
Od Adama nie można się odciąć. Wszak wszystko od Adama się zaczyna. Już Słowacki pisał do Mickiewicza „mój Adamito”, a strój Adama w redakcji Gazety Wyborczej oznacza strój raczej niedbały. Adamowie dążą do odreagowania pokory ich rajskiego imiennika, który skuszony przez Ewę zjadł jabłko. Gdyby nie ta Ewa i pokora Adama, w raju byśmy jeszcze siedzieli. Tak właśnie dworują sobie z mego imienia Jerzy Bralczyk i Michał Ogórek. Naturalny dystans do samego siebie pozwolił mi na przyznanie im racji. Zwłaszcza w kwestii stroju Adama.
REKLAMA
Oczywiście nie tylko najwspanialszym imieniem męskim zajmowali się rzeczeni dżentelmeni, noszący imiona mego syna. Bralczyk z Ogórkiem znęcają się żartobliwie z całego kalendarza popularnych w Polsce imion. Dostaje się więc Antoniemu za naturalne poczucie humoru, a wizja jednego z ministrów nowego rządku, który miał by zaśmiewać się w domowych pieleszach ze wszystkich biorących poważnie rewelacje najbardziej kontrowersyjnego w III RP zespołu, prześladuje mnie za każdym razem, kiedy oglądam Fakty. Polityczne skojarzenia możemy mieć też z Andrzejem, w którym podobno mieści się cały człowiek. Andrzej jako kobieta i mężczyzna? Andrzej sędzią, prokuratorem i mecenasem sztuki? Być może, choć w świetle jednego z przemówień, Andrzej prześcignął Jacka, niesłusznie kojarzonego z pierogami, czujnego i podejrzliwego. Wszyscy oni jednak niczym są przy szyderczo uśmiechających się Jarosławach, aczkolwiek Jarosław Jarosławowi nierówny. Ci o wzroście słuszniejszym często ustępują mikrusom. I tylko żal Beat, bo przecież są w złym guście, oraz Bronisławów, którym się wydaje, iż wszystko, dzięki imieniu, im się należy.
Wszystkich, którzy szukają politycznych odniesień, nie będę zapewniać, że są nie one zamierzone. Dwóch obdarzonym poczuciem humoru intelektualistów prowadzi w tej książce luźną grę skojarzeń imion i ich nowych znaczeń w naszej nowej rzeczywistości. Jak można się domyślić jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, pod jednym tylko warunkiem- jej odbiorca musi być człowiekiem, któremu humoru tego nie brakuje. W przeciwnym wypadku, miast bawić się, szukać będzie politycznych haków na obu Autorów.
A przecież prawdziwa cnota krytyki się nie boi.
