
Poruszająca historia Anny Kapeli w programie „Świat się kręci”. Z powodu otyłości, została pozbawiona dzieci. Jej dwie córeczki – Patrycja i Wiktoria, decyzją sądu trafiły do ośrodka wychowawczego we Wrocławiu. Nie mogą być razem z matką, ponieważ jest ... za gruba. Od ponad pół roku walczy o ich odzyskiwanie. Jak do tej pory - bezskutecznie.
REKLAMA
Jak to się stało, ze córki (bliźniaczki) Anny Kapeli, zostały jej odebrane?
Anna Kapela, trafiła do szpitala. Ponieważ jest samotną matką i dodatkowo zajmuje się schorowanym ojcem, na czas jej pobytu w szpitalu, dziewczynki trafiły do ośrodka wychowawczego. Po wyjściu ze szpitala 14 listopada 2014 r. przed drzwiami mieszkania Anny Kapeli pojawiło się dwóch policjantów i pracownik MOPS-u, który przedstawił postanowienie z sądu o koniczności zabraniu dzieci do ośrodka. Fragment jego treści brzmiał:
„Z uwagi na sytuację domową – mieszka ze schorowanym ojcem, wypisała się ze szpitala na własne żądanie, nie kończąc procesu leczenia. (…) Matka małoletnich lekceważy swoje poważne problemy zdrowotne. Sytuacja małoletnich dzieci pogarsza się z dnia na dzień. (…) Matka małoletnich nie wypełnia zaleceń kuratora, nie zważa na konsekwencje wynikające z leczenia poważnych chorób, w tym swojej otyłości, wykazując się skrajną nieodpowiedzialnością”.
Anna Kapela, trafiła do szpitala. Ponieważ jest samotną matką i dodatkowo zajmuje się schorowanym ojcem, na czas jej pobytu w szpitalu, dziewczynki trafiły do ośrodka wychowawczego. Po wyjściu ze szpitala 14 listopada 2014 r. przed drzwiami mieszkania Anny Kapeli pojawiło się dwóch policjantów i pracownik MOPS-u, który przedstawił postanowienie z sądu o koniczności zabraniu dzieci do ośrodka. Fragment jego treści brzmiał:
„Z uwagi na sytuację domową – mieszka ze schorowanym ojcem, wypisała się ze szpitala na własne żądanie, nie kończąc procesu leczenia. (…) Matka małoletnich lekceważy swoje poważne problemy zdrowotne. Sytuacja małoletnich dzieci pogarsza się z dnia na dzień. (…) Matka małoletnich nie wypełnia zaleceń kuratora, nie zważa na konsekwencje wynikające z leczenia poważnych chorób, w tym swojej otyłości, wykazując się skrajną nieodpowiedzialnością”.
Co innego wynikało, z zaświadczenia ze szpitala: „stan po leczeniu róży podudzia prawego obecnie jest zakończony (…) Pacjentka bez zagrożeń zdrowotnych dla otoczenia”.
Nie sposób nie zauważyć sprzeczności w tej sytuacji. Anna Kapela uważa, że głównym powodem odebrania jej dzieci jest jej tusza, która przeszkadza w pełnieniu „kompetencji rodzicielskich”.
Nie sposób nie zauważyć sprzeczności w tej sytuacji. Anna Kapela uważa, że głównym powodem odebrania jej dzieci jest jej tusza, która przeszkadza w pełnieniu „kompetencji rodzicielskich”.
Zbulwersowana sytuacją Anna Mucha, gość dnia programu „Świat się kręci”, zapytała główną bohaterkę: „Czy to Pani podmywała dzieci? Budziła się w nocy? Karmiła? Podnosiła? Odprowadzała do szkoły? Kochała? Przytulała?”. Na wszystkie pytania Anna Kapela odpowiada zdecydowanym TAK i stwierdza, że byłaby w stanie dalej zajmować się córeczkami. Tym bardziej, że dziewczynki są już starsze (mają 6,5 roku) i nie wymagają takiej opieki jak wtedy, kiedy były niemowlakami, a którą wówczas pełniła nad nimi pani Anna. Na razie musi jej wystarczyć możliwość widywania się z dziećmi 4 razy w tygodniu. Ponadto przez te 6 lat, kiedy Anna Kapela wychowywała córki, zdarzało się, że grożono jej np. pracownik MOPS-u pani Urszula K. [bohaterka nie zdradziła nazwiska] groziła, że dzieci zostaną jej odebrane, jeśli nie zrezygnuje ze świadczeń MOPS-u. Pani Urszula zasugerowała, że „może się do tego przyczynić”, gdyż jej mąż pracuje w sądzie.
Joanna Tenderys – asystenta rodziny Anny Kapeli: „Ania opiekowała się należycie swoimi dziećmi” i odpowiadając na pytania Anny Muchy stwierdza, że nie zauważyła, żeby dzieci były brudne, głodne czy przemęczone: „Dzieci były czyste, nakarmione” i dodaje „Nie widziałam zagrożenia dla dziewczynek”. Sąd nie wziął jednak pod uwagę opinii Joanny Tenderys przy podejmowaniu decyzji o odebraniu córek pani Annie. Co więcej, Joanna Tenderys stwierdziła, że dzieci źle znoszą pobyt w ośrodku, tęsknią za matką.
Anna Mucha, pytała: czy to jest zgodne z prawem?
Marek Szambelan, prezes fundacji „Razem lepiej” odpowiada: „To właśnie jest najgorsze, że to wszystko jest zgodnie z prawem. Pracownicy socjalni mają prawo złożyć wniosek o ograniczenie matce władzy rodzicielskiej i dziwię się sądom, że nie zbadają sprawy i w ciągu kilku godzin jest postawienie o zabraniu dzieci. To niszczenie rodziny, niszczenie psychiki dziecka (…) Zabierają dzieci w jeden dzień, a oddają przez 2 lata albo dłużej”
Marek Szambelan, prezes fundacji „Razem lepiej” odpowiada: „To właśnie jest najgorsze, że to wszystko jest zgodnie z prawem. Pracownicy socjalni mają prawo złożyć wniosek o ograniczenie matce władzy rodzicielskiej i dziwię się sądom, że nie zbadają sprawy i w ciągu kilku godzin jest postawienie o zabraniu dzieci. To niszczenie rodziny, niszczenie psychiki dziecka (…) Zabierają dzieci w jeden dzień, a oddają przez 2 lata albo dłużej”
Zszokowana sytuacją Anna Mucha, łamiącym się głosem pyta: „Dlaczego to tak długo trwa? „[Pani Anna] przyszła do studia, przyjechała z Wrocławia, jest w stanie zajmować się własnym ojcem, jest w stanie zajmować się swoją dwójką dzieci przez 6 lat i co nie jesteśmy w stanie jako – przepraszam najmocniej, ale mówię to jako matka i jako cholerna obywatelka tego kraju – nie jesteśmy w stanie przez pół roku stwierdzić, czy ta kobieta jest w stanie zajmować się swoimi dziećmi czy nie?!”.
Marek Szambelan, prezes fundacji „Razem lepiej” dodaje, że rodzice są zastraszani, boją się iść do MOPS-u po przysłowiowe „parę gorszy”. „Myślę, że jeśli telewizja nie zadziała, nie pomoże – to nikt nie pomoże…” W tej sprawie odbył się już protest przed Sejmem. Niestety politycy nie zainterweniowali w sprawie tysięcy rodzin dotkniętych tą sytuacją.
Do programu nie udało się zaprosić kuratorów i pracowników MOPS-u, mimo podjęcia wielu prób.
