Wojciech Szlęzak
Cień jabłoni
Wojciech Szlęzak Cień jabłoni Wydawnictwo JanKa

Męskie rozmowy. Ich specyficzny urok polega na tym, że potrafią odsłonić najintymniejsze sfery życia rozmówcy. Ale męskie rozmowy są tak szczere tylko wówczas, gdy rozmówcy są wspaniałymi, wypróbowanymi przyjaciółmi lub zupełnie obcymi, obojętnymi sobie ludźmi.

REKLAMA
Prawdziwie nieszczęśliwy jest ten, kto nie ma komu pochwalić się swymi sukcesami czy poszukać w rozmowie osłodzenia goryczy porażki. Jednak prawdziwie zasługujący na współczucie są ci, którzy zmuszeni są kupować czas tych, co będą chcieli ich wysłuchać. To właśnie spotkało człowieka sukcesu, nieco zgorzkniałego biznesmena, Grzegorza Adamczyka. Budowana od podstaw firma, materialny sukces i podbudowywane działalnością charytatywną ego nic nie znaczy wobec odwiecznego pytania o sens swego życia, o to, czy w bilansie przeżytych lat pasywa korzystnie, bez strat, zbilansowały się z aktywami. Straconego czasu, przeżytych lat nie da się cofnąć, tak samo jak nie sposób wejść drugi raz do tej samej rzeki. Biznesmen o tym nie wie, kiedy po spieniężeniu firmy rusza w Polskę, śladami przeżyć z młodości. W końcu pozostaje mu szukać spokojnego miejsca i kogoś, komu może opowiedzieć swoją historię, nie po to, by uyskać radę, lecz po to, by wreszcie wypowiedzieć ją na głos, po to, by osądzić samego siebie.
Znaleziony rozmówca jest jego przeciwieństwem. To młody chłopak, jeszcze nieco idealistycznie patrzący na świat, mimo, że ten kilka razy zdołał okazać swe mroczne oblicze. Chłopaka fascynuje starszy wiekiem mężczyzna, który będąc majętnym człowiekiem kupuje małą ruderę we wsi, gdzie diabeł mówi dobranoc, a wszyscy znają się już tak dobrze, że nudnym by było zaglądanie komuś do łóżka. Chłopak ten zostaje wyznaczony przez Autora na narratora i jako rasowy narrator nie jest ważną postacią na tyle, byśmy poznali jego imię. W założeniu Wojciecha Szlęzaka głównym bohaterem nadającym ton jest zmęczony życiem biznesmen. Pozostawił nam, czytelnikom, swojemu suwerenowi prawo do nieco innej oceny głównego bohatera. A może jest nim ten Bezimienny, o stale zatruwanej duszy opowieścią zgorzkniałego mężczyzny? A może jest to książka o traconych złudzeniach, że życiem naszym możemy kierować i przekuwać swą pracą teraźniejszość w lepsze jutro? A może trzeba żyć tu i teraz nie zastanawiając się nad jutrem, nie robić planów, wgryzać się w życie i smakować je, aż do przesytu.
Debiut literacki. Oj, Wojciech Szlęzak ustawił bardzo wysoko poprzeczkę swojej konkurencji, która właśnie teraz planuje przyszły sukces literacki. A ja czekam na coś więcej spod jego pióra…..

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?