fot. W.Kwapisz

Istnieje taki szerszeń, na widok, którego, oczy zaczynają nam się śmiać. Co ciekawe na jego dźwięk wzrasta nam adrenalina, niczym przy nadlatującym owadzie, lecz nie szukamy nerwowo łapki na muchy, którą moglibyśmy przegonić tą bestię. Mowa oczywiście o najnowszym modelu Hornet ze stajni Honda.

REKLAMA
Honda CB600F Hornet
Serduchem Horneta jest pierwotnie opracowany silnik dla modelu CBR 600RR, który wyróżnia się dynamiką i wysokim momentem obrotowym, ale także kulturą pracy na niższych obrotach, przez co jego elastyczność mile zaskakuje. Motocykl ten na niski obrotach nie krztusi się, nie prycha niczym rozkapryszona nastolatka, co ułatwia nam jazdę w korku, spokojnie możemy toczyć się na dwójce po zatłoczonych ulicach miasta. A gdy będziemy mieli przed sobą trochę wolnej przestrzeni… no cóż tym motocyklem nie można odmówić sobie przyjemności przyspieszania. Jedynka i… 100km/h. Przyspieszenie, dźwięk tłumika, równa się czysta przyjemność. Silnik sprawuję się bardzo poprawnie dobrze ciągnie od najniższych obrotów, nie słabnie też w średnim zakresie, a prawdziwa dzikość w tym motocyklu budzi się na wysokich obrotach. Hornet najlepiej sprawdziłby się w Dolomitach na bajecznych trasach pełnych zakrętów. Model ten jest stworzony do pokonywania wiraży, lewo, prawo, lewo to jest to!! Motocykl jest perfekcyjnie wyważony, ma obniżony środek ciężkości, co sprawia, że prowadzi się fantastycznie.
logo
fot. W.Kwapisz
[Ba drogie panie, nawet w sytuacjach parkingowych nie będziemy miały problemów z manewrowaniem tym motocyklem, niskie i w miarę wąskie siodło sprawia, że pewnie stoimy na ziemi, dwiema stopami. Kierownica również znajduję się kilka centymetrów bliżej jeźdźca, niż w większości nakedów. Problemy parkingowe po prostu przy tym motocyklu znikają!] Jeśli poszukujecie motocykla stworzonego do jazdy w mieście, Hornet może okazać się strzałem w dziesiątkę. Przeciśniemy się nim pomiędzy samochodami bez problemu.
logo
fot. W.Kwapisz
W najnowszej odsłonie motocyklowi nie brakuję mu młodzieżowej świeżości oraz czarującej drapieżności. Wymieniona została w nowym modelu osłona zegarów wraz z przednią lampą - czyniąc te elementy opływową jednością, która służyć nam będzie niczym mały deflektor chroniący nas przed pędem powietrza. Tył został lekko uniesiony oraz zwężony, operacja ta sprawiła, że motocykl, rzeczywiście sprawia wrażenie drapieżnego owada, który może odgryźć się w każdej chwili czy to w ruchu ulicznym czy na torze. Motocykl posiada przydymione kierunkowskazy, a także dystyngowany tłumik. Gdy chcemy zaznaczyć swoją obecność w ruchu ulicznym, wystarczy podkręcić obroty, aby inni zdali sobie sprawę, że nadjeżdża Sir Hornet. Natomiast w trasie, dźwięk tłumika Hondy to balsam dla naszych uszu. Nic nie świszczy, niczym sadystyczny trener używający non-stop swego gwizdka, ani także nie chrapie, niczym geriatryk chory na bezdech.
logo
fot. W.Kwapisz
Wśród funkcji, jakie znajdziemy na naszym komputerze pokładowym dostrzec możemy wyrazisty prędkościomierz, podwójny licznik przebiegów dziennych, który okazuję się bardzo przydatny w trasie, a także zegarek. Niestety nie wszystkie zmiany zostały wprowadzone na korzyść. Kokpit Horneta moim zdaniem został skonstruowany w niezrozumiały sposób, obrotomierz jest mało czytelny, przy ostrzejszym słońcu musimy się domyślać, co znajduję się na skali, natomiast wskaźnik poziomu paliwa… Mr Honda – dlaczego? Łatwiej czasami byłoby się zatrzymać, niż przyglądać pod różnymi kontami ile paliwa nam zostało w baku. Przydałby się również wyświetlacz biegów, który jest już stosowany w innych tego typu motocyklach.
logo
fot. W.Kwapisz
A jak on daje sobie radę w trasie?
Wybrałam się z nim na wspólną 500 kilometrową przejażdżkę i przyznam szczerze, ten motocykl na każdym kroku pozytywnie mnie zaskakiwał. Lekkość, z jaką pokonuje łuki, to niczym dla smakosza… pokręcone spaghetti. A co do samej wygody, nadgarstki po kilku godzinach jazdy wcale mnie nie bolały, tyłka też nie trzeba mieć ze stali, aby wytrzymać w siodle „szerszenia”. Do 120 km/h motocykl prowadzi się pewnie, gdybyśmy chcieli trochę szybciej, pojeździć gdzieś na autostradach, należałoby doposażyć go w owiewkę, aby nas po prostu nie zdmuchnęło. Natomiast w granicach 100-120 km/h to bardzo wygodny motocykl, nadający się do weekendowej turystyki, którym możemy spokojnie przejechać cała Europę, szczególnie tą z gładkimi asfaltami. Zawieszenie zostało zestrojone twardo, niczym przystało na sportowy motocykl. Pokonując nierówności przeskakujemy nad nimi. Ale czego innego możemy się spodziewać po maszynie, która w poprzednich wcieleniach, startował w wyścigach Hornet Cup i to bez kompleksów! Hamulce natomiast działają perfekcyjnie, są dobrze dozowane i bardzo mocne, potrafią zatrzymać szerszenia w miejscu.
logo
fot. W.Kwapisz
Co ze zużyciem paliwa?
Przy płynnej jeździe 90-120 km/h motocykl spalał mi średnio 3.9 l/100km!!! Tak, tak ten zabójczy szerszeń, potrafi przekształcić się w ekonomiczny jednoślad. Oczywiście, jeśli będziemy chcieli zgarnąć z nim tytuł „króla szos” to musimy się przygotować na 6-7 l/h w trybie sport, natomiast przy dynamicznej jeździe w mieście wynik 5 litrów spokojnie zaspokoi jego pragnienie na 95 oktanowego drinka.
Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego na każdych światłach kierowcy samochodów chcieli się ze mną ścigać? Czyżby urok Horneta tak na nich działał?
Pokonując kolejne kilometry, byłam coraz bardziej zauroczona tym motocyklem. Jego „prostota” oraz funkcjonalność, plus czarujący wygląd sprawiają, że jadąc nim masz poczucie, że wyruszasz w podróż z najlepszym kumplem, który cię nie zawiedzie. Jego dzikość, da się okiełznać, co może być dużym atutem dla „młodych” motocyklistów, którzy dopiero, co rozpoczynają przygodę z tą pasją. A dla starych wyjadaczy asfaltowych zakrętów powiem, krótko ten motocykl sprawi, że z waszej twarzy „banan” nie będzie znikać!
logo
fot. W.Kwapisz
Cena modelu od: 31 600zł
Więcej na: www.honda.pl
Polub "Baba po Garach" na FB www.facebook.com/BabaPoGarach