Mikal Hem
Jak zostać dyktatorem
Poradnik dla nowicjuszy
Mikal Hem Jak zostać dyktatorem Poradnik dla nowicjuszy Wydawnictwo Smak Słowa

Cysorz to ma klawe życie, oraz wyżywienie klawe. Ten wierszyk Andrzeja Waligórskiego przypomniał mi się, kiedy czytałem satyrę na dyktatury norweskiego dziennikarza Mikala Hema. Uśmiech mi jednak zrzedł, kiedy uświadomiłem sobie, iż oto nasza kochana Europa znowu zaczyna chorować na dziecięcą chorobę nacjonalizmu, od której przecież do dyktatury droga jest krótka.

REKLAMA
Nie ma to jak być dyktatorem. Jesteś najważniejszy w swoim kraju, możesz narzucać swój gust ogółowi poddanej Ci społeczności, masz nieograniczone możliwości zgromadzenia i korzystania z majątku. Musisz tylko utrzymać się przy władzy tłumiąc jakiekolwiek przejawy opozycji i stale zaznaczać kto tu właściwie rządzi. Czasami jednak możesz władzę utracić, dlatego radzę- znajdź sobie alternatywny plan na przyszłość. Póki co jesteś wyrocznią w sprawach nauki, kultury czy sztuki. Od Twego zdania zależy los tysięcy ludzi. Jesteś jak cysorz, co czasem teściową otruć każe lub zaszlachtować stryjca, dobrze wiec być cysorzem, choć to świnia i krwiopijca.
Mobutu Sese Seko, Bokassa, Kadafi, Saddam Husajn, czy Manuel Noriega. To tylko niektórzy z opisanych przez Hema dyktatorów. W nieco żartobliwy sposób Autor opisuje ich słabostki, metody, dzięki którym przejął i utrzymał władzę. Oczywiście w tym opisie brak jest pobłażliwości. Opisywani ludzie byli zbrodniarzami, mieli na rękach krew wielu ludzi. Gospodarczo cofnęli rządzone przez siebie kraje o wiele lat i uczynili to nie tylko z ekonomicznej indolencji, ale też ze zwykłej chciwości. Czytelnik początkowo się śmieje, potem zaczyna czuć niechęć do dyktatorów, by na sam koniec dojść do wniosku, że w sumie dyktatura jest fajna, pod warunkiem, że to my dzierżymy władzę.
Demokracja jest fajna, ma jednak pewną wadę. Nie wypracowała bowiem metody eliminowania ludzi, którzy wykorzystując jej mechanizmy sięga po władzę absolutną. Inną jej słabością jest to, ze podatni na hasła populistyczne ludzie mają taki sam głos jak intelektualiści. O ile z drugą wadą możemy sobie poradzić, przez edukację i tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, o tyle ta pierwsza wydaje się być nieuleczalna. Pozostaje więc mieć nadzieję, że pewien polityk, którego wzrost jest równie mierny jak poczucie humoru, sięgnie po książkę Hema i potraktuje ją zbyt poważnie.
Co wtedy? Boję się nawet o tym myśleć.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?