
Pamiętacie serial Babilon Berlin? Atmosfera Berlina końca lat trzydziestych, świetne role Volkera Brucha, Petera Kurtha i Severiji Janušauskaitė orz świetna muzyka duetu Tom Tykwer i Johnny Klimek przykuły mnie na kilka wieczorów przed telewizorem. Z tego właśnie powodu sięgnąłem bez wahania po Śliską sprawę Volkera Kutschera.
REKLAMA
Jak powiedział mój Richard Zimler, mistrz kryminału z myszką, ten nieco pogardzany gatunek literacki jest świetnym pretekstem do przypomnienia zapomnianych epizodów historii, zwłaszcza teraz, w dobie Internetu i poszukiwania szybkiej rozrywki. Śliska sprawa jest modelowym przykładem takiego kryminału. Mamy najbardziej kosmopolityczne, nastawione na rozrywkę i skomunizowane miasto w Europie w przededniu światowego kryzysu, jego cuchnące zaułki, gdzie cios nożem jest tak samo dostępny, co szybki seks. Miasto kabaretów, kin i teatrzyków, miasto ruchu robotniczego i policyjnej samowoli. To tu znalazł schronienie koloński policjant, Gereon Rath, ofiara medialnej nagonki rodzinnym mieście. Nasz bohater dość szybko wpada na trop zbrodni, której wyjaśnienie może być szansą na wyrwanie się z obyczajówki, jedynego wydziału, który miał wolny wakat. Nasz bohater jeszcze nie wie, że straci jedynego berlińskiego przyjaciela oraz, że będzie musiał walczyć o uratowanie swego życia. Nie wie, że oprócz przestępców, na jego drodze stanie dawny kolega, oraz rosnące w siły berlińskie SA.
Dla widzów serialu Babilon Berlin fabuła książki nie kryje żadnych tajemnic. Oczywiście lustrzane przeniesienie książki na ekran nigdy nie będzie możliwe. X muza rządzi się wprawdzie swoimi prawami, niemniej jednak czytelnik stale będzie porównywał książkę z serialem, zastanawiając się, kto lepie wyeksponował ówczesny berliński półświatek. Prawdopodobnie dojdzie do wniosku, że miasto, w którym brzydota jest brzydko prawdziwa, a piękno zalatuje fałszem, przedstawione zostało zarówno w filmie, jak i książce po mistrzowsku. Stolica upadającej Republiki Weimarskiej jest siedliskiem zła, zasługującym na miano Babilonu, miasta grzechu. Tak przedstawione zarówno w filmie, jak i książce miejsce, nie zasługuje na żadnego kryształowo czystego bohatera. Tu każdy ma swoje grzeszki, swoją przeszłość, z którą musi się samodzielnie zmierzyć. Skoro nie ma postaci pozytywnej, to czy mamy kogoś diabolicznie złego? Kogoś takiego również nie znajdziemy, bowiem zło absolutne jest tak samo nieprawdziwe, jak kryształowe dobro. W Tm miejscu mieszkają zwykli ludzie, tacy jak my sami. I jeśli ktokolwiek czuje się lepszy od nich, niech sam zrobi rachunek sumienia, okazać się bowiem może, iż lista jego przewinień jest dłuższa od listy tych, których oskarża.
