
Tak się właśnie zazwyczaj kończy marny spektakl. Wypadek w telewizji śniadaniowej w przeżywającej, w duchu dobrej zmiany, drugą wiosnę TVP (pierwsza, przypominam miała miejsce w czasach gomułkowskich), jest tak samo szokujący, co symboliczny.
REKLAMA
Czary mary, miłe słówka, chwila nieuwagi i bęc! Krew, płacz, niedowierzanie. Przeprosiny: „k…wa przepraszam, przebiłem Ci rękę” zostały wspaniałomyślnie przyjęte.
Czy, wobec chaosu, jaki ogarnia naszą rzeczywistość, doczekamy się kiedyś przeprosin? Nie sądzę. Dzisiejszy „wypadek” wplótł jednak w publiczny przekaz kanwę, na bazie której przeprosiny, jakich nie otrzymamy wyglądać mogłyby tak:
Czy, wobec chaosu, jaki ogarnia naszą rzeczywistość, doczekamy się kiedyś przeprosin? Nie sądzę. Dzisiejszy „wypadek” wplótł jednak w publiczny przekaz kanwę, na bazie której przeprosiny, jakich nie otrzymamy wyglądać mogłyby tak:
K…wa przepraszam zniszczyłem Ci budżet
K...wa przepraszam, upodliłem Twój wizerunek za granicą
K..wa przepraszam zabiłemTwoją wiarę w słowa
K...wa przepraszam, podeptałem Twoją prywatność
K...wa przepraszam, zabrałem Ci poczucie bezpieczeństwa
K...wa przepraszam, zaszczułem Cię nienawiścią
K...wa przepraszam, wyciąłem Ci puszczę
K…wa przepraszam, odebrałem Ci Trybunał Konstytucyjny
K...wa przepraszam, zrobiłem z Twojego kraju swój prywatny folwark
K...wa przepraszam, nazwałem Cię drugim sortem
K…wa przepraszam, napisałem, żeby j…bał Cię pies
K…wa przepraszam, nazwałem Cię szmatą
K...wa przepraszam, upodliłem Twój wizerunek za granicą
K..wa przepraszam zabiłemTwoją wiarę w słowa
K...wa przepraszam, podeptałem Twoją prywatność
K...wa przepraszam, zabrałem Ci poczucie bezpieczeństwa
K...wa przepraszam, zaszczułem Cię nienawiścią
K...wa przepraszam, wyciąłem Ci puszczę
K…wa przepraszam, odebrałem Ci Trybunał Konstytucyjny
K...wa przepraszam, zrobiłem z Twojego kraju swój prywatny folwark
K...wa przepraszam, nazwałem Cię drugim sortem
K…wa przepraszam, napisałem, żeby j…bał Cię pies
K…wa przepraszam, nazwałem Cię szmatą
K…wa, przepraszam, proszę o głos!
