Ostatnio mój dobry przyjaciel zwrócił mi uwagę, żebym w notatce biograficznej na blogu zmienił "kalwina" na "kalwinistę". Ale ja nie jestem komunistą, ani faszystą, ani raczej żadnym innym "-istą" (być może za wyjątkiem pacyfisty). I kalwinistą wolałbym też nie być.

REKLAMA
Kolega jakoby chciał za mnie zadecydować o mojej tożsamości i dorobić mi ideologiczną gębę. Intencje były jednak dobre. "Kalwin" jest określeniem potocznym, używanym przez naszych drogich rzymskich braci rzekomo deprecjonująco. Mi ono nie przeszkadza. Wręcz wolę je od kalwinisty.
Mój problem z kalwinistami polega na tym, że dość często mają oni tyle wspólnego z reformatorem Janem, co — jak w znanym powiedzeniu — kanciarze z Kantem (Immanuelem). Przeczytałem ostatnio w książeczce Waldemara Voisé o Sebastianie Castellionie[1], że Kalwin uznawał predestynację i nauczał, że ci, którym się w życiu powodzi będą zbawieni, a ci zaś, których życie nie oszczędza legną w ogniach piekielnych.
Brednie! Kalwin w swoim teologicznym dziele refleksji nad predestynacją poświęcił znacznie mniej miejsca niż, ot taki na przykład, Akwinata. Dziś już na szczęście wiemy, że purytańskim ujęciem predestynacji Kalwinowi krzywdę zrobili nie kto inny jak jego uczniowie — kalwiniści.
"Kalwin" osadzony jest również w polskiej kulturze. I to nawet współczesnej. "Przy ognisku katolik z kalwinem,/ Z mrocznym gnostykiem i ateistą/ Na plebanii zdobytym winem/ Z zawodowym dzielą się sadystą" — napisał Solidarnościowy bard Jacek Kaczmarski w songu Koniec wojny trzydziestoletniej.
Rzecz jasna istnieje określenie "ewangelik reformowany" albo po prostu "reformowany". Bardzo je cenię, choć jest ono poniekąd nieostre. Reformowani są dużą rodziną różnych tradycji, szkół teologicznych. Od waldensów, po kalwinów, przez zwinglian i knoxian[2], wszyscy mogą znaleźć schronienie dla swoich głów, nauczań i poglądów pod dachem jednej instytucji kościelnej. Jednego Kościoła.
To nie przypadek, że współczesny ruch ekumeniczny narodził się właśnie w prezbiteriańskiej Szkocji[3]. Różnorodność uznajemy bowiem za element wzbogacający, który uczy nie tylko tolerancji, ale i dystansu do siebie i swoich przekonań.
---
[1] Por. W. Voisé, Sebastian Castellion (1515-1563): problem wolności sumienia i tolerancji w epoce humanizmu i reformacji, Warszawa 1963.
[2] John Knox (1514-1572) — przywódca szkockiej reformacji, uczeń Jana Kalwina.
[3] Czytaj więcej o I Światowej Konferencji Misyjnej w Edynburgu (1910) tutaj.