
Marzenia. Warto jest mieć. Bez marzeń życie nasze nie ma sensu. Warto jednak czasami podnieść się z wygodnego fotela i zacząć je realizować.
REKLAMA
Wydaje się, że to, co napisałem powyżej jest dewizą życiową Jarosława Kazberuka. I rzeczywiście, życie Autora książki Marzyciel składa się z realizacji dziecięcych marzeń. Kierowca porsche 911, uczestnik ekstremalnych wypraw samochodowych przez dżungle Borneo, czy rajdu Paryż Dakar, rejs po Atlantyku, judo…. Etapy życia ciekawego, ale trudnego, wymagającego samozaparcia, ciężkiej pracy w czasie przygotowań i uczestnictwa w morderczych eliminacjach. Efektem są nagrody, przygoda i satysfakcja ze spełnionego marzenia.
Oczywiście wszystko to niesie za sobą niebezpieczeństwo ciągłego głodu nowych wrażeń. Spełnione marzenie nie pozwala na to, by stanąć w miejscu. Głód przygód, emocji zmusza do powiedzenia jednego zdania : „to jeszcze nie koniec, nie koniec, nie powiedziałem ostatniego słowa”. I o tym właśnie jest bogato ilustrowana książka Jarosława Kazberuka, rajdowca, judoki i poszukiwacza przygód.
Przyznam, że w czasie lektury poczułem ukłucie zazdrości. Oto pojawił się ktoś, komu udało się zrealizować marzenia dzieciństwa. Te marzenia, które wywołała zabawa blaszanym samochodzikiem czy lektura komiksu o przygodach kapitana Żbika. Ze smutkiem stwierdziłem, że moje marzenia o byciu strażakiem, czy prywatnym detektywem rozmyły się w praktycznym życiu dorosłego człowieka. Być może, gdybym starał się je zrealizować, osiągnąłbym sukces, być może zakosztowałbym porażki, ale przynajmniej bym spróbował.
Oczywiście nie warto żałować swoich życiowych decyzji. Warto jest jedna realizować marzenia. Pewnie nigdy nie dane mi będzie uczestniczyć w oceanicznym rejsie, jednak mam swoje małe marzenia, do realizacji których wystarczy wstać z fotela.
Bo to właśnie jest pierwszym krokiem do ich realizacji.
