
REKLAMA
„- Stoję po stronie kobiet- odparła zdecydowanie.- Czyli osób, które rodzą i wychowują dzieci. Istot ludzkich, w których maltuzjaniści i księża widzą jedynie bezmózgi inwentarz rozpłodowy.”
W 1890 roku Rosina Russo Lippi wraz z trójką swojego młodszego rodzeństwa została rozdzielona z rodzicami. Dzieci rozeszły się po świecie – Russo Lippi nie potrafiła dokładnie powiedzieć, gdzie podziały się młodszy brat i jedna z sióstr. Nie wiadomo dokładnie, co się stało, pojawiły się pogłoski, że rodzice osiedli w innej części Nowego Jorku i dorobili się szóstki kolejnych dzieci. Ta rodzinna historia losów babci Sary Donati zainspirowała autorkę do stworzenia powieści, która przedstawiłaby alternatywne losy rodzeństwa Russo.
Jednak w „Złotej godzinie” to nie czwórka Russo jest na pierwszym planie. Donati poświęciła ją dwóm fikcyjnym lekarkom Savard – kuzynkom Sophie – położnej i Annie – doktor chirurgii - i ich próbom przebicia się w świecie zdominowanym przez mężczyzn. To na ich drodze pojawia się rodzeństwo Russo i to na poszukiwaniach zaginionych braci Rosy i Lii osnuta jest fabuła „Złotej godziny” . Anna z pomocą włoskiego policjanta poligloty Jacka Mezzanotte’a przemierzają Nowy Jork, by znaleźć malców. Jednocześnie kuzynki z narażeniem życia i reputacji próbują pomagać kobietom, które nie chcą mieć kolejnych dzieci. A wszystko to przy wrogości Anthony’ego Comstocka, dla którego celem życia stało się tropienie wszelkich oznak niemoralności.
„Złota godzina” to przede wszystkim książka o kobietach. O ich próbach samostanowienia o sobie – czy to poprzez wybór własnej drogi życiowej i zawodu – pokazuje to chociażby przypadek kuzynek Savard, które nade wszystko pragną samodzielności – czy też poprzez możliwość zadecydowania o własnym ciele – czy chcą zajść w ciążę, czy chcą urodzić – możliwość, która nie była dla nich wówczas legalna [swoją drogą, to ciekawy komentarz do naszych obecnych czasów]. To książka z wyrazistymi postaciami kobiecymi o różnej sytuacji majątkowej i społecznej, niezależnie jednak od swojego charakteru, wszystkie są silne – walczą
o siebie do końca.
o siebie do końca.
Ale i o imigrantach. Główni bohaterowie to przybysze z innych krajów – choć oczywiście praktycznie wszyscy mieszkańcy Nowego Jorku to imigranci, jednakże część z nich już są tam kilka pokoleń. Donati pomysłowo przedstawia proces asymilacji imigrantów, ich próby odnalezienia się w tętniącym życiem mieście i różnych skutkach owych prób przystosowania się – trafienie do więzienia, znalezienie pracy, życie na ulicy itd. Szczególnie skupia się na sytuacji dzieci – wszak to od losów swojej babci wziął się pomysł Sary Donati na powieść – dlatego też czytelnik doświadczy całego procesu wtłoczenia człowieka w system – od ciąży przez narodziny/próby przerwania ciąży po przytułki, schroniska, adopcje – i za każdym razem go to przerazi.
To także książka o Nowym Jorku. Choć autorka sama przyznaje, że kilka miejsc sobie wymyśliła, to reszta miejsc istnieje przecież naprawdę. Przez wędrówkę Jacka i Anny po mieście czytelnicy poznają, jak kiedyś wyglądał Nowy Jork, mogą poczuć jego różnorodność – Donati ciągle przypomina, że poszczególne dzielnice się różniły, że wystarczyło przejść kilka ulic, by usłyszeć wokół siebie jedynie język niemiecki czy francuski czy też by ledwo ujść z życiem ze spaceru. To robi klimat książki, wszystkie niby przypadkowe opisy czy wtrącone zdania – tworzą specyficzny obraz miasta, zszytego z różnych elementów, dzięki temu wyjątkowemu.
„Złota godzina” to wspaniała, ponad 800-stronicowa lektura, warta każdej swojej strony i spędzonych na niej czasu. Sara Donati stworzyła świetną powieść, idealnie ukazała wiktoriańskie czasy ze wszystkimi swoimi zaletami, wadami, a nade wszystko – paradoksami.
Marta Kraszewska
Marta Kraszewska
