O autorze
Dobre jedzenie jest jedną z naszych pasji.

Uwielbiamy odkrywać nowe krainy smaków i zapachów, ale też cenimy sobie powroty do znanych i sprawdzonych miejsc na naszej kulinarnej mapie. Lubimy dać się zaskakiwać: niecodziennym zestawieniem smaków, ciekawymi pomysłami na podanie dania. Ale sami także eksperymentujemy, wymyślamy nowe kombinacje, mieszamy najróżniejsze składniki. Naszą ciągłą inspiracją są podróże – nie tylko te dalekie, kiedy nasze kubki smakowe spotykają się z kulinarnym dziedzictwem innych narodów. Podróże bliskie, do innego regionu, miasta, wioski, dostarczają nam okazji do odkrycia nieznanych smakołyków w lokalnych restauracjach czy wytwarzanych przez niewielkie rodzinne firmy. Kochamy targowiska i jarmarki, ich niesterylny nieład i sezonową obfitość: na nich właśnie najlepiej lubimy wymyślać, co zjemy na kolację.

Kilka lat temu stworzyliśmy markę „Spiżarnia”, dzięki której smakosze mogą popróbować tradycyjnych, oryginalnych polskich przysmaków: konfitur, soków, syropów, miodów prosto z pasieki, przetworów i rozmaitych słodkości.

Mieliśmy pewien kłopot z nazwaniem naszego stylu gotowania. Po długiej burzy mózgów zdecydowaliśmy się na nazwę www.zniejednegogarnka.pl„Z niejednego garnka”[/url], bo faktycznie z różnych garnków pochodzą nasze kulinarne inspiracje.

Słodki jak beza, soczysty jak brzoskwinia

Ku naszemu ogromnemu zdziwieniu znaleźliśmy się niedawno w ogniu ożywionej dyskusji nad losem świata. W wielkim skrócie, chodziło o to, czy wszystko prędzej czy później się nieuchronnie zawali czy może raczej niepewnymi, małymi krokami zmierza do odrobinę mniej smutnego końca. Jako urodzeni optymiści i ludzie z natury pogodni (podobno wszyscy optymiści to pogodni kretyni), broniliśmy tezy, że jednak nadziei tracić nie należy i to broniliśmy ogniście, jak lwica młodych. Dzisiaj przyszedł nam do głowy jeszcze jeden, kuchenny nieco, argument.


Oczywiście, temat sam w sobie jest niezwykle poważny, rzecz by można z natury swej filozoficzny, a więc wykraczający dosyć znacznie poza skromne kompetencje kulinarnych blogerów . „Ziemniaki lepiej równo obierać i pianę z białek pracowicie ubijać, a nie o przyszłości świata deliberować” – mógłby nam powiedzieć ktoś złośliwy. Świadomi jesteśmy, że od przyszłości świata jest całe grono znakomitości z tytułami naukowymi oraz politycy, którzy niejako zawodowo zajmują się objaśnieniem przyszłości świata w formie dla mas przystępnej. Wygłaszając opinie o przyszłości świata, wyglądamy więc równie żałośnie, jak poseł o profesorskim tytule, jedzący kanapki podczas obrad Sejmu. Ale w końcu mamy demokrację i każdy może głosić dowolne głupoty.


Wydaje się nam zatem, że najlepszym dowodem na istnienie postępu jest dostęp do drobnych przyjemności, który – przynajmniej w naszej szerokości geograficznej – z dekady na dekadę poszerza się coraz bardziej. Szczególnie zaś mamy na myśli przyjemności kulinarne. Nie tak jeszcze dawno (wstyd się przyznać, ale jeszcze pamiętamy) słowa takie, jak terrina, gnocchi, prosciutto, tortilla, wasabi, paella, czy quiche brzmiały trochę jak baśń o odległym królestwie, za siedmioma górami, do którego dostęp miewali tylko nieliczni. Teraz przeciętny bywalec handlowych galerii żongluje nimi bez specjalnego trudu, czasem nawet poprawnie je wymawiając. Wygląda nawet na to, że, jako społeczność, przeszliśmy już etap obżarstwa pierwotnego i coraz częściej szukamy nowych smaków i nietypowych zestawień. Wiadomo zaś już od czasów Lukullusa, że obżarstwo wyrafinowane najlepszą jest miarą społecznego postępu.


Refleksja taka naszła nas pochylonych w skupieniu nad dekadenckim sernikiem , który z wierzchu zachęcająco chrupał bezową pierzynką, zaś w środku kusił dojrzałą i lepką od słodkiego syropu brzoskwinią. Po takim serniku końca świata wieszczyć się po prostu nie da.


Składniki:

Ciasto:
3 szklanki mąki
Łyżeczka proszku do pieczenia
200g masła
5 żółtek
Szczypta cynamonu

Masa serowa:
500g twarogu do sernika lub trzykrotnie mielonego
100g masła
Pół saszetki budyniu bez cukru
Pół szklanki cukru
2 jajka
Kropla esencji waniliowej

Masa bezowa:
5 białek
Szklanka cukru


Dodatki:
1.5 puszki brzoskwiń
Płatki migdałów

Przygotowanie:

Składniki na ciasto zagnieść na jednolitą , masę podzielić na 3 części i schłodzić przed 45 min w lodówce. Składniki na masę serową połączyć w mikserze, aż masa będzie jednolita. Spód tortownicy wyłożyć 2 częściami ciasta. Trzecią część zmrozić w zamrażalniku. Podpiec w 180C przez 10 minut. Schłodzić spód i ubić pianę z białek mikserem na sztywno. Na schłodzony spód wyłożyć masę serową, na to pokrojone brzoskwinie, potem piana z białek. Na pianę zetrzeć pozostałą część ciasta i posypać płatkami migdałowymi. Piec w 180C przez 45 min.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu