Ludwik Stomma
Polskie złudzenia narodowe
Ludwik Stomma Polskie złudzenia narodowe Wydawnictwo Iskry

W Królu Olch Tourniera pada zdanie o tym, że narody przypisują sobie cechy sobie obce. Zdanie to przypomniałem sobie czytając tę książkę. Przecież właśnie w ten sposób budowane są mity narodowe. Do określonych cech dobiera się zdarzenia, nadając im nowe znaczenia. A jeśli prawda o nich jest zgoła inna, tym gorzej dla prawdy.

REKLAMA
Antypolonizm. To słowo ostatnio króluje w tzw. prawicowej retoryce. Antypolonizmem nazywa się wszystko, co burzy nasze wyobrażenia o historii czy naszych cechach narodowych. To słowo-klucz, świadczy zarówno o naszej niewiedzy na temat historii, czy braku umiejętności logicznego myślenia, jak i bezsilności wobec merytorycznych argumentów. I dopóty, dopóki królować będzie nasza niewiedza, podparta wiarą w mity narodowe, będziemy reagować histeryczną obrazą na każdego, kto ośmieli się na próbę odarcia nas z narodowych złudzeń.
Państwo bez stosów, wiktoria wiedeńska, powstanie warszawskie, Konstytucja 3 maja czy bitwa pod Monte Cassino. Polskie powody do dumy i chwały, przyczynki do rozpamiętywania własnej, pozornej wielkości, zdrady innych, tolerancji czy dążenia do postępu. Podręczniki szkolne podają uproszczoną wiedzę, która ma budować w nas poczucie dumy narodowej. Jakże śmieszni będziemy wyglądać we własnych oczach, kiedy dogłębnie zbadamy nasze dzieje.
Konstytucja 3 maja utrzymująca status quo, król, który dla własnych ambicji dydaktycznych ratuje potencjalnego wroga przed atakiem potencjalnego sprzymierzeńca, nieprzemyślany rozkaz w wyniku którego unicestwione zostało całe miasto, wreszcie przypisywanie sobie sukcesu całej, wielonarodowej operacji wojskowej. Aż wreszcie to państwo bez stosów, w którym ostatni proces czarownic zapłonął krótko przed pierwszym rozbiorem Polski i kilkadziesiąt lat po procesach w pozostałych państwach Europy. Nasza historyczna rzeczywistość….. Czy nadal będziemy mieli powody do dumy? A może w bezsilności swojej znowu sięgniemy po słowo-klucz?
Ludwik Stomma napisał książkę obnażającą nasze narodowe złudzenia. Złudzenia wielkości i wyjątkowości. Książka ta nie rości sobie pretensji do opracowania historycznego. Jest to raczej zbiór esejów, których lekturę możemy zacząć w dowolnym miejscu. Oczywiście wielu czytelników może poczuć się oburzonych ich treścią. Autor zdaje sobie z tego sprawę, pocieszając się jednak tym, iż nie czeka go los Juliusza Ordona, który jak pamiętamy, ośmielił się nie zakończyć żywota pod gruzami Reduty. Nasza wielka emigracja zaszczuła oficera i doprowadziła go do samobójczej śmierci. Dziś to chyba już nikomu z nas nie grozi, a za dwieście lub trzysta lat, być może będziemy potrafili spojrzeć na własną historię bez tych obnażających nasze kompleksy, mitów….
Pod warunkiem oczywiście, że nie będziemy mitów tych wzmacniać polityką historyczną…

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?