
W naszej rodzinie z dynią jest jak z pszczółką Mają: wszyscy ją znają i kochają. Nic więc dziwnego, że kiedy wypatrzyliśmy na targu okazały egzemplarz dyni piżmowej, zwanej z angielska „Early Butternut” (czyli dynią wczesną), natychmiast wcisnęliśmy odpowiednią, wcale nie małą, kwotę w zgrabiałe z zimna dłonie sprzedawczyni, która odwzajemniła się nam swoim najgorętszym, styczniowym uśmiechem. Zaraz po powrocie rozgorzała dyskusja, co począć z tak pozyskanym skarbem. Pośród tnących powietrze, jak brzeszczot miecza licznych propozycji najbardziej spodobał nam się rzucony trochę mimochodem pomysł pewnej wielce kulinarnie uzdolnionej osóbki, aby z naszej piżmowej wcześniaczki zrobić coś pysznego. A więc dziś na obiad jemy risotto z dynią.
1 średnia dynia piżmowa (świetnie nadaje się także dynia Uschiki Kuri z wyspy Hokkaido, ale można również wykorzystać naszą swojską, polską odmianę)
1 cebula czosnkowa
1 ząbek czosnku
2 łyżki oliwy
1 łyżka masła
1 szklanka bulionu warzywnego
½ kieliszka białego wytrawnego wina
3 łyżki startego parmezanu
Łyżeczka świeżego, posiekanego rozmarynu
Sól, czarny, świeżo zmielony pierz do smaku
Natka pietruszki – do przybrania
