O autorze
Od kilkunastu lat zajmuję się zagadnieniami związanymi z funkcjonowaniem państw i społeczeństw, a także zachodzącymi między nimi relacjami. Napisałem na te tematy dwie książki (jedną z kolegą) i kilkadziesiąt artykułów.

Ten blog powstał po to, aby móc podzielić się informacjami i przemyśleniami z różnych dziedzin. Będzie trochę o stosunkach międzynarodowych, o dziennikarstwie, o kulturze i o historii. Będę pisać o sporcie i o naszej przyrodzie. Czasem zrecenzuję ciekawą książkę. Nie będzie partyjniactwa i doktrynerstwa, bo ich nie lubię. Będę chciał pokazywać wyższość tego, co łączy, od tego, co dzieli.

Stół okrągły, stół kanciasty

Obrady Okrągłego Stołu – mimo upływu 30 lat – wciąż wywołują emocje polityków, historyków, naukowców i dziennikarzy. I nic dziwnego, ponieważ było to jedno z najważniejszych wydarzeń w naszej najnowszej historii, od którego rozpoczęły się przemiany ustrojowe w Polsce. Ich pierwszym etapem były częściowo wolne wybory parlamentarne w czerwcu 1989 r. Zapoczątkowały one upadek komunizmu i przemiany polityczno-gospodarcze nie tylko w Polsce, ale w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Jako takie, były z uwagą obserwowane i analizowane także przez działaczy politycznych w innych krajach regionu. Nawet dziś mogą być inspiracją i pozytywną rekomendacją tam, gdzie trudno byłoby się tego spodziewać.


Sytuacja gospodarcza Polski w latach 80. XX w. była zła. Pod koniec dekady lat 80. normą stawały się kolejne strajki. Kraj popadał w szarość i marazm, uniemożliwiające mu normalne funkcjonowanie. Konsekwencją takiej sytuacji było to, że ówczesne władze polskie zrozumiały, iż proces niezbędnych reform politycznych, gospodarczych i społecznych musi też obejmować zmiany w sposobie i jakości sprawowania władzy oraz kierowaniu państwem. Oznaczało to konieczność podjęcia dialogu z opozycją, w duchu odprężenia i pieriestrojki, wprowadzonych w Związku Radzieckim przez Michaiła Gorbaczowa. W sierpniu 1988 r. władze Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) zaproponowały opozycji podjęcie rozmów. Od 6 lutego do 5 kwietnia 1989 roku, w ramach obrad Okrągłego Stołu, przedstawiciele władz, opozycji i Kościoła prowadzili dyskusje na temat przyszłego ustroju państwa, reform politycznych i gospodarczych, polityki społecznej i pluralizmu związkowego. Władze wyraziły zgodę na legalizację „Solidarności”. Zdecydowano o utworzeniu nowej izby parlamentu – Senatu. Postanowiono o przeprowadzeniu częściowo wolnych (tzw. kontraktowych) wyborów. Kandydaci niezależni mogli ubiegać się o 100% miejsc w Senacie. W Sejmie jedynie 35 proc. miejsc miało być przedmiotem autentycznej rywalizacji wyborczej, pozostałe 65 proc. zostało zastrzeżonych dla kandydatów obozu władzy. Uzgodniono utworzenie stanowiska Prezydenta, wybieranego przez Zgromadzenie Narodowe, który miał przejąć kompetencje zlikwidowanej Rady Państwa. Stworzono grunt, dzięki któremu możliwe stało się opracowanie tzw. Małej Konstytucji w 1992 roku – aktu prawnego o wzajemnych stosunkach między władzą ustawodawczą i wykonawczą oraz o samorządzie terytorialnym, manifestującego i sankcjonującego odejście od modelu ustrojowego okresu tzw. konstytucjonalizmu socjalistycznego.


Zawarty przy Okrągłym Stole kompromis – tak rzadki w polskiej kulturze politycznej - zbudował odprężenie, pewien poziom zaufania między dotychczasowymi antagonistami i nadziei na pomyślne i ewolucyjne przeprowadzenie procesu trudnych reform w państwie. Jak się później okazało, nie były to nadzieje bezpodstawne. Polska, jako pierwsze państwo bloku wschodniego, wkroczyła na drogę pokojowego, ewolucyjnego i bezkrwawego demontażu systemu komunistycznego oraz zbudowania pluralizmu politycznego. Zadanie to zostało wykonane w sposób nadspodziewanie skuteczny.


Porozumienia, które zakończyły dwumiesięczne obrady Okrągłego Stołu, to bezprecedensowy w polskiej historii sukces. Polakom z różnych obozów politycznych, przy ich wszystkich wadach, przywarach i złych doświadczeniach, udało się mądrze rozpocząć i pokierować procesem reform o charakterze fundamentalnym, ze świadomością strategicznej wizji, do której później wytrwale i wspólnym wysiłkiem dążyli. Był to proces wyjątkowy w swojej skali i zakresie, do którego w pewnej mierze można jedynie porównywać proces jednoczenia ziem polskich trzech zaborów po 1918 roku. Dlatego, chociaż niektórzy przedstawiciele polskiego życia politycznego wciąż próbują kontestować oparte na kompromisie porozumienia Okrągłego Stołu, nie ulega wątpliwości, że skutecznie zapoczątkowały one proces dochodzenia Polski do demokratyzacji, wolnorynkowych reform i cywilizacyjnego powrotu do europejskiej rodziny narodów.


Sukces obrad w ramach polskiego Okrągłego Stołu dostrzegany i doceniany jest także za granicą. Nawet dziś, po upływie wielu lat. W związku z 30. rocznicą obrad Okrągłego Stołu w Polsce, rosyjski politolog Dmitrij Trawin opublikował dla „Wiedomosti” artykuł pt. „Dlaczego rosyjski «Okrągły Stół» jest taki kanciasty”. Podkreśla w nim, że rozmowy Okrągłego Stołu „doprowadziły kraj do zakończenia wieloletniej konfrontacji, do demokratyzacji, reform rynkowych i w ostatecznym rozrachunku - do powrotu Polski do Europy”. Przewiduje jednak, że ewentualne przyszłe przemiany w Rosji nie będą przebiegać według polskiego, lecz raczej radzieckiego scenariusza.

Autor zastanawia się, dlaczego we współczesnej Rosji nie jest możliwe przeprowadzenie rozmów władzy i opozycji na wzór polskiego Okrągłego Stołu z 1989 roku. Jego zdaniem, w Polsce istniały w tamtym czasie sprzyjające okoliczności do przeprowadzenia rozmów: funkcjonował sojusz nastawionych opozycyjnie intelektualistów z robotnikami, silny był ruch robotniczy i ustrukturyzowana opozycja z wyrazistą postacią Lecha Wałęsy na czele, Kościół odgrywał ważną rolę w nawiązywaniu kontaktów pomiędzy władzą i opozycją, a społeczeństwo polskie „stale pamiętało o znaczeniu jedności narodowej”. Było to wynikiem zarówno trudnej historii Polski, jak i „mitu o wspaniałej Europie, do której trzeba wcześniej czy później wrócić, odrzuciwszy wszystko, co sowieckie”. Polacy – pisze autor - „nie odrzucali demokracji jako wymysłu obcego ich kulturze narodowej”.

Na tle tego opisu D. Trawin stwierdza, że we współczesnej Rosji nie ma żadnego z tych uwarunkowań, które pozwoliłyby na „formowanie na tyle silnej opozycji, że mogłaby stać się negocjatorem przy jakimkolwiek Okrągłym Stole”. W Rosji pojawiają się protesty, ale szybko gasną i w zasadzie ograniczają się jedynie do mieszkańców wielkich miast. Robotnicy i inteligencja w Rosji są sobie obcy; liderzy opozycji głoszą, że nie jest im potrzebne wspólne przywództwo; Cerkiew prawosławna „we wszystkich kwestiach popiera władze (…) Społeczeństwo rosyjskie czuje się dziś raczej imperialne niż europejskie. Dla wielu ludzi wartościami, z których czerpią natchnienie, jest utrzymanie jednolitej i niepodzielnej Rosji, ostra konfrontacja z Amerykanami, wzmocnienie sił zbrojnych, a nie wejście do zjednoczonej Europy”. Z tych powodów – pisze rosyjski politolog – „rozwój według polskiego scenariusza jest w Rosji absolutnie nieprawdopodobny”. Przyszłe przemiany, choć nie nastąpią one wkrótce, przebiegną w Rosji raczej „według starego scenariusza radzieckiego”. W tym scenariuszu „transformacja zaczyna się nie od dołu, a z góry, staraniami nowego pokolenia rządzących”.

Z lektury takich tekstów wynikają jasne wnioski. Po pierwsze, Polska – mimo dynamicznych zmian zachodzących zarówno w naszym kraju, jak i w otoczeniu międzynarodowym - wciąż może być postrzegana jako państwo, które pomyślnie przeszło okres transformacji ustrojowej oraz reform gospodarczych. Po drugie, pamiętana jest otwartość naszego kraju i gotowość do dzielenia się własnymi doświadczeniami. Różne państwa, zwłaszcza te położone w Europy Wschodniej, z uwagą obserwowały nie tylko obrady Okrągłego Stołu, ale też późniejszy proces opracowania i uchwalenia Konstytucji RP w 1997 r. oraz negocjacje związane z przystąpieniem Polski do NATO (zakończone akcesją w 1999 r.), a następnie do UE (2004). Po trzecie, Polska wykazała się w tamtym czasie budzącą uznanie dalekowzrocznością, przenikliwością i głęboką mądrością ówczesnych uczestników i moderatorów tych procesów, co do dziś uznawane jest za pozytywny przykład państwowego myślenia i działania przedstawicieli wszystkich stron politycznej sceny, mimo występujących między nimi różnic i podziałów. Niestety, istnieją też czynniki pogarszające to, jak postrzegana jest Polska na arenie międzynarodowej. To nasze problemy polityczne i gospodarcze, przykłady nieudanych reform oraz wychodzące poza drzwi i okna własnego domu spory partyjne oraz te o charakterze światopoglądowym i obyczajowym. To także pewna doraźność działania, zwłaszcza na arenie międzynarodowej, ukierunkowana nie tyle na metodyczne realizowanie wspólnie wypracowanej, pożądanej wizji przyszłości i roli Polski w świecie, lecz w znacznej mierze na bieżące rozwiązywanie pojawiających się problemów.

Potencjał Polski nie predestynuje jej do roli architekta „wschodniej” polityki Zachodu, ale pozwala wywierać na nią istotny wpływ. Polska może odgrywać w regionie Europy Środkowo – Wschodniej szczególną rolę, wynikającą z jej położenia geograficznego, historycznych doświadczeń oraz utrzymywania intensywnych kontaktów z innymi aktorami sceny międzynarodowej. Rola ta jest tym istotniejsza, że Polska jest członkiem NATO i UE, pozostaje sojusznikiem USA, ma duży potencjał polityczny, gospodarczy i kulturowy, a także bogate doświadczenia z procesu przemian, które były i wciąż mogą być ważnym punktem odniesienia w politykach państw regionu. To ważne i niedoceniane obecnie wartości. Dobrze jednak jest wiedzieć, że wciąż leżą na stole, gotowe do wykorzystania.