Kiedy wmawialiście nam, że jesteśmy drugiego sortu – słuchaliśmy z politowaniem. Kiedy zaczęliście deptać nasze sumienia bezczelnie kłamiąc przed wyborami i wyrzekając się własnych słów już po – patrzyliśmy z niedowierzaniem. Ale kiedy zaczynacie odzierać nasze kobiety z ich godności – nie liczcie na to, że będziemy biernie się temu przyglądać.

REKLAMA
Możecie sobie o nas myśleć - "ciepłe kluchy". Lubimy ugotować obiad swojej Pani, z cierpliwością słuchamy drobiazgowych opowieści dotyczących obyczajowych niuansów z życia jej znajomych, przynosimy do domu nieprzepite wypłaty. Nie bijemy naszych kobiet… nawet tak, żeby nie było śladu… też nie bijemy. Nie bierzemy ich siłą, nie pytając o nastrój, nie wymyślamy im, gdy na obiad brak mięsa. Nawet nie mówimy o nich „świnie”. Serio. To jest wszystko takie mało męskie, nie?
Myjemy się co najmniej dwa razy dziennie. Zęby też. I pod pachami. Dbamy o siebie i dobieramy tak słowa, żeby nikogo nie raniły, przede wszystkim naszych kobiet. Bo są naszym światłem. Tak, zdarza nam się usłyszeć, że do niczego się nie nadajemy i nie umiemy nic załatwić. Może po prostu nie umiemy opowiadać o tym jak przez cały dzień w pracy walczyliśmy o swoje, żeby ochronić nasz dom przez uszczerbkiem, ale na koniec dnia kiedy uda nam się to osiągnąć, nie ma już o czy mówić. Jak w pracy? Hmmm – OK!
Wspieramy się nawzajem. Dodajemy sobie otuchy, wiary w siebie, szanujemy swoje wybory, pielęgnujemy swoją wzajemną wyjątkowość. A wy, zakapiory w smutnych garniturach, chcecie wejść do naszych domów, chcecie pomiatać naszymi kobietami, grozić im, oceniać i karać. Wy, którym brak odwagi, chowacie się za spódnicami innych kobiet, które są rzekomo inicjatorkami prawnej degradacji naszych kobiet do roli nałożnic prawa. I sprawiedliwości! Umywacie ręce, bo do czarnej roboty zaprzęgliście kobiety. Ale my was widzimy, nie oszukacie nas. Myślicie, że kiedy wystawicie kobiety przeciw kobietom, my podobnie jak wy pójdziemy na rybki, na wódeczkę, na papieroska. A kiedy nasze kobiety będą o siebie walczyć postawicie przed nimi kordon uzbrojonych po zęby funkcjonariuszy, przywieziecie autokary pijanych od nienawiści bojowników o wartości (?). Myślicie, że tego nie widzimy, że zostawimy je same?
Możemy dyskutować, możemy argumentować swoje stanowiska szkołami filozoficznymi, propedeutyką nauk różnych religii, możemy się nie lubić. Ale jeśli ktoś tknie nasze kobiety, ma od nas, po prostu, wpierdol.