
Nord wegen. Te pochodzące ze staronordyckiego słowa, oznaczające ni mniej ni więcej tylko drogę na północ, oddaje geograficzne położenie kraju, który jest tak naprawdę drogą z południa na północ i jednocześnie drogą z północy na południe. Norwegia, kraj zimny i surowy, kraj, w którym ceniona jest nie tylko niepodległość, ale przede wszystkim dobro jednostki i praworządność. W jaki sposób XX wiek ukształtował kraj, który przez kilka stuleci zależny był od potężnych sąsiadów, a rzeczywistą niepodległość uzyskał dopiero w 1905 r?
REKLAMA
Przed laty miałem okazję przebyć sporą część norweskiej drogi na północ. Wtedy to uświadomiłem sobie jak wielka przepaść dzieli Polskę i Norwegię. Nocowałem na małym kempingu. W pobliskiej miejscowości mieszkały może cztery osoby a do najbliższego miasta było jakieś 150 km. W weekendową noc nastąpiła awaria prądu. W Polsce taki przypadek oznaczałby konieczność czekania do poniedziałku na przyjazd ekipy naprawczej. Tam ekipa zjawiła się po upływie półtorej godziny i czym prędzej usunęła awarię. Różnice mentalne uświadomiłem sobie kilka dni po zbiorowym morderstwie na wyspie Utoya. Premier Norwegii oświadczył, że kraj nie zmieni specjalnie dla masowego mordercy systemu prawa ani polityki, w której człowiek oznacza dobro najwyższe. Kiedy zastanawiałem się, jakie byłyby nastroje polityków i społeczeństwa w przypadku analogicznej tragedii w Polsce, zrozumiałem, że Polska i Norwegia to dwa różne światy, które dzieli przepaść kulturowa, społeczna, ekonomiczna i mentalna. Ze zrozumiałych względów zacząłem zastanawiać się nad tym dlaczego ta przepaść jest tak wielka.
Gdybym dziś napisał, że „Droga na Północ” wyjaśniłaby mi przyczyny istnienia tej przepaści, pewnie bym skłamał, jednak przyznać muszę, że moja wiedza o norweskiej mentalności jest dziś większa. Książka ta bowiem jest swoistym przekrojem norweskiej literatury faktu powstałej XX wieku. Mamy więc tu obraz kraju, który dopiero co odzyskał pełną niepodległość. Obraz różnic społecznych, które zaowocowały masową emigracją, starania o industrializację kraju, szybkie przyznanie kobietom praw wyborczych i liberalizacja stanowiska kościoła protestanckiego zarówno w sprawach religii jak i obyczajowych, wreszcie tragizm wojny, powojenne rozliczenia i trudny powojenny okres, który zakończył się odnalezieniem potężnych złóż gazu na Morzu Północnym. XX wiek Norwegii poznajemy dzięki lekturze pamiętników, listów, relacji i artykułów prasowych. Autorami są dziennikarze, politycy, działacze społeczni, norwescy nobliści i zwykli ludzie. W zbiorze tym nie mogło zabraknąć mrocznych postaci norweskiego życia publicznego. Znajdujemy więc listy Knuta Hamsuna, tego samego, który swój noblowski medal przekazał Hitlerowi, do swego syna, studenta w Niemczech i honorowego członka SS, jest też relacja z pierwszych powojennych lat Marii Quisling, żony premiera kolaboracyjnego rządu i zdrajcy narodu, w której to relacji stara się ona wybielić postawę swego męża, autentycznie przekonana o słuszności podjętej drogi życiowej i politycznej. Dokonujący wyboru tekstów uznali bowiem, że o historii swego kraju, tak by wyciągnąć z niej wnioski na przyszłość, należy mówić uczciwie, bez wybielania i idealizowania przeszłości. Czy w tym właśnie tkwi tajemnica Norwegów? A może w tym, że Norwedzy nie mają poczucia niższości wobec reszty Europy i nie muszą jej skrywać pod maską narodu powszechnie skrzywdzonego i wielokrotnie zdradzonego przystrojonej brakiem taktu graniczącego ze zwykłym chamstwem.
Oczywiście „Drogi..” nie należy traktować jako kompendium wiedzy o Norwegii. Może być jednak wspaniałym przyczynkiem do jej poszerzania. Niewątpliwą zaletą książki jest to, że można jej lekturę zacząć w dowolnym momencie, a także trzymać ją jako zbiór przypisów do lektury choćby norweskiej literatury obyczajowej.
