
NRD, kraj, który mógł istnieć jedynie dzięki woli sowieckiego imperium i obaw Francji. Kraj, który najbardziej nie ufał własnym obywatelom. Kraj, który sam wyznaczał i tworzył swoich wrogów. Jednym z nich był Roland Jahn.
REKLAMA
Zebranie studentów na jednym ze wschodnioniemieckich uniwersytetów, którego tematem jest dysydent Wolf Biermann. Nietrudno się domyślić, że zadaniem zebranych jest potępienie krytykującego system Barda i to zgodnie z partyjną linią. Jednak jeden ze studentów wyraża pogląd, iż krytyka ta idzie zbyt daleko. Jest pewny poparcia kolegów, wszak wielokrotnie szczerze rozmawiali, zna ich poglądy i liczy, że staną koło niego. Wprawdzie wie, że każdy z nich ma coś do stracenia, że każdy chce ułożyć sobie życie, ale jest zaskoczony, że w decydującym momencie pozostał sam. Jego akt odwagi miał być nauczką dla pozostałych- relegacja ze studiów i zamknięta droga kariery- stał się jednak początkiem drogi, która skończyła się wyrzuceniem z kraju.
Władza totalitarna opiera się na kilku filarach. Jednym z nich jest totalne zastraszenie obywateli. Masz być lojalny, bo to państwo, a raczej partia decyduje o tym jakie masz mieszkanie, jaką pracę, jaki możesz mieć samochód. Państwo chce wiedzieć o Tobie wszystko. Przed państwem nie może być tajemnicą Twoja orientacja seksualna, upodobania kulinarne, ulubione programy czy lektury. Państwo chce znać różne detale na Twój temat. Z tej powodzi informacyjnej wybierze w dowolnym dla siebie momencie to, co zostanie użyte, by złamać Twoją wolę. Kiedy to zrobi? Kiedy wykażesz się jakąkolwiek inicjatywą. Takich ludzi dyktator nie lubi, musi sprawdzić ich wierność, a jakiekolwiek odstępstwo od jego wzoru wierności jest dla Ciebie groźne.
To wszystko stało się udziałem Autora. Urodził się i dorastał w warunkach ciągłego zakłamania. Nie mógł zdradzać swoich myśli czy pragnień. Sekrety życia rodzinnego, nawet takie jak wybrane kanały telewizyjne, musiały pozostać głęboko ukryte. Każdy, nawet najbliższy przyjaciel, mógł w bardziej lub mniej świadomie informować tajną policję. Jedynymi godnymi zaufania byli tylko ludzie, którzy nie mieli nić do stracenia. W przeciwnym wypadku pozostaje daleko idący konformizm lub zaprzedanie się systemowi. Czym jednak jest konformizm? Czy można wymagać heroizmu od samotnej matki wychowującej małe dzieci i całkowicie uzależnionej od władzy państwowej? Czy można od kogokolwiek wymagać heroizmu w całkowitym osamotnieniu i bez realnej perspektywy końca dyktatury?
Kto tego nie przeżył, nie ma prawa do oceny.
