O autorze
Wanda Nowicka. Wieloletnia działaczka na rzecz praw kobiet i praw człowieka. Prezeska stowarzyszenia Równość i Nowoczesność (RóNo). Posłanka na Sejm i wicemarszałkini Sejmu VII kadencji. Współzałożycielka Stowarzyszenia Neutrum. Przez 20 lat prowadziła Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Była ekspertką WHO. Autorka raportów, a także wielu artykułów publikowanych w Polsce i za granicą. Wykładala w szkole Gender Mainstreamingu PAN. Laureatka nagród za swoją działalność w kraju i za granicą. Nowicka z wykształcenia jest filolożką klasyczną.
@WandaNowicka

Czy NIK boi się kontrolować instytucje kościelne?

Najwyższa Izba Kontroli jest bardzo krytyczna wobec działań instytucji publicznych, w tym działań rządu, co zasługuje na szczególną uwagę tym bardziej, że z szeregów partii rządzącej wywodzi się jej obecny Prezes Krzysztof Kwiatkowski. NIK okazuje się być jednak wyjątkowo pobłażliwa i tolerancyjna dla Kościoła Katolickiego i jego instytucji, które sięgają po środki publiczne i unijne dofinansowanie. Kontroli legalności i celowości wydatkowania funduszy przez te instytucje, Izba już nie chce. Nie widzi potrzeby kontroli wykorzystania środków unijnych przez organizacje katolickie, przy pomocy których mają one obowiązek wdrażać zasadę równości płci (gender mainstreaming). Wniosek taki NIK wysnuła w oparciu o dane otrzymane od 3 z ponad 140 instytucji, w których kontrola tego typu jest wskazana. Wśród nich są Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju oraz dwie katolickie placówki edukacyjne. NIK najwyraźniej bagatelizuje fakt, że sięgając po publiczne, w tym unijne, dofinansowanie, Kościół Katolicki i organizacje katolickie stają się takimi samymi beneficjentami, jak wszystkie inne instytucje, korzystające z tych środków. Muszą więc one podlegać takim samym zasadom kontroli legalności i celowości wykorzystania tych funduszy.


Czy szefowie NIK boją się Kościoła Katolickiego i dlatego nie chcą skontrolować, czy unijne pieniądze, bagatela ponad 60 mln zł., które trafiły do instytucji katolickich, zostały wydane zgodnie z prawem? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest. Lęk przed gniewem hierarchów, którym nie w smak jest wdrażanie zasad równości płci, wymagane przez Unię Europejską w każdym z dofinansowanych projektów, musi być naprawdę duży.


W styczniu tego roku wystąpiłam do Prezesa Najwyższej Izby Kontroli z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli. Dotyczyć miała ona legalności i celowości przyznania oraz faktycznego sposobu wykorzystania środków unijnych, które otrzymał Kościół Katolicki, instytucje katolickie i organizacje odwołujące się do nauki kościoła. Z badań przeprowadzonych przez Fundację Feminoteka, dotyczących wykorzystania unijnych środków przez instytucje Kościoła Katolickiego, oraz informacji ujawnianych przez media (w tym Gazetę Wyborczą), wynikało bowiem, że przy okazji wykorzystywania unijnych środków przez katolickie instytucje dochodzić mogło do nieprawidłowości. Zgodnie z wymogami Unii Europejskiej obowiązkiem tych beneficjentów było bowiem wdrożenie zasady równości płci (gender mainsteraming), przy okazji realizacji projektów dofinansowanych przez UE.


W swoim wniosku wskazałam katolickie placówki oświatowe, co do działalności których pojawiły się wątpliwości. Wskazałam także źródła, w których NIK znaleźć może kolejne instytucje, których działalność wymaga kontroli. Mowa tu m.in. o publikacjach Gazety Wyborczej autorstwa redaktorki Bianki Mikołajewskiej (z dn. 03.01.2013 r. pt. „Aktywizacja kobiet według Opus Dei. Szkolą gospodynie domowe za pieniądze z UE” oraz z dn. 07.03.2013 r. pt. „Opus Dei odpowiada na artykuł w Gazecie Wyborczej"). Wynikało z nich, że w przypadku niektórych projektów wnioskodawcy umyślenie występowali o dofinansowanie ze środków EFS na realizację projektu "na rzecz aktywizacji kobiet oraz wyrównywania ich szans na rynku pracy". W rzeczywistości jednak działalność tych instytucji, prowadzona przy wykorzystaniu unijnych funduszy, była całkowitym zaprzeczeniem polityki wdrażania zasady równości. Z prawnego punktu widzenia, w przypadku dotyczącym np. warszawskiego Stowarzyszenia Doskonalenia Umiejętności z dużym prawdopodobieństwem domniemywać można, że już na etapie występowania o środki unijne do Europejskiego Funduszu Społecznego, beneficjent mógł świadomie wprowadzić instytucję zarządzającą w błąd. Sprawa ta wymagała szczególnie wnikliwego zbadania. Podobnie zresztą jak pozostałe 140 instytucji, które zostały publicznie wskazane przez Fundację Feminoteka. Warto tu dodać, że katolickie instytucje na dofinansowane z unijnych środków projekty otrzymały co najmniej 61 499 178, 14 zł. Wśród beneficjentów dotacji, najwięcej środków otrzymał zaś Katolicki Uniwersytet Lubelski. Było to 14 824 647,87 zł.


NIK bardzo szybko odpowiedział na mój wniosek, zapewniając w piśmie Wiceprezesa Wojciecha Kutyły, że rozpoczęto „rozpoznanie możliwości i trybu zbadania przez NIK zgłoszonej kwestii”. Rozpoznanie to trwało przez niemal siedem miesięcy. Po czym Wojciech Kutyła poinformował mnie, że NIK nie widzi potrzeby kontroli sposobu wykorzystania środków unijnych przez instytucje katolickie. Dlaczego? Otóż dlatego, że Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju monitoruje zdaniem NIK celowość i legalność wykorzystania unijnych środków, a dwie katolickie placówki edukacyjne Katolicki Uniwersytet Lubelski (największy beneficjent) i XXI Liceum Ogólnokształcące im. St. Kostki w Lublinie przeznaczyły te środki na tworzenie nowych kierunków studiów, stypendia oraz kursy, szkolenia i modernizację infrastruktury. W jaki sposób przy tej okazji wdrażano zasady równości płci? Nie wiadomo.

Z informacji otrzymanych od Wiceprezesa NIK Wojciecha Kutyły, w żaden sposób nie wynika, aby Izba badała, a tym bardziej wykazała z całą pewnością, że instytucje korzystające z unijnego dofinansowania i mające obowiązek wdrażania zasady gender mainstreaming, wypełniały swoje zobowiązania w tym zakresie. Nie wynika to także z oficjalnie dostępnych informacji, dotyczących projektów prowadzonych przez te, rzekomo sprawdzone przez Izbę, instytucje.

Zasada równości szans kobiet i mężczyzn (gender mainstreaming) jest zaś ważnym elementem rozwoju społecznego, wspieranego finansowo i politycznie przez Unię Europejską. Przestrzeganie zasady równości szans jest wpisane we wszystkie działania Unii Europejskiej. Stanowi obowiązek wszystkich podmiotów zaangażowanych we wdrażanie i realizację projektów współfinansowanych z funduszy strukturalnych – od instytucji zarządzających po projektodawców (beneficjentów).

Kuriozalny jest więc fakt, że NIK, poinformowana o wątpliwościach co do sposobu wykorzystania unijnego dofinansowania przez ok. 140 instytucji katolickich, decyzję o faktycznej odmowie wszczęcia kontroli podjęła na podstawie informacji z 2 podmiotów i nadzorującego wydatkowanie tych 61 mln zł. środków UE resortu Infrastruktury i Rozwoju. Zbagatelizowano informacje dotyczące pozostałych placówek, wyszczególnionych w zestawieniu Fundacji Feminoteka czy opisanych przez Gazetę Wyborczą.

Jeżeli tylko na tej podstawie NIK chciała wyrobić sobie opinię na temat tego, tak poważnego problemu, to jest to nic innego, jak brak dobrej woli, koniunkturalizm i lęk decydentów Izby. Najwyraźniej boją się oni zająć problemem, by przypadkiem i nie rozzłościć Kościoła Katolickiego, poważnego beneficjenta unijnego dofinansowania. To postawa niegodna tak ważnych stanowisk jak prezes NIK.

Krzysztofowi Kwiatkowskiemu i Wojciechowi Kutyle prezesom NIK pragnę przypomnieć, że zasada gender mainstreaming powinna być realizowana w każdym projekcie współfinansowanym przez Unię Europejską, szczególnie zaś w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki. Jej wdrożenie jest także obowiązkiem prawnym państwa członkowskiego UE oraz beneficjentów projektów unijnych. Obowiązek ten został zapisany w umowach wiążących wszystkie instytucje zaangażowane w realizację POKL w Polsce, korzystające ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS). Zasada ta wynika również z zapisów zarówno Traktatu Amsterdamskiego, jak również Rozporządzeń Rady Europejskiej regulujących wdrażanie EFS we wszystkich krajach członkowskich UE.

Nieprzestrzeganie zasady równości szans kobiet i mężczyzn, skutkuje powielaniem stereotypów płciowych. Przyczynia się również do dyskryminacji, a ta jak wiemy prowadzi do ograniczenia możliwości wyboru i realizacji swojej drogi życiowej, rozwijania talentów i zdolności, a w konsekwencji skutkuje wykluczeniem społecznym, czyli brakiem lub ograniczeniami możliwości uczestnictwa, wpływania i korzystania z podstawowych usług czy praw publicznych, które powinny być dostępne dla wszystkich.

Na to nie może być przyzwolenia ze strony władz. Skutki realizowania projektów, których efektem ma być m.in. niwelowanie postaw dyskryminacyjnych, powinny być poddane szczególnej kontroli takich instytucji, jak NIK.

Fatalnie się dzieje, że NIK stosuje podwójne standardy, przeprowadzając kontrole wszystkich instytucji i organizacji, korzystających z publicznego dofinansowania, poza katolickimi. Kościół i jego organizacje pozyskując dofinansowanie ze środków publicznych, ma być traktowany jak każda inna rządowa i pozarządowa instytucja z nich korzystająca, kontrolowana przez NIK ze starannością i rzetelnością. Instytucje kościelne nie mogą być faworyzowane i traktowane wyjątkowo.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
PILNE
0 0Orędzie Dudy jak z kampanii wyborczej. Cytował Morawieckiego i.... naprawił gafę Macierewicza
0 0Marszałek Macierewicz wyrzucił z siebie wszystko. Mówił o gender i "neosocjalistycznym imperium"
INN:Poland 0 0Od spalonej wątróbki do wynalezienia internetu. Fascynujący życiorys Paula Barana
Volkswagen 0 0Ciężarówka jak pociąg? Dzięki tej "elektrycznej" autostradzie nie jest to już science fiction
POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"
MOTO 0 0Skoda Kodiaq, Karoq, Kamiq. Nazwy podobne, ale auta różne. Najlepiej wyjaśnia to… Krystyna Czubówna