
Reklama.
Kilka tygodni temu w tekście „Coś swojego na boku” opisałem teorię, dziś praktyka. Nie lubię być gołosłowny, więc zapraszam do lektury!
Problem
W naszej głównej spółce jednym z filarów marketingu jest tzw. content marketing – w dużym skrócie chodzi o sprzedawanie przez edukację. Zbudowanie zaufania odwiedzających produkt przez granie w otwarte karty. Cała komunikacja odbywa się po angielsku, postanowiliśmy więc zlecać tłumaczenia na zewnątrz, aby zaoszczędzić czas (po polsku piszemy 3-4x szybciej).
Po prośbie na Facebooku o polecenie tłumacza w ciągu godziny zgłosiło się pierwszych 30. Po pierwszym dniu moja skrzynka miała 100+ ofert. Do dziś dziennie zgłasza się kilka osób.
Zadałem także drugie pytanie znajomym startupowcom: czy byli by chętni skorzystać z usługi w której mogą przetłumaczyć od ręki niedługie teksty przez zweryfikowanych tłumaczy i za rozsądne pieniądze. Odpowiedź brzmiała twierdząco, więc po tej bardzo wstępnej „weryfikacji rynku” przeszliśmy do budowania produktu wokół postawionej hipotezy.
Rozwiązanie
Postanowiliśmy zbudować produkt, w którym zleca się tekst do tłumaczenia po stałej stawce, znanej od samego początku (kalkulator oblicza cenę na żywo). Następnie tekst jest wysyłany do bazy zweryfikowanych tłumaczy i pierwszy wolny tłumacz zaczyna nad nim pracę. Nazwaliśmy serwis Pleonazm.pl i uruchomiliśmy dziś, po zeszłotygodniowych testach na żywym organiźmie.
Zapis prac
Do dziś poświęciliśmy na Pleonazm 33 godziny, pracując wyłącznie wieczorami i w nocy. Oto jak rozkłada się to w czasie:
• Pierwszy dzień, 4 godziny – wczesny koncept, weryfikacja czy zgłoszą się tłumacze i klienci, pierwszy prototyp operaty o listę mailingową i wybór motywu dla strony głównej ($6, themeforest.net)
• Drugi i trzeci dzień, 4 i 5 godzin – wybór domeny, baza danych, większość funkcjonalności
• Czwarty dzień, 4 godziny– komplet opcji, pierwsze testy, baza tłumaczy, kontakt z tłumaczami
• Piąty dzień, 4 godziny – panel administracyjny, podpięcie Google Analytics i Mixpanel
• Szósty dzień, 5 godzin – podpięcie płatności i testy
• Weekend 5+2 godziny – kontakt z tłumaczami, przygotowanie 2 wywiadów dla blogów, prezentacja, wpisy na Facebooku, monitoring pierwszych zleceń, naprawa błędów
• Drugi i trzeci dzień, 4 i 5 godzin – wybór domeny, baza danych, większość funkcjonalności
• Czwarty dzień, 4 godziny– komplet opcji, pierwsze testy, baza tłumaczy, kontakt z tłumaczami
• Piąty dzień, 4 godziny – panel administracyjny, podpięcie Google Analytics i Mixpanel
• Szósty dzień, 5 godzin – podpięcie płatności i testy
• Weekend 5+2 godziny – kontakt z tłumaczami, przygotowanie 2 wywiadów dla blogów, prezentacja, wpisy na Facebooku, monitoring pierwszych zleceń, naprawa błędów
W zespole podzieliliśmy się prosto: Michał zajął się całą komunikacją, przygotowaniem wszystkich materiałów na stronę oraz dopracowaniem modelu. Ja zakasałem rękawy i napisałem wszystkie z 1500 linii kodu.
Po co?
Bo chcemy i mogliśmy. Rozwiązaliśmy swój problem – zleciliśmy już trzy teksty przez serwis i dwa z nich są już online na naszym blogu. W trakcie testów przez serwis przeszło około tuzina zleceń, tylko 4 były od nas. Średni czas podjęcia zlecenia to minuta, a zakończenia 1800 znaków to 70 minut.
Zobaczyliśmy realny problem, który postanowiliśmy rozwiązać. Pewnie że serwis może być ładniejszy. Może działać lepiej. Może mieć więcej opcji. To wszystko co „może” mamy zapisane na przyszłość. Jeśli serwis spełni oczekiwania, zainwestujemy w niego nieco więcej i rozwiniemy bardziej.
Wnioski
To co zrobiliśmy teraz to uruchomiliśmy Pleonazm jako absolutne minimum, które jest niezbędne do dalszej weryfikacji. Pierwszą mamy za sobą, kiedy zapytaliśmy klientów i partnerów czy są zainteresowani takim rozwiązaniem. Teraz czas na sprawdzenie, czy ktoś zleca tłumaczenia i cały model funkcjonuje sam.
I to jest coś co chciałbym żebyście wynieśli z powyższego tekstu: że uruchomienie produktów w internecie nie wiąże się z wielomiesięcznym projektowaniem i wdrażaniem. Że można poświęcić kilka dni na zbudowanie, topornego momentami, ale działającego prototypu. Prototypu z którym można wyjść do ludzi i zapytać „zobaczcie co zrobiłem, czy to rozwiązuje wasz problem?”.
Jeśli tak, WTEDY jest czas na inwestowanie czasu i pieniędzy w rozwój.
PS chciałbym zmobilizować więcej osób do takich działań. Rzecz którą musicie zrobić teraz, to dołączyć do tej grupy na Trello. Jeśli zrobicie projekt, podeślijcie mi go mailem, a ja obiecuję podpromować go w swoich kanałach.