Silence Film

A teraz Martin Scorsese pokaże, może najważniejszy od czasów "Misji" film o chrystianizacji. Skoro jest o chrystianizacji, musi być okrutny. Bo pokuta i miłość do Jezusa szła wtedy w parze ze śmiercią i dzikością zadawania bólu. W jednym i drugim przypadku zarówno konkwistadorzy jak i samurajowie czynili to bardzo sprawnie.

REKLAMA
A zatem Shūsaku Endō wraca w wielkiej chwale. Po latach milczenia. Latach ciszy. Endō był, być może największym, obok Yukio Mishimy, pisarzem pewnego nurtu. Nazwijmy go, na użytek własny, nurtem potężnego mitu. Ten mit to przeszłość Japonii. Jej czystość postrzegania praw boskich i ludzkich. Zwykłych spraw także, a zatem śmierci, godności czy lojalności. Ten mit to również przywoływany wciąż duch minionych epok. To zarówno język dnia codziennego jak i teatr nieustającej podróży ku czemuś ostatecznemu. To Japonia. To także Endō.
A teraz Martin Scorsese pokaże, może najważniejszy od czasów "Misji" film o chrystianizacji. Skoro jest o chrystianizacji, musi być okrutny. Bo pokuta i miłość do Jezusa szła wtedy w parze ze śmiercią i dzikością zadawania bólu. W jednym i drugim przypadku zarówno konkwistadorzy jak i samurajowie czynili to bardzo sprawnie.
Portugalscy misjonarze wspierani przez zaprawionych w bojach żołnierzy, nadziali się na silniejszego od własnych, ducha tradycji, potrafiącego lepiej zaklinać los, śmierć traktującego jak życie, twardego jak stal i dyktującego wszelkie warunki życia w Japonii shogunów rodu Tokugawy
A jednak, pozornie niedostępna dusza japońska ugięła się pod wpływem kazań misjonarzy. Słowa Jezusa dotarły do uszu i umysłów także samurajów. I oto któregoś dnia shogun Tokugawa Hidetada wysłał do papieża Pawła V swojego ambasadora. Był samurajem, wykształconym i lojalnym wojownikiem. Jak Asano. Jak wielu innych. Nazywał się Nagatsune. Ale kiedy zawitał na papieski dwór mówili na niego Don Felipe Francisco Hasekura. Popłynął do Europy, aby głosić chwałę Japonii, kraju lojalnego wobec Jezusa Chrystusa. Jego niezwykły wtedy wyczyn, moralny i osobisty, widzimy na fresku w Kwirynale. To obok męczeństwa Pauro Miki, japońskiego świętego, ukrzyżowanego w Nagasaki bodaj najważniejszy symbol podjętej wtedy drogi do chrystianizacji tego kraju.
Męczeństwo. Wybawienie. Niezbadane są wyroki boskie.
Hasekura wrócił do Japonii. Nie było już tam tych ludzi którzy ujęli jego serce. Nie było tej Japonii którą chciał otworzyć dla Watykanu. Zmarł, a jego rodzinę wymordowano, zaś nazwisko wymazano z pamięci do czasów Meiji. Zakazano Europejczykom stawiania stóp na ziemi japońskiej. Tylko Holendrom pozwolono żyć na Deimie. Ale oni pamiętali los Hugenotów we Francji.
Hasekura stał się bohaterem Shūsaku Endō. Pisarz został przecież katolikiem w chłopięcym wieku. Tak jak Miki. Tak jak wielu innych samurajów, których wysyłano na wojnę do Korei. Ginęli tam bezimiennie. Tylko Miki został świętym. W Nagasaki stoi Jego pomnik. I pozostałych męczenników. Zanim ich ukrzyżowano, okrutnie zamęczono. Dźgano włóczniami. Obcinano uszy. Lżono. Takeshi Miike nakręcił film o duchu pewnego samuraja, który po okrutnej śmierci na krzyżu, straszył na ulicach współczesnego Tokyo.
logo
Nagasaki 26

Śmierć męczeńska z Nagasaki przeszła do popkultury.
logo
Nagasaki tourism

I jest jeszcze Cristóvão Ferreira. Zakonnik. Misjonarz. Apostata. To o nim będzie kolejna powieść Endō. Milczenie.
Ferreira, wyrzekł się chrześcijaństwa. Był torturowany. Nie wytrzymał bólu. Tego fizycznego i tego najgorszego bólu zdrady. Jego apostaza to proces głęboki. Od poniżenia, deptania wizerunku Jezusa, czyli Fumi-e, aż po bicie i tortury.
Tych, którzy odmawiali deptania Fumi-e, skazywano na śmierć. Ferreira przeżył 70 lat. Zmarł w Nagasaki jako buddyjski mnich. Nazywał się wtedy Chūan Sawano.
Milczenie.
Kiedy oni, wtedy tak okrutnie ginęli, Bóg milczał. Oni umierali dla Niego.Tak twierdzi Shūsaku Endō... Japonia zaś nie umarła nigdy. Żyje wciąż w świecie swoich wyobrażeń o porządku świata. Niezłomnie. Okrutnie.