
Góra Athos. Miejsce święte. Miejsce, gdzie przebywać mogą tylko mężczyźni. Przez dziesięć wieków zakaz ten został złamany tylko trzy razy. Powszedni dzień mnichów dzielony jest na pracę, modlitwę i odpoczynek. Ta religijna sielanka zostaje przerwana sensacyjnym odkryciem. Oto na terenie klasztoru odnalezione zostaje ciało kobiety. Kim była? W jaki sposób znalazła się na terenie klasztoru? A wreszcie dlaczego wszystkim mnichom zależy na zatuszowaniu całej sprawy?
REKLAMA
Mnich Nifonas może uważać się za człowieka szczęśliwego. Oto pozostawiwszy za sobą życie w wielkim mieście dawne grzechy odnalazł sens życia na Górze. Modlitwa i połów ryb na potrzeby klasztoru to jedyny cel Nifonasa. Szczególną radość sprawia naszemu Mnichowi łódź motorowa, dzięki której może wypływać dalej w morze i szybciej wracać z obfitym połowem. Wydawać by się mogło, że mężczyzna znalazł spokój swej duszy, aż do dnia, kiedy pewnego dnia odkrył zacumowaną przy brzegu obcą łódź.
W tym samym czasie Klasztor gościł szczególną personę. Kapłan rzymskokatolicki, który uzyskał przywilej przestudiowania zawartości klasztornej biblioteki odnalazł tajemniczy pergamin. Zapisany na nim tekst wzbudził konsternację mnichów, którzy mogli się z nim zapoznać. Przepowiednia odzyskania przez świat chrześcijański Konstantynopola i szczególna rola Klasztoru wydała się mnichom nieprawdopodobna. Urodzony w Klasztorze miałby odbić Turkom miasto nad Bosforem? Autentyczność pergaminu nie wzbudziła żadnej wątpliwości. Ostatni, który poznał przepowiednię, mnich Nifonas zmuszony został do podjęcia najtrudniejszej w swoim życiu decyzji.
Więcej nie mogę napisać o samej książce. Jakiekolwiek następne zdanie zdradzi jej treść i zmniejszy przyjemność z lektury. Chylę jednak czoła przed kunsztem pisarskim Akrivosa, który odtworzył specyfikę życia klasztornego. Autor stawia jednocześnie pytanie o to, co jest ważniejsze- czy sztywne przestrzeganie zasad religii czy miłosierdzie i dobro człowieka. Kto jest prawdziwym chrześcijaninem, zdaje się pytać Akrivos, ten, który odmawia same modlitwy, czy ten, który niesie pomoc potrzebującym? Co jest większym grzechem? Złamanie zasad, czy bezduszność?
Pandemonium. Ten tytuł przywołuje na myśl Raj utracony Miltona. Czy jest on wyraźnym oskarżaniem współczesnego świata, dla którego pojęcie chrześcijańskiej tożsamości jest tylko pretekstem do coraz częstszej odmowy udzielania pomocy?
W polskiej rzeczywistości, a zwłaszcza po reakcji na czyn papieża Franciszka, pytanie to nabiera nowego, oskarżycielskiego znaczenia.
