
Żona dalej jest małżonkiem, ponieważ dla niej małżeństwo nie zostało unieważnione. Z dwuelementowego zbioru „małżeństwo” wyjęto jeden element – męża i w zbiorze tym pozostał jeden element – żona...
REKLAMA
Gazeta Wyborcza na swoich internetowych łamach zamieściła list czytelniczki, która opisuje niezwykły przypadek swojej sąsiadki. Otóż kościelne małżeństwo sąsiadki zostało unieważnione, ale tylko – uwaga – dla jednej strony! Czytelniczka pisze, cytuję:
„Kolejne pismo, które otrzymała, było informacją o unieważnieniu małżeństwa. Wynikało z niego, że eksmałżonek może zawrzeć kolejny ślub kościelny, natomiast moja znajoma nie, czyli małżeństwo zostało unieważnione tylko dla jednej strony - tej, która zapłaciła.”
„Kolejne pismo, które otrzymała, było informacją o unieważnieniu małżeństwa. Wynikało z niego, że eksmałżonek może zawrzeć kolejny ślub kościelny, natomiast moja znajoma nie, czyli małżeństwo zostało unieważnione tylko dla jednej strony - tej, która zapłaciła.”
Poddajmy rzecz analizie. Unieważnienie małżeństwa zostało orzeczone dla jednego z małżonków – męża. Żona dalej jest małżonkiem, ponieważ dla niej małżeństwo nie zostało unieważnione. Z dwuelementowego zbioru „małżeństwo” wyjęto jeden element – męża i w zbiorze tym pozostał jeden element – żona. Owa sąsiadka znalazła się w jednoosobowym związku małżeńskim.
Trudno znaleźć słowa, żeby opisać KURIOzalność tej sytuacji. Pomińmy sam absurd stwierdzania nieważności małżeństwa, gdzie za ciężkie pieniądze, jawnie fałszywie orzeka się, że nierozerwalnego, sakramentalnego małżeństwa nie było - mimo jego skonsumowania, dzieci, przysięgi małżeńskiej, wpisania do akt i zatwierdzenia przez samego Boga (wg słownika polsko-katolickiego).
Pomińmy też popularność tego absurdu wśród najwierniejszych Polaków-katolików oraz niebywałą hipokryzję związaną z tzw. rozwodem kościelnym.
W tym przypadku urzędnicy Pana Boga wykazali się iście boską wszechmocą. Utworzyli bowiem Byt Niemożliwy – zachowali relację dwuelementową dla jednego tylko elementu. To jest epokowe i wiekopomne odkrycie, godne Nagrody Nobla lub przynajmniej nagrody fundacji Templetona. Logikę i matematykę możemy pisać od nowa.
Kościelne małżeństwo jednoosobowe jest oficjalnie zatwierdzonym przez Kościół i Boga małżeństwem jednopłciowym. Niezrozumiałe jest więc, dlaczego hierarchowie sprzeciwiają się dwuosobowym małżeństwom jednopłciowym?
I proszę nie interesować się, jak w małżeństwie jednoosobowym wygląda pożycie małżeńskie. To wewnętrzna sprawa Kościoła, bo zaglądać pod kołdrę mogą tylko księża.
