Charles Bukowski
Historie o zwykłym szaleństwie
Charles Bukowski Historie o zwykłym szaleństwie Noir sur Blanc

Pisanie, picie alkoholu, gra na wyścigach i całowanie kobiet. Te trzy rzeczy Bukowski lubił najbardziej i poświęca temu każdą wolną chwilę. To nic, że wszystko, co kochał ociekała wulgarnością. W wulgarności tej tkwiła bowiem gorzka recenzja prozy tego cholernego życia, której nie sposób zaakceptować.

REKLAMA
Bukowski jako outsider, bitnik, kontestator amerykańskiego konsumpcjonizmu, krytyk żarłocznej odmiany kapitalizmu…. Każde z tych określeń są zgodne z rzeczywistością, lecz nie wyczerpią charakterystyki Bukowskiego. Chaotyczność prozy, spowodowana młodzieńczą dysleksją Autora sprawia, iż czytając opowiadania Bukowskiego stale mamy wrażenie, że oto słuchamy zwierzeń pijaka. Pijak ten nie staje się jednak coraz bardziej odurzony, za to czytelnik staje się otumaniony prozą Bukowskiego.
Sięgając po „Historie…” nie spodziewałem się niczego odkrywczego. Bukowski szokuje przy pierwszym zetknięciu, bawi przy drugim, przy kolejnych zaś zachwyca, aż w pewnym momencie przychodzi dla czytelnika moment, w którym każde zdanie wyczytane w książce jest oczywistą oczywistością. Żadna z historii nie jest w stanie już zszokować, czytając opisy pijaństwa i jego przykrych dla otoczenia skutków, rozpaczliwego poszukiwania gotówki, którą można zamienić na czynsz, tanie cygara i zwykłe, codzienne dwadzieścia piw, przestajemy odczuwać nie tylko litość, ale również poczucie wyższości. Ot, weszliśmy w świat Autora i w nim się nurzajmy aż do ostatniej kartki.
I właśnie w tym momencie Bukowski osiągnął swój cel. Nie chodzi bowiem o to by szokować, naciągać czytelnika na współczucie, czy dowartościowywać go. Proza, w której tak łatwo przechodzi się od mało wyszukanego seksu do platońskich wręcz rozważań, ma swój niepowtarzalny, magnetyzujący wręcz urok.
Wygrałeś ze mną Chinasky. Wygrałeś stary dziwkarzu. Nie będę już zastanawiać się dlaczego sięgam po Twoje opowiadania, które działają jak zmieszana z piwem mocna wódka, wypita przy Beethovenie.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?