Na Placu Czerwonym w Moskwie przed piękną cerkwią Wasyla jest tylko jeden pomnik: Kuźmy Minina i Dymitra Pożarskiego. Za co ich tak uhonorowano?
Na Placu Czerwonym w Moskwie przed piękną cerkwią Wasyla jest tylko jeden pomnik: Kuźmy Minina i Dymitra Pożarskiego. Za co ich tak uhonorowano? fot. Peter Zelizňák, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported.

W historycznej świadomości Polaków kontakty z Rosją kojarzą się głównie z krzywdami, jakie nas spotykały ze strony wschodniego sąsiada. A przecież mogło być inaczej. Rosjanie sami prosili o połączenie Polski z Rosją na zasadzie unii, podobnej do Unii Lubelskiej, która na wiele stuleci związała nas z Litwą. Chcieli też polskiego królewicza osadzić na carskim tronie. Gdyby to nastąpiło, to nie byłoby zaborów, a Polska połączona z Litwą i Rosją byłaby najpotężniejszym państwem na kontynencie europejskim. Być może nie byłoby też pierwszej i drugiej wojny światowej, bo taki ogromny kraj na wschodnich rubieżach Europy działałby jak stabilizator.

REKLAMA
Ale zepsuliśmy tę szansę.
W 2012 roku, gdy mijała czterechsetna rocznica tych smutnych wydarzeń, napisałem trzy felietony opublikowane w Polskiej Gazecie Krakowskiej. Opisywały one to, jak najpierw zdobyliśmy tę dziejową szansę, a potem ją zamarnowaliśmy. Robiąc porządki w moich starych papierach przeczytałem te teksty sprzed siedmiu lat i doszedłem do wniosku, że warto je przypomnieć.
Jako pierwszy proponuję przeczytać felieton przypominający bitwę pod Kłuszynem, w której polska husaria przy minimalnych własnych stratach rozgromiła wielokrotnie liczniejszą armię rosyjską, wspomaganą dodatkowo przez Szwedów, otwierając nam drogę do Moskwy.
logo
logo
Jeśli powyższy tekst źle się czyta, to można jego lepszą kopię uzyskać klikając na ten link.
W następstwie tego zwycięstwa polski oddział pod komendą Mikołaja Strusia zajął Moskwę i zamieszkał na Kremlu. Nie posiedział długo, bo zaledwie dwa lata - ale i tak to była najdłuższa w historii okupacja Moskwy. Napoleon utrzymał się na Kremlu tylko przez jeden miesiąc (do 3.9.1812 do 6.10.1812). O tym, jak przebiegała ta nasza obecność w Moskwie napisałem w drugim felietonie:
logo
logo
Znowu jeśli pokazany tu tekst źle się czyta - to zapraszam do użycia tego linku.
Mogło być dobrze, ale wszystko zepsuł polski król Zygmunt III Waza, który nie chciał zaakceptować warunku, że jego syn Władysław, zostając carem Rosji, musiałby przejść na prawosławie. Lepiej czytelny tekst poniższego felietonu dostępny jest pod tym linkiem.
logo
logo
W taki sposób zaprzepaściliśmy największą szansę, jaką dała nam historia. Duża część naszych przyszłych niedoli została właśnie wtedy zaprogramowana. Na nasze własne życzenie!