Według Instytutu Ekonomii i Pokoju (Institute for Economics and Peace's) spośród 162 krajów objętych najnowszymi badaniami, tylko 11 krajów nie jest zaangażowanych w żaden konflikt na świecie.
Według Instytutu Ekonomii i Pokoju (Institute for Economics and Peace's) spośród 162 krajów objętych najnowszymi badaniami, tylko 11 krajów nie jest zaangażowanych w żaden konflikt na świecie. Shutterstock

Posługując się terminologią medyczną, wojnę można określić jako najstarszą znaną ludzkości chorobę zakaźną, roznoszoną z reguły drogą dyplomatyczną.

REKLAMA
Jej nośnikami są przeważnie pojedyncze jednostki lub grupy osób, kierujące się własnymi cynicznymi i imperialistycznymi pobudkami. Chorobę tą można wyleczyć, jednak po jakimś czasie następuje jej reemisja, w tym lub innym zakątku świata. W rezultacie, obserwujemy nieustannie rozprzestrzeniającą się chorobę, istną epidemię, która zbiera każdego dnia krwawe żniwo na całym świecie.
Według źródeł historycznych, od zarania ludzkości wszczęto ponad 15 tysięcy wojen, a łączny czas względnego pokoju od początku znanej nam historii pisanej wynosi w sumie zaledwie 300 lat! Idąc dalej, od zakończenia II wojny światowej, a więc od 70 lat, mieliśmy na świecie raptem 26 dni względnego pokoju, kiedy to choroba nie okazywała żadnych objawów.
Wojna ma wiele twarzy. Do tej pory ludzkość była/jest świadkiem, m.in. wojen światowych, zimnej wojny, wojen domowych i religijnych, wojen totalnych i lokalnych, psychologicznych i informacyjnych. Dziś musimy stawić czoła nowej dolegliwości - chorobie pełzającej – doktrynie wojennej, której ogniska zapalne obserwujemy obecnie głównie we wschodniej części Ukrainy.
Diagnoza
Chorobę tą różnie nazywają. Mówi się o niej pełzająca lub hybrydowa. Jednak bez względu na nazewnictwo i semantyczny wydźwięk tego zagadnienia, nowa doktryna wojenna ma przede wszystkim zakamuflowany, wywodzący się z działań partyzanckich, nieregularny charakter. Z racji tego, że jest to schorzenie nowe, jego istota nie została jeszcze dokładnie poznana i zdefiniowana.
Mówiąc w skrócie, wojna hybrydowa czy też pełzająca to sposób działania polegający na połączeniu tradycyjnej metody prowadzenia walk (w tym przypadku partyzanckich) z nowoczesnymi technologiami (broń niekonwencjonalna oraz cybernetyczna). Jak pisze, Agnieszka Korniejenko w swej książce, pt. "Pełzająca wojna" – Ta dziwna wojna, w której agresor chce pozostać anonimowy, choć wszelkie dowody świadczą przeciw niemu, nazwana została konfliktem hybrydowym lub wojną pełzającą. Od razu nasuwa się tutaj dziwna analogia odnośnie obrazu dzisiejszej Rosji i działań prowadzonych przez Kreml na Ukrainie.
Objawy
Każda choroba zakaźna posiada własne stadia rozwoju. Nie inaczej jest w przypadku wojny pełzającej, gdzie poszczególne etapy działań można porównać do choroby terminalnej, która we wszystkich przypadkach nieuchronnie prowadzi do śmierci.
Stadium pierwsze – wojna informacyjna
Nie od dziś wiadomo, że Rosja jest mistrzem w rozpowszechnianiu dezinformacji, sianiu propagandy i prowadzeniu manipulacji zarówno intelektualnej, jak i emocjonalnej. Doświadczyliśmy tego, my Polacy, w poprzedniej epoce ustrojowej. Mimo, iż takie działania są obecnie stosowane przez Kreml głównie wobec władz w Kijowie, to i nasz kraj nie pozostał niezauważony przez rosyjską wierchuszkę, której tuba propagandowa działa nad Wisłą pełną parą.
Pretekstem dla Moskwy do interwencji na wschodnich terytoriach Ukrainy było rzekome zagrożenie, jakie grozi mieszkającym tam Rosjanom ze strony popierającego faszyzm rządu w Kijowie, wspieranego dodatkowo przez działające w całym kraju banderowskie bojówki. Kremlowska propaganda za wszelką cenę chciała przekonać opinię publiczną, co do słuszności swoich przekonań, i w dużej części jej się to udało. Oczywiście były to argumenty kompletnie wyssane z palca, których głównym celem było przygotowanie interwencji na Krym.
Działania w ramach wojny informacyjnej są prowadzone także w cyberprzestrzeni z wykorzystaniem m.in. cyberataków na kluczowe ośrodki masowego przekazu oraz instytucje administracji rządowej i sektora finansowego.
Stadium drugie – aneksja
Po wcześniejszym przygotowaniu sobie odpowiedniego podłoża informacyjnego następuje powolne, lecz sukcesywne zajmowanie poszczególnych terenów państwa. W przypadku Ukrainy, Kreml prowadzi takie działania anonimowo, posługując się wciąż dozbrajanymi, zmilitaryzowanymi bojówkami separatystycznymi oraz wysyłając w rejony konfliktu własne, zakonspirowane oddziały komandosów (tzw. zielone ludziki). Przy niemym przyzwoleniu i ogólnej bezradności świata zachodniego prorosyjskie bojówki przejmują kolejne miejscowości i garnizony wojskowe, zmuszając tysiące ludzi do opuszczenia swoich domów i ucieczki na zachodnie, wciąż bezpieczne, tereny Ukrainy.
logo
Według Światowego Indeksu Pokoju (GPI), Rosja jest wymieniana wśród najniebezpieczniejszych państw na świecie. Shutterstock

Stadium trzecie – „prężenie muskuł”
W tym momencie następuje swoista demonstracja siły pomiędzy agresorem (Rosja) a państwami zachodnimi (NATO). Moskwa straszy zachód instalacją wyrzutni rakietowych Iskander w obwodzie kaliningradzkim oraz szeroko zakrojonymi manewrami wojskowymi. NATO z kolei tworzy strategię obronną „Eagle Guardian”, prowadzi manewry wojskowe przy granicy rosyjskiej oraz przysyła dodatkowe myśliwce F-16 do Polski w celu zabezpieczenia przestrzeni powietrznej UE.
Tego rodzaju bezpośrednia manifestacja siły jest niezwykle niebezpieczna. Wystarczy niewielki incydent, niewłaściwa interpretacja działań przeciwnika lub źle zrozumiany przekaz, a sytuacja może całkowicie wymknąć się z pod kontroli.
Stadium czwarte – otwarta wojna
Jeżeli nie dojdzie wcześniej do nieoczekiwanego zdarzenia, które rozpęta istne pandemonium, etap ten to wciąż odległa, lecz jednocześnie bardzo realna przyszłość. Odroczenie w czasie jest podyktowane głównie tym, iż Rosja w tym momencie posiada przestarzały sprzęt wojskowy oraz znaczne braki w uzbrojeniu. Czas więc działa na korzyść Kremla, który ma w tym momencie możliwość dorównania do potencjału militarnego Sojuszu Północnoatlantyckiego poprzez wpompowanie we własną armię znacznych środków finansowych.
Stadium piąte – unicestwienie
Ten etap to najgorszy możliwy scenariusz zarówno dla Europy, jak i całego świata. Przewiduje on atak nuklearny jednej ze stron konfliktu, który zachwieje dotychczasową równowagą sił na arenie międzynarodowej, doprowadzając tym samym do totalnej, ogólnoświatowej wojny jądrowej, której skutki będą katastrofalne.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na strategiczne manewry militarne „Zapad 2013”, przeprowadzone przez białorusko-rosyjskie wojska w obwodzie kaliningradzkim i w rejonie Morza Bałtyckiego. W ogólnodostępnym harmonogramie ćwiczeń przedstawiono dwuetapowy przebieg działań, które miały miejsce na kilku różnych poligonach. Nie wspomniano w nim jednak o tym, że Rosjanie ćwiczyli również scenariusz zrzucenia bomby atomowej na Warszawę.
Ostatnie stadium dzisiejsze choroby wschodniej to oczywiście jedynie czysta hipoteza tego, co może się zdarzyć w przyszłości. Wszystko zależy przede wszystkim od zdrowo-rozsądkowego podejścia i racjonalizmu politycznego najważniejszych włodarzy tego świata. Oby słowa Carla Von Clausewitza, iż: „Wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami” nie były dla nich drogowskazem, lecz przestrogą.
Źródło: