O autorze
Dziennikarz miesięcznika motoryzacyjnego KATALOG dla kierowców.
Twitter: @R_Lorenc

Graal dla technologicznych entuzjastów - test Audi Q8 50 TDI Quattro Tiptronic

Audi Q8
Audi Q8
Audi Q8 nie jest dla osób które uważają, że w obecnie produkowanych samochodach jest za dużo wszelkiego rodzajów systemów i elektroniki. W Q8 jest ich taka ilość, że wypadałoby mieć kalkulator żeby je dokładnie policzyć. Wystarczy wspomnieć, że znajduje się w nim około 160 czujników monitorujących pracę samochodu i kierowcy, a dealerzy dostali zakaz używania podkładek pod tablicę rejestracyjną z przodu, gdyż może ona zakłócić działanie niektórych z nich.


Drzwi posiadają jeden smaczek stylistyczny (szyby w nich nie mają ramek) oraz praktyczny (ich dół zakrywa próg, chroniąc przed jego zabrudzeniem). Po ich otwarciu Q8 wita i zaprasza nas do wnętrza przesuwając fotel i kierownicę tak, aby maksymalnie ułatwić nam wsiadanie. Wnętrze praktycznie zostało pozbawione fizycznych przycisków. W zasadzie pozostały dwa: do uruchomienia (i zgaszenia) silnika oraz regulujący głośność. Audi nie poskąpiło za to ekranów, mamy ich aż trzy. Pierwszy przed kierowcą i dwa na konsoli środkowej. Dolny to w zasadzie panel kontrolny, a górny umożliwia dostęp i wyświetla wskazania m.in.: nawigacji, czy multimediów. Oba dotykowe, jednak nie tak, jak przyzwyczailiśmy się w smartfonach. Wirtualne przyciski udają te fizyczne i musimy je faktycznie nacisnąć (a nie dotknąć) żeby wywołać żądaną funkcję. Kierowcę od pasażera odgradza wysoki i bardzo szeroki tunel środkowy z bardzo płytkim schowkiem w podłokietniku. Ciekawe co Audi pod nim ukryło, że pozostało tak mało miejsca do wykorzystania przez kierowcę?


Q8 ukierunkowane jest na kierowcę i to nie tylko jednego. Pozwala kilku osobom na korzystanie z niego bez każdorazowej konieczności ustawiania wszystkich elementów zapewniających komfort i bezpieczeństwo prowadzenia. - Q8 pozwala na ustawienie aż 8 profili użytkowników personalizując dokładnie model pod każdego z nich. Możemy ustawić fotel, kierownicę, lusterka, ulubioną stację radiową, temperaturę, podgrzewanie foteli, charakterystykę zawieszenia pneumatycznego, drive selectu czy też parametry działania systemów asystujących kierowcy. Aby aktywować swój profil wystarczy po wejściu do Q8 tylko kliknąć na niego. Dodatkowym profilem jest profil „gościa” przydatny chociażby przy wizycie w serwisie. Nie zmienia on niczego w zapisanych ustawieniach, a pozwala na obsługę samochodu – wyjaśnia Tomasz Piasecki z salonu Audi Auto Special.


Q8 nie jest „kieszonkowym” samochodem, jednak pomimo swoich gabarytów nie musimy mieć dwóch metrów wzrostu żeby go użytkować. Nawet niższe osoby sprawnie zajmą miejsce w kabinie, a chcąc zamknąć klapę bagażnika nie będą musiały podskakiwać (ma programowaną wysokość otwarcia). Zapinamy pasy i jedziemy (po ruszeniu pasy delikatnie dociągają się, aby lepiej przylegać do naszego ciała). Do napędu wykorzystano sprawdzoną już 3-litrową jednostkę Diesla w układzie V6, która generuje 286 KM. Nie tylko brzmi ładnie, ale pozwala na dynamiczną i bezstresową jazdę. Nie jest to model z aspiracjami sportowymi, ale lepiej od czasu do czasu zerknąć na prędkościomierz, bo ani nie będziemy czuć, ani słyszeć, że nasza prędkość niekoniecznie jest w granicach dozwolonej na odcinku drogi którą przejeżdżamy. Z silnikiem współpracuje dobrze znana automatyczna skrzynia Tiptronic. W Q8 dodatkowo nie musimy pamiętać, żeby przed wyłączeniem silnika przełączyć ją na „parking”. Zrobi to za nas, bez względu na to czy jechaliśmy do przodu czy cofaliśmy. Aby ręcznie go włączyć, służy do tego przycisk na lewarku zmiany biegów. Całości dopełnia napęd Quattro (napędzane są wszystkie koła) z centralnym mechanizmem samoblokującym, standardowo przenoszącym moc w stosunku 60% na tylną oś i 40% na przednią. W sytuacjach zagrażających utracie przyczepności moc rozdzielana jest na te koła, które najbardziej jej wymagają. Działa doskonale, nie wymuszając nawet najmniejszej potrzeby korekty przez kierowcę.

Zawieszenie pneumatyczne (znane chociażby z modelu Q5) w Q8 zyskało jeszcze większy zakres regulacji. Spisuje się bardzo dobrze, precyzyjnie odgadując charakterystykę naszej jazdy oraz podłoże po którym się poruszamy. Jeżeli tylko wjedziemy na nieutwardzoną drogę, tak zmieni jego parametry, żebyśmy nie odczuwali jej nierówności.


Q8 jest zwrotniejsze niż wynikałoby to z jego gabarytów dzięki zastosowaniu wszystkich kół skrętnych (przy niskich prędkościach koła tylnej osi automatycznie skręcają się w kierunku przeciwnym do skrętu kół przednich, a przy wysokich w tym samym). Pozwala to nie tylko sprawniej zaparkować, ale również przyczynia się do jeszcze większej pewności w prowadzeniu modelu.

Tempomat adaptacyjny (działa w zakresie od 0 do 250 km/h) połączony jest z asystentem jazdy w korku. Pozwala on na poruszanie się z ustawioną przez nas prędkością, a jeżeli jest ona większa niż poprzedzającego nas pojazdu, wtedy z taką samą jak on. Jeżeli on przyhamuje Q8 również to zrobi, jeżeli się zatrzyma my również. Jeżeli postój będzie trwał dłużej niż 3 sekundy wystarczy delikatnie nacisnąć pedał przyspieszenia lub manetkę tempomatu, aby dalej kontynuować przerwaną podróż. System wykrywa również przeszkody i omija je. Działa sprawnie i nie wprowadza żadnej nerwowości w kabinie.

Asystentowi utrzymania samochodu w pasie jezdni (działa powyżej 65 km/h) nie przeszkadza brak namalowanych linii. Przykładowo jeżeli nie będzie linii osi jezdni, będzie sczytywał tą po prawej stronie zapobiegając równocześnie przed zjechaniem Q8 z jezdni. To miłe ułatwienie.

Korzystając z systemu utrzymania samochodu w pasie ruchu oraz aktywnego tempomatu możemy – trzymając rękę na kierownicy – zaznać jazdy na wzór jazdy autonomicznej. Jak ona wypada? Średnio. Co prawda Q8 sprawnie utrzymywało się za poprzedzającym pojazdem i ani razu nie zjechało z pasa ruchu, ale poruszało się od linii do linii, jakby się od nich odbijało. I nie ważne czy aktualnie pokonywaliśmy zakręt czy jechaliśmy na wprost. Kierowcy samochodów poruszających się za nami pewnie myśleli, że mamy parę promili. Sam bym tak pomyślał. Gdyby pojawił się patrol policji, uznaliby nas za zagrożenie i zatrzymali do kontroli. Taką jazdę – póki co – bardziej należy traktować jak ciekawostkę, aniżeli faktyczną możliwość poruszania się po drogach.

Jeżeli prowadząc np. zasłabniemy, Q8 zauważy to i po 3 sekundach braku naszej reakcji (np. przestajemy trzymać kierownicę, nie operujemy pedałem gazu lub hamulca) Audi zacznie dawać sygnały dźwiękowe. Przy dalszym braku naszej reakcji, trzy razy ostro przyhamuje, aby zwrócić naszą uwagę. Jeżeli nadal nie będziemy reagować włączy światła awaryjne i zatrzyma samochód. Niestety zrobi to na pasie, którym właśnie się poruszaliśmy, ale to i tak zdecydowanie lepsze niż spotkanie z drzewem lub barierką z prędkością, z którą wcześniej się poruszaliśmy. To jeden z tych systemów, którego działania nigdy nie chciałbym sprawdzić w praktyce.

Pewien niepokój kierującego może sprawić drżący od czasu do czasu pedał gazu przy jednostajnej jeździe. – Jest to działanie asystenta efektywności. Jeżeli samochód odczyta z danych nawigacji, że np. za chwilę będzie rondo albo droga w którą będziemy skręcali (zgodnie z ustawieniami trasy na nawigacji), wtedy pojawia się drżenie pedału z równoczesną informacją na wyświetlaczu z zaleceniem dodania lub odjęcia gazu. Q8 sugeruje zachowanie najbardziej efektywne dla naszej jazdy, które pozwoli na zaoszczędzenie paliwa – tłumaczy Tomasz Piasecki z salonu Audi Auto Special.

System minimalizowania skutków wypadków w Q8 największy nacisk kładzie na najechanie na tył naszego pojazdu. Jeżeli stoimy w korku i tylne radary wykryją pojazd zbliżający się do nas z prędkością uniemożliwiającą jego wyhamowanie przed nami, wtedy samochód przygotowuje się na kolizję. Dociągają się pasy, zamykają się szyby, zaciągnięte zostaną hamulce, aby zminimalizować skutki uderzenia. Na szczęście nie musieliśmy sprawdzać skuteczności jego działania.

Przy takiej ilości czujników i elektroniki zaskoczeniem jest brak systemu monitorującego martwe pole. Oczywiście jest dostępny, po prostu nie było go w testowanym egzemplarzu.

Zapoznając się z zakresem i działaniem wszystkich systemów dostępnych w Q8 można dojść do wniosku, że nasze umiejętności kierowania nic już nie znaczą. Ba, nawet już są do niczego niepotrzebne, a prawo jazdy powinno być wydawane w takiej samej formule jak dowód osobisty. To mylne przeświadczenie. Systemy mają nam tylko pomóc w skrajnych sytuacjach i minimalizować negatywne skutki ich wystąpienia, a nie zastąpić nas i obowiązku przewidywania za kierownicą.

Bezpieczeństwo prowadzenia jest ważne, ale równie istotny jest klimat w kabinie. O ten zadba bardzo dobrze grający Bang & Olufsen Sound System z dźwiękiem 3D. Jak głośno chcemy słuchać ulubionej muzyki zależy tylko od nas, a nie od tapicerki. Nie usłyszymy charczenia z kolumn, jak również jęków wydawanych przez spinki mocujące tapicerkę. Do właściwego klimatu przyczyni się również sprawnie działająca czterodrożna klimatyzacja. Przekonałem się o tym wyłączając na chwilę silnik (temperatura na zewnątrz dochodziła do 38 stopni Celsjusza). Chwilę później temperatura zaczęła odczuwalnie rosnąć, aby tuż po włączeniu silnika z jeszcze większą prędkością dojść do ustawionej. I nie dzieje się to przy kakofonii dźwięków jakbyśmy włączyli odkurzacz. Głośność działania klimatyzacji jest praktycznie taka sama bez względu na szybkość jej pracy. Podróżujący na tylnej kanapie mają możliwość samodzielnie (każdy z osobna) dobrać odpowiednią dla siebie temperaturę, jak również prędkość nawiewu (lub pozostawić ją automatyce).

Cennik Q8 zaczyna się od 369 000 PLN, a testowany egzemplarz został wyceniony na 525 000 PLN. To drożej niż konkurencyjny Mercedes GLE Coupe oraz BMW X6. Czy zatem Audi postanowiło „zabić” ceną Q8? Nie wydaje mi się. W tym segmencie samochodów cena nie jest jedynym (a raczej marginalnym) czynnikiem mającym wpływ na decyzję zakupową. Tutaj liczy się zdecydowanie więcej, a na tej płaszczyźnie Audi ma swoje niezaprzeczalne atuty.

Obojętne czy jesteś zwolennikiem czy przeciwnikiem obecnie stosowanych technologii w autach, Q8 ma w sobie coś niewytłumaczalnego. Nawet jeżeli tuż po wejściu czujesz się zagubiony jakbyś siedział w statku kosmicznym, to twoje nastawienie zmienia się z każdą minutą i przejechanym kilometrem. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale się dzieje. Mam wrażenie, że nawet zdeklarowany pesymista z negatywnym nastawieniem (jakby pesymista mógł mieć pozytywne) i mottem życia: „to się nie uda”, obcując z Q8 dostatecznie długo stwierdziłby, że nie tylko „szklanka do połowy jest pełna”, ale że „zaczęło się z niej przelewać”.
Czas przewidziany na test minął szybko, nawet za szybko, ale ... nawet cieszyłem się z tego faktu. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że jeszcze dłuższe obcowanie z Q8 mogłoby się skończyć tym, że nie bacząc na konsekwencję, skonfigurowałbym Q8 pod siebie i udał się do kasy. Taki właśnie jest ten model.

Dziękuję firmie Auto Special z Krakowa – Autoryzowanemu Dealerowi Audi - za udostępnienie samochodu do testu.

Autor na Twitterze

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYBORY2019 0 0W mediach Rydzyka przedwyborczy post. "Wystarczy nie jeść dzień, żeby uchronić ojczyznę przed złem"
0 0Chcą zlikwidować MEN. Macie dość chaosu PiS? Program Konfederacji o edukacji to dopiero rewolucja
Coca-Cola 0 0Jak uczyć dzieci chronić środowisko, czyli czy najmłodsze pokolenie uratuje świat
Duka 0 0Szwedzki przepis na spotkanie. “Krog” to kolejne modne słowo ze Skandynawii