
Na AGH (to taka duża uczelnia techniczna mieszcząca się w Krakowie - wyjaśniam, gdyby ktoś nie wiedział :-) ) pośród wielu eksponatów technicznych rozmieszczonych na terenie całej uczelni (lokomotywa, kolejka linowa, fragment wieży wyciągowej kopalni itp.) jest jedna bardzo kameralna rzeźba studentki siedzącej na ławce i pilnie się uczącej z trzymanego zeszytu.
REKLAMA
Ta rzeźba tak się zrosła z AGH, że nikt się już nie zastanawia, skąd się ona wzięła i co oznacza. Po prostu jest, i tyle. A tymczasem rzeźba ta ma swoje pochodzenie, a także opowiada pewną historię.
Historia ta jest moja, bardzo osobista:
Otóż przychodząc po raz pierwszy na AGH jako kandydat na studia - w miejscu, gdzie obecnie stoi rzeźba zobaczyłem na ławeczce uczącą się dziewczynę, jak się potem okazało - też kandydatkę na studia. Poznaliśmy się i ta dziewczyna do dziś jest moją żoną.
Historię tę bardzo sympatycznie opisał Mariusz Szczygieł w swojej książce zatytułowanej "Kaprysik"
Pozwolę sobie teraz przytoczyć kilka stronic z tej ślicznej książeczki, namawiając wszystkich, żeby sięgnęli do oryginału i przeczytali całość - zdecydowanie warto!.
Pan Szczygieł w sposób typowy dla reportera rozpoczął relację w stylu trochę sensacyjnym:
Potem wprowadził wątek historyczny
Następnie przytoczył moje racje, które przedkładałem wszystkim krytykom - których oczywiście nie brakowało - przekonując ich, że rzeźba oczywiście wykonana w całości za moje prywatne pieniądze powinna tu stanąć i nie powinna nikomu przeszkadzać
Podczas odsłonięcia rzeźby swoją piosenkę "Kwiecista zwiewna Twa sukienka..." zaśpiewał Leszek Długosz. Radzę posłuchać tej piosenki, bo jest naprawdę śliczna!
Dlaczego przedstawiam teraz te informacje?
Dlatego, że dzisiaj (pisane 06.06.2015 r.) mija właśnie pół wieku od tego zdarzenia, które rzeźba upamiętnia. Do tamtego spotkania dziewczyny na ławce doszło dokładnie 06.06.1965 roku (ta data jest zapisana w zeszycie trzymanym przez wyrzeźbioną studentkę).
Warto zatem o czymś takim przypomnieć :-) !
Na koniec uwaga porządkowa: Zamierzałem ten wpis trzymać na blogu tylko jeden dzień. Wszak napisałem "dzisiaj" - i to miało coś znaczyć. Ale gdy zgłosiłem chęć skasowania wpisu do Redakcji blogu na:temat, to pojawiła się sugestia, żebym jednak tego nie czynił. No więc wpis pozostał, ale z tym wyjaśnieniem.
