
Kiedy babcia robiła budyń, dziwnym trafem w kuchni następowało niespodziewanie zagęszczenie wnucząt na metr kwadratowy. Każde z nich bacznie obserwowało smakowitą słodkość, malowniczo bulgoczącą w garnku, jakby to była lawa we wnętrzu waniliowego wulkanu tuż przed spektakularnym wybuchem. A kiedy babcia zdejmowała garnek z ognia, każdy podnosił rękę do góry, krzycząc: „Ja wylizuję!” Po chwili szczęśliwiec, który zdołał dopaść do gorącego jeszcze garnka przy pomocy łyżki lub wręcz palcami wyjadał resztki lepkiego budyniu, który przywarł do wnętrza naczynia.
¼ szklanki mąki ziemniaczanej
2 łyżki cukru pudru
1 laska wanilii
5 żółtek
½ litra mleka
2 szklanki syropu wiśniowego (lub soku z wiśni dosłodzonego do smaku)
2 szklanki drylowanych wiśni (jeżeli mrożone, trzeba je najpierw rozmrozić)
1-2 łyżeczki agaru
