dzień n zawsze przejdzie do historii alpinistyki. Tego dnia na szczycie K2 stanęło osiemnastu wspinaczy z całego świata. K2, drugi, co do wielkości i najniebezpieczniejszy szczyt świata uległ woli ludzkiej. Szczyt, na którym ginie statystycznie co czwarty atakujący. W ciągu następnych godzin triumf zdobywców miał zamienić się w tragedię. W ciągu 28 godzin życie straciło jedenaście osób.
Mordercza góra. Czy góry zabijają? Czy martwa natura ma zdolność pozbawiania życia? Tytuł książki Pata Falveya i Pemby Gyalje jest mylący. Góra nie zabija, zabić może jedynie żyjąca istota, każda inna śmierć jest nieszczęśliwym splotem przypadków i właśnie historię takich przypadków opisuje ta książka. Pemba Gayle, siedmiokrotny zdobywca Mount Everest, przewodnik i towarzysz zdobywców innych gór, bardzo krytycznie oceniał przygotowania do wyprawy, improwizowany zespół ludzi, którzy mieli zdobyć górę, wreszcie ilość i jakość wyposażenia. Jako odpowiedzialny przewodnik został jednak do końca i bezsilnie obserwował śmierć kolejnych alpinistów, którym zabrakło samokrytyki i dystansu wobec własnych umiejętności, którzy przecenili własne siły, którzy popełnili najbardziej niewybaczalny grzech, jaki popełnić można w górach. Zlekceważyli niebezpieczeństwo.
Zawsze chylę czoła przed ludźmi, którzy pokonali własną słabość. Potrafię docenić determinację w dążeniu do celu i zdaję sobie sprawę, jak wiele kosztować może przyznanie, że tym razem martwa natura zwyciężyła nad duchem. Po lekturze tej książki jeszcze bardziej doceniam pokorę i rezygnację z celu, którego osiągnięcie będzie stanowiło niebezpieczeństwo dla życia, zarówno własnego, jak i współtowarzyszy. Czy można bowiem zrównoważyć na szalach jednej wagi życie ludzkie i satysfakcję ze zdobycia szczytu?
Ale na to pytanie, to nie my powinniśmy udzielić odpowiedzi.
