
Od dnia, w którym Noe odkrył alkohol, a co za tym idzie skutki jego nadmiernego spożycia, ludzkość walczy z dolegliwościami dnia następnego. Słowem szukamy sposobu na kaca. Nie zawsze mogąc zaaplikować klina lub zimne piwo, wyszukujemy potrawy, które pomogą złagodzić nasze cierpienia. I właśnie o poszukiwaniach i wynalazkach opowiada nam dwójka węgierskich hulaków- Benedek Darida i Andras Cserna Szabo.
REKLAMA
Kac jest rachunkiem, który natura wystawia nam za dobrą zabawę przy alkoholu, przecząc starej prawdzie, iż alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w największych ilościach. Nasi przodkowie zmagając się z płaceniem tego rachunku, szybko zorientowała się, że kwaśne i tłuste potrawy, zarówno rybne, jak i mięsne, a także oparte na kiszonych warzywach, pozwalają znieść pierwsze poranne godziny po alkoholowej libacji. Tak powstała specjalna kuchnia wyznawców Dionizosa, kuchnia lecząca kaca.
Wielka Księga Kaca to subiektywny wybór przepisów na potrawy z tej kuchni. Potrawy dobrane w taki sposób, by każdy, kto nie boi się zabaw kuchennych i potrafi odróżnić tasak od rondla może przyrządzić. Potrawy te, oprócz ich walorów praktycznych, są smaczne dość oryginalne, pozwalają więc zabłysnąć w nie tylko skacowanym towarzystwie. Oczywiście nikt od nas nie wymaga, byśmy robili trójkolorowe flaki na modłę węgierską, albo gadającego psa, chińską zupę z psiego mięsa dla hulaków. Jednak żur czy zupa rybna, a nawet tygodniowa sałatka śledziowa, czy wątróbki z owocami granatu, nie wymagają zbyt dużo wysiłku i kulinarnych umiejętności.
Ale nie tylko kuchnia zajmuje karty tej książki. Wielka księga kaca to również zbiór historii znanych opojów, którzy znani są nam również z ich literackich i naukowych odkryć. Haszek, Bukowski, London i wielu innych sławnych ludzi wypełnia karty tej książki. Opisani z humorem bawią czytelnika do łez. Czytelnik musi więc uważać zarówno na odwodnienie organizmu (łzy to przecież płyn), ale również na cieknące z kart książki strumienie alkoholu.
Kac nie jest bowiem niczym przyjemnym.
