
„Jeśli chcecie tu zostać, to wiesz, jaki jest mój warunek. Ona musi czytać. Dopóki tu będziecie, musi czytać, a potem, gdy nadejdzie czas powrotu, sama zadecyduje.”
REKLAMA
Amy po kłopotach w rodzinnej miejscowości, wraz z matką, Alexis, wraca na wyspę, z której pochodziła cały jej ród. Na miejscu dowiaduje się, że warunkiem jej pobytu jest czytanie książki. Jako że to uwielbia, zgadza się bez wahania, ale szybko odkrywa, że nie o takie czytanie jej babci chodziło.
Oto dzięki kamiennemu kręgowi i wybranej przez Strażnika książce na głowie, może przenosić się do świata powieści i uczestniczyć w fabule, a także rozmawiać z bohaterami. Amy z radością przemierza kolejne książki, jednak im dłużej w nich przebywa, tym z większym zdumieniem odkrywa, że ktoś psuje powieściowe historie.
„Strażniczka książek” to powieść młodzieżowa ukazująca największe marzenie każdego czytelnika - wejście do świata uwielbianych opowieści, interakcja z postaciami, przeżywanie swoich ulubionych scen. W sposób, w jaki opisuje kolejne wydarzenia główna bohaterka, jak i autorka powieści Mechthild Gläser, przebija prawdziwa miłość do książek. To piękne, że z uczucia do historii, można napisać powieść, która daje największą laurkę wszelkim lekturom.
„Werter już przewracał kartki w „Alicji w Krainie Czarów” to w przód, to w tył. Wokół nas błyskawicznie zmieniały się kolory, krajobrazy i postacie. Zobaczyłam oczy Kota z Chesire, a nawet mignęła mi Królowa w sukience w serduszka, krzycząca: "
Jednocześnie to bardziej baśń niźli przygodówka, na jaką była kreowana „Strażniczka książek”. To odczucie wzmacniają urywki manuskryptu porozmieszczane w książce. Trudno uwierzyć, że rzeczywiście, coś realnie zagraża bohaterom, choć bywa niebezpiecznie. Zresztą, to same strachy, które już zna każdy czytelnik – wiedźmy z „Makbeta” , homerowskie potwory czy wspomniana już królowa stworzona przez Carolla.
Dodatkową atrakcją dla nieco starszych czytelników, jest wyłapywanie kontekstów do książek. Wiadomo, nie każdy nastolatek znać będzie Króla Olch i bardziej kojarzyć niźli faktycznie mieć za sobą lekturę „Snu nocy letniej”. Tymczasem Gläser umieściła literackich nawiązań co niemiara, a nawet kilkukrotnie robi mrugnięcie do czytelnika – jak choćby scena, gdy Werter zostaje zaatakowany przez wiedźmy, które dręczą go pozytywnymi możliwościami zakończeń jego historii z Lottą.
„Strażniczka książek” to powieść, która dostarczy czytelnikom w każdym wieku dużo radości – jednym dzięki samej opowieści, drugim – odgadywaniu kolejnych historii, które zostały umieszczone przez Gläser. Warto także dodać, że zakończenie jest nietypowe jak na powieści młodzieżowe, a także baśni, do jakiej jakby nie było „Strażniczka książek” się zalicza.
Marta Kraszewska
