O autorze
Jestem trenerem. Rozwijam firmy i ludzi w tych firmach. Jestem ojcem. Rozwijam i jestem nieustannie rozwijany przez moich dwóch synów. Jestem biegaczem. Półmaratony, maratony, czasem trafi się triathlon. Ale codziennie ciężka praca. Jestem blogerem. Uwielbiam opowiadać historie. A jeszcze bardziej słuchać tych, którymi dzielą się ze mną goście mojego cyklu "Wysłuchał: Tomasz Staśkiewicz".
Jestem Warszawianinem. Z dziada pradziada.

Chciała coś zmienić w swoim życiu, więc przeprowadziła się do Afryki. Swoją firmę prowadzi zdalnie z Gambii

W Gambii Justyna spotkała szczęśliwych ludzi
W Gambii Justyna spotkała szczęśliwych ludzi Archiwum Justyny Bronieckiej
Cyfrowa rewolucja sprawiła, że nie jesteśmy już przywiązani do jednego miejsca. Wiele zadań możemy wykonywać zdalnie. I nie ma znaczenia, czy robimy to z naszego mieszkania, które jest dwie ulice od naszego biura, czy z drugiego końca świata. Ważne, żeby był szybki internet.



Wśród informatyków i wszelkiej innej maści cyfrowych nomadów najpopularniejszym ostatnio kierunkiem jest Daleki Wschód – Indonezja, Filipiny, Tajlandia. Justyna Broniecka, bohaterka wywiadu z cyku „Wysłuchał: Tomasz Staśkiewicz” wybrała zupełnie inny kierunek – przeprowadziła się do Gambii, skąd prowadzi swoją firmę w Polsce.

Podjęła odważną decyzję, bo mieszka w kraju, w którym jak sama mówi – konta bankowe zakładane są w Wordzie, regularnie są przerwy w dostępie do wody pitnej, a prąd jest wyłączany niemal codziennie. Z wyścigu szczurów trafiła do rzeczywistości, którą nazywa gambian time.

– Kiedy kogoś spytasz, czy coś zrobił, zazwyczaj usłyszysz „soon” albo „on-the-way”. A to wcale nie znaczy, że zamierza to zrobić, na przykład wyjść z domu, w najbliższym czasie. Dlatego moje plany redukuję o 50 procent. Nigdy nie wiem, czy załatwienie sprawy będzie trwało trzy minuty, czy trzy godziny – mówi w wywiadzie dla „Wysłuchał: Tomasz Staśkiewicz”.


Pomimo tego, że warunki życia są obiektywnie trudne, to właśnie w Gambii odnalazła miejsce, o którym marzyła od dzieciństwa: – Zanim się zdecydowałam, zwiedziłam chyba ze 30 krajów. I rzeczywiście, nie jest to wybór oczywisty. Dla wielu Europejczyków warunki tutaj byłyby nie do zaakceptowania – mówi.

Odwagi wymagało również przeprowadzenie się do kraju, który jest w 95 procentach muzułmański. Choć sama mówi, że w Gambii islam jest w wersji light, a do meczetu ludzie chodzą głównie w piątki, to jednak pozycja kobiety jest znacznie słabsza niż w Europie. Ale pomimo wszelkich niedogodności, to właśnie w Czarnej Afryce spotkała najszczęśliwszych ludzi. I sama także znalazła równowagę.

Cały wywiad można przeczytać TUTAJ.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka