Marco Magini
Jakby nikogo nie było
Marco Magini Jakby nikogo nie było Prószyński i S-ka

O wojnie w Jugosławii mówi się dziś tyle, co nic. Była, zginęło mnóstwo ludzi, zakończyła się wielkim rozpadem na kilka małych państewek, w których po dzień dzisiejszy są problemy. O tym wielkim wyrzucie sumienia Europy napisał w swojej debiutanckiej powieści Marco Magini.

REKLAMA
„Szacuje się, że w dniach 12-16 lipca 1995 roku w Srebrenicy zostało zamordowanych od 8000 do 10 000 Muzułmanów bośniackich. Po upływie kilku miesięcy rozkopano masowe groby i rozrzucono ciała, tak by uniemożliwić dokładną ocenę wymiaru zbrodni.”
„Jakby nikogo nie było” to opowieść, która toczy się na kilku poziomach. Czytelnik śledzi losy Drazena Erdemovica – jedynego członka 10. plutonu sabotażowego skazanego za zbrodnie wojenne. Jednocześnie obserwuje przygotowania do procesu sędziego Romea Gonzalesa, któremu przyszło sądzić Erdemovica, a także poznaje historię Dirka – członka sił pokojowych ONZ.
A zatem czytelnik ma trzy spojrzenia na tragedię, jaką była wojna w Jugosławii, a przede wszystkim masakra w Srebrnicy, pozwalają na obiektywne spojrzenie na ten fragment historii, o którym się nie mówi. I choć Magini pokazuje tylko wycinek zdarzeń, których świat był niemym świadkiem dwadzieścia lat temu i którym nie zdołał – nie chciał? – zapobiec, to i tak „Jakby nie było nikogo” wstrząsa czytelnikiem.
Marco Magini to włoski inżynier, którego debiutancką powieść – „Jakby nie było nikogo” słusznie nagradzano i wyróżniano w kolejnych konkursach literackich. Sukces pierwszej książki sprawił, że obecnie dzieli czas pomiędzy pracą związaną z ekonomią i zmianami klimatycznymi a nową powieścią, która ukaże się w 2017 roku. I miejmy nadzieję – również pojawi się w Polsce.
To niezwykle dojrzała powieść. Magini z wielką odpowiedzialnością podejmuje temat wojny w Jugosławii, nie osądzając żadnej ze stron, nie próbując wybielać działań białych beretów – sił pokojowych ONZ – a podając racje każdego uczestnika konfliktu. I punktuje błędy, przekłamania oraz naiwność poszczególnych sił, ukazując, że ta wojna była pod każdym aspektem tragiczna i że nie było nadziei na zachowanie człowieczeństwa.
Należy cieszyć się, że dzięki takim ludziom jak Magini powstają powieści podobne do „Jakby nie było nikogo”. Potrzeba więcej społecznie zaangażowanych książek, ukazujących Zło świata i bezsilność Dobra. Okrucieństwo ludzi, patrzenie przez palce Europy, która miała chronić obywateli Jugosławii, bezsilności poszczególnych stron, zmęczenie tragedią, jaką była wojna, wreszcie – ciche przyzwolenie na ludobójstwo i pokazowe osądzanie pionków – wszystko to wybija się spośród kart powieści. „Jakby nie było nikogo” wybudza czytelników z błogiego marazmu, ze świata, w którym dobrzy wygrywają, a źli osądzeni. Chyba czas, aby przyjrzeć się uważniej, co dzieje się wokół nas i zadać sobie pytanie – czy aby na pewno wszyscy mamy czyste sumienia?
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?