Dorota Masłowska
Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
Dorota Masłowska Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną Noir sur Blanc

Był to chyba najgłośniejszy debiut w literaturze polskiej XXI wieku. Oto bowiem maturzystka opisuje świat swoich równolatków, wprowadzając ich język na literackie salony, szydząc jednocześnie z naszych narodowych mitów. Nie każdy jednak dostrzegł, że pod tym wszystkim kryje się wrażliwość tego straconego pokolenia pierwszych lat po przemianie ustrojowej, zapowiedź permanentnej samotności i wyalienowania.

REKLAMA
Historia jest banalnie prosta. Silny, typowy blokers przeżywa rozstanie ze swoją dziewczyną, jednocześnie starając się poukładać swoje życie. Narracja naszego bohatera przypomina bełlkot zaćpanego i nieco podchmielonego młodziana, wydawać by się mogło, że jego umysł nie nadąża za językiem, co powoduje, że jego myśli są bardzo szczere. Silny to niestety głos pokolenia moich dzieci i chyba właśnie dlatego postanowiłem sięgnąć po Masłowską. Sama książka nie urzeka. Ot literatura pisana językiem patologii, parę dni z życia jednego z tych, którzy żyją w oparach amfetaminy, która nie tylko jest źródłem pewności siebie, ale i narzędziem podrywu. Takim jak Silny wystarczy trochę dragów, alkoholu i dziewczyna do łóżka, by poczuć się spełnionym. To mało powiecie? Tak, ale właśnie oni chyba najbardziej racjonalnie podchodzą do tego, co oferuje im życie. Brak wiary we własne siły, szanse jakie może dać praca, przekonanie, że karty zostały już rozdane. Po latach taki Silny będzie wyborcą partii, która obiecuje i stawia na dumę narodową, na ten ostatni bastion, w którym miernoty mogą poczuć się ważni, choćby tylko z powodu narodowości. I taka refleksja do głowy przychodzi…. Ludzie, przecież sami stworzyliśmy takich Silnych, zaniedbaliśmy zapewnienie im elementarnej wiedzy o funkcjonowaniu świata, systemu finansów publicznych, wreszcie zapomnieliśmy o tym, że mają oni coś cennego. Prawo głosu. I dziś taki Silny wybiera nam rząd, nie bacząc na to, że jego wybrańcy pogardzają nim.
Smutne to i tragiczne.