
Pęd ku samozagładzie, ucieczka przed samym sobą i odcinanie się od otaczającego świata. Słowem „W ciemności” Anny Bolavy
REKLAMA
Zapomniane przez bogów i ludzi małe czeskie miasteczko. Gdzieś na jego obrzeżach mieszka sobie młoda kobieta. Anna, bo o niej mowa, pracuje jako tłumaczka, ale jej pasją jest zbieranie ziół. Marne to zajęcie, pracy przy nim dużo, a zarobki groszowe, jednak nasza bohaterka wyżej je ceni od uregulowanego trybu życia. Żyje sobie więc w starym domu bez telefonu, internetu czy konta bankowego i przeraża ją sama myśl o konieczności ich posiadania. Ta egzystencja na pograniczu społeczeństwa, właściwa abnegatom i ekscentrykom, kryje jednak coś więcej. Nasza bohaterka bowiem ucieka od życia, odgradza się od stale rozpamiętywanej przeszłości, od drobnych przykrości, przeciw którym potrafi jedynie planować reakcje. Jest bezradna wobec życia, a ciężka, nienazwana choroba jedynie pogłębia to uczucie, przenosząc je na czytelnika, który z każdą przeczytaną stroną nabiera przekonania, że czyta opis postępującej choroby psychicznej.
Tak naprawdę bowiem mamy trzy Anny. Jest Anna rozpamiętująca przeszłość marzy o tym, by znikła z jej życia. Jest też Anna, która boi się kontaktu z ludźmi, planując w myślach cięte riposty, którymi chce odeprzeć widziane wszędzie ataki. I wreszcie jest Anna Zielarka. Wydaje się, że tylko ta ostatnia Anna jest szczęśliwa, ale w jej pasji jest wewnętrzny przymus, obsesja zmuszająca do pozyskiwania ziół nawet z miejskich klombów. Celem Zielarki jest ususzenie odpowiedniej ilości ziół i dostarczenie do skupu, gdzie, jak sama wie, przyjmie od niej zioła pracownik wrogi i złośliwy lub przyjazny i empatyczny.
Bo tak jak medal, tak życie i skup ziół ma swoje dwie strony.
