Nie po raz pierwszy przekonuję się, że coś, o czym kiedyś myślałem wyłącznie jako o hipotetycznej możliwości, zostało zrealizowane i bardzo ładnie działa. Tym razem mowa będzie o użyciu komputerów do zstąpienia prawników.

REKLAMA
We wpisie na tym blogu przypomniałem fakt, że już w latach 1973-1978, budując i doskonaląc programy swobodnie operujące zwykłymi tekstami w języku polskim, analizowałem także ich możliwości w zakresie operowania bardzo specjalnym rodzajem tekstów w naszym języku, a mianowicie tekstami prawniczymi. Napisałem nawet w Gazecie Prawniczej
logo
artykuł pod zuchwałym tytułem
logo
ale była to wtedy kompletna fantazja.
Potem porzuciłem jednak badania nad zastosowaniem komputerów do przetwarzania języka naturalnego i zająłem się metodami komputerowego modelowania mózgu i procesu myślenia. Dlatego docierające do mnie wiadomości o różnych komputerowych systemach przeznaczonych do gromadzenia i wyszukiwania tekstów prawnych (w szczególności ustaw i rozporządzeń) przyjmowałem wyłącznie jako ciekawostki. No bo powiedzmy szczerze: czym się różni (od strony informatycznej!) baza danych gromadząca artykuły gazetowe od bazy danych gromadzącej orzeczenia Sądu Najwyższego? Albo czym się różni komputerowe wyszukiwanie podstawy prawnej dla wyroku za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem od wyszukiwania przepisu na babkę drożdżową z rodzynkami?
Ostatnio jednak wpadł mi ręce artykuł "Firma prawnicza zatrudniła robota-prawnika", który po raz kolejny uświadomił mi, że współczesna technika może zrealizować nawet najbardziej zaawansowane idee, które w momencie ich formułowania były czystą fantazją - a teraz stają się rzeczywistością. Może więc już niedługo doczekamy się poszerzenia klawiatury komputera o dodatkowy klawisz:
logo
którego naciśnięcie spowoduje, że komputer automatycznie znajdzie nam uzasadnienie prawne dla dowolnej tezy, jaką zechcemy zawrzeć w naszym piśmie?
Ale można też pójść jeszcze dalej. Jeśli komputery sprawdzą się jako biegli w prawie doradcy, to może powstać pokusa, by powierzyć im także obiektywne ważenie argumentów prokuratora i obrońcy i precyzyjne dopasowane wyroku do wyniku tego wartościowania. W ten sposób komputer stałby się całkowicie bezstronnym, ale i bezlitosnym sędzią.
Wizja jak z filmów SF!
No a potem można by było komputerem zastąpić także prokuratora, potem adwokata, potem także personel wymierzający kary...
Nie kontynuuję, bo od tej wizji mnie samemu zimny dreszcz przeszedł po plecach!