Grupa naTemat

Katotalibowie – najsilniejsza partia w Polsce. Pokonali Kluzik-Rostkowską, prezydenta Poznania i lewicowych artystów

Protest w sprawie prof. Chazana zorganizowany 14 czerwca.
Protest w sprawie prof. Chazana zorganizowany 14 czerwca. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Mało która grupa społeczna jest tak aktywna w walce o supremację swojego światopoglądu, jak katolicy. Kiedy dochodzą do wniosku, że ich prawa są naruszane, albo ktoś próbuje obrazić ich wiarę, rozpoczynają prawdziwą krucjatę. I są w niej niesamowicie skuteczni. Znacznie bardziej skuteczni niż politycy jakiejkolwiek partii.

Katolicy często przekonują, że ich prawa są łamane, a lewica próbuje zmienić tradycyjne (czytaj: katolickie) zwyczaje i prawa. Kiedy dojdą do takiego wniosku, zaczynają – podobnie jak kilka wieków temu – krucjatę przeciw bezbożnikom. Niezależnie od tego, czy mają rację, czy nie.


Podręcznikowo
I większość tych batalii wygrywają. Tak jak ostatnią – o zmianę treści rządowego elementarza. Środowiskom prawicowym nie spodobało się, że w jego drugiej części „Zima” nie pada nazwa „Boże Narodzenie”. Jest fragment o zakupach, przygotowaniach do świąt i spędzaniu ich w gronie rodziny, ale sama nazwa nie pada. To stało się podstawą od uznania, że Ministerstwo Edukacji Narodowej chce niszczyć polską tradycję.

Dlatego szybko zmobilizowano katolickie media i strony internetowe. Po sieci zaczął krążyć link do petycji, w której protestuje się przeciw „usuwaniu Bożego Narodzenia z darmowego podręcznika dla 1-klasistów”. W ciągu sześciu dni podpisało ją 50 tys. osób. Ministerstwo przeprosiło, zapewniło, że nie chciało wywoływać wojny kulturowej i obiecało, że zmieni ten fragment podręcznika.

Petycję napisał Instytut Na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, który „chce angażować się w obronę osób i środowisk zagrożonych społecznym wykluczeniem ze względu na przywiązanie do tradycyjnego ładu społecznego oraz świata wartości, z którego się on wywodzi”. Dlatego właśnie interweniował w sprawie podręcznika MEN, spektaklu „Golgota Picnic” czy profesora Bogdana Chazana.

– Lewicowe projekty polityczne są forsowane często przez struktury państwowe, zatem reakcje samoobronne ze strony społeczeństwa obywatelskiego nabierają „prawicowego” charakteru – wyjaśnia dr hab. Aleksander Stępkowski, prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. – Prawica i środowiska katolickie muszą być skuteczne w obronie, bo są do obrony zmuszone, natomiast środowiska lewicowe i laickie są znacznie skuteczniejsze w narzucaniu swojego światopoglądu społeczeństwu. Nie są więc skupione na jego obronie, ale na jego promocji – dodaje.

Kulturalnie
Szeroko pojęta sztuka to chyba jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów. Artyści uwielbiają prowokować, a katolicy z lubością podejmują wyzwanie i organizują głośne akcje protestacyjne. Tak, jak w przypadku spektaklu „Golgota Picnic”, w sprawie którego także odnieśli zwycięstwo, choć połowiczne. Bo organizatorzy poznańskiego Malta Festival zrezygnowali z jego wystawienia.

Ale za to tekst sztuki odczytano w kilkunastu teatrach w całej Polsce. Niektórzy internauci o lewicowych poglądach wprost pisali, że gdyby nie protesty nawet nie dowiedzieliby się o przedstawieniu, ale teraz muszą je zobaczyć. Oczywiście każdej prezentacji towarzyszyły mniej lub bardziej liczne, ale zawsze zacięte protesty. Bo to klucz do sukcesu prawicy.

Muzyka na cenzurowanym
Dzięki temu udaje się blokować dużą część koncertów Dody (80 proc., jak oceniała piosenkarka). Artystka podpadła katolikom wypowiedzią o twórcach Biblii, którzy mieli być upojeni winem i upaleni trawą. Nie zawsze protesty są skuteczne. Pomimo sprzeciwowi Akcji Katolickiej Doda wystąpiła w Klwowie i ściągnęła na koncert ok. 25 tys. ludzi.

Łatwo nie ma Adam "Nergal" Darski, który ze względu na rodzaj twórczości jego zespołu Behemot jest wiecznie na cenzurowanym u katolików. Ci m.in. rozesłali listy do 70 lokali w całej Polsce, gdzie zespół miał wystąpić w jednej z ostatnich tras koncertowych. Niektóre odwołano, jak ten w Węgorzewie. Sprzeciw wywołał też jego udział w programie "The Voice of Poland" w TVP2.

Naukowo
Ale z reguły spory dotyczą znacznie poważniejszych kwestii, jak klauzuli sumienia, na którą powołuje się część polskich ginekologów. Najgłośniejszy jest przypadek prof. Bogdana Chazana, dyrektora Szpitala św. Rodziny w Warszawie, który odmówił pacjentce aborcji i nie wskazał innego lekarza, który może jej pomóc. Jak ustalił reporter naTemat Mariusz Gierszewski Ministerstwo Zdrowia skierowało jego sprawę do prokuratury a szpital będzie musiał zapłacić 70 tys. zł.

Ale kiedy po raz pierwszy opisano historię kobiety, która nosiła płód z ciężkimi uszkodzeniami mózgu i głowy, katolicy stanęli w obronie lekarza. Zorganizowali nawet wiec poparcia przed szpitalem, w którym pracuje. W tle nie brakowało krzyży i różańców. I chociaż raport, którego treść opisujemy w naTemat jest dla Chazana druzgocący, wiele wskazuje na to, że nie spadnie mu z głowy włos.

Wybory tuż, tuż
Bo ta rozgrywka poza kontekstem religijnym ma kontekst wyborczy. Już w listopadzie warszawiacy pójdą do urn, a o kolejną kadencję będzie walczyła Hanna Gronkiewicz-Waltz, której podlega Szpital św. Rodziny i prof. Chazan. Jej opór wobec zwolnienia go z funkcji dyrektora wynika więc nie tylko z głębokiej wiary, ale też nadziei, że zwarte katolickie środowisko doceni jej decyzję. I to wbrew niezadowolenia, jakie jej stanowisko wywołuje w PO.

Także w Warszawie katolicy zablokowali postawienie rzeźb. Co było tak obrazoburcze? Byk i niedźwiedź, symbole hossy i bessy, które miały stanąć przed rozbudowywaną siedzibą GPW, niedaleko kościoła św. Aleksandra.

– Trudno stwierdzić czy bardziej skuteczni w dochodzeniu swoich racji są katolicy czy przedstawiciele lewicy, bo trudno znaleźć analogiczne akcje organizowane przez oba te środowiska – mówi prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Obóz postępu rozumie ten postęp jako transgresję, czyli przekraczanie granic, łamanie reguł – dodaje.

Katolicy słabsi?
Jego zdaniem ofiarą takiego łamania reguł najczęściej padają słabsi. – Znacznie trudniej byłoby zrobić przedstawienie „Ściana Płaczu Picnic” czy „Mekka Picnic”. A zaatakowanie katolików jest postrzegane jako łatwiejsze niż innych grup. Poza tym w sztuce trudno złamać przypadki łamania lewicowych wartości, a katolickie łamie się bardzo często – ocenia prof. Flis. – Choć reakcja katolików rzeczywiście czasami jest zbyt ofensywna – dodaje.

– Dzisiaj inicjatywa sprzeciwu w jakiejś sprawie nie rodzi się w mediach, ale w internecie. Media dopiero podłapują temat, relacjonują go – zauważa socjolog. – To, jak skuteczny będzie protest zależy od determinacji. Zarówno tych, którzy mówią „tak”, jak i tych, którzy mówią „nie”. Nadal jednak w Polsce jest duża grupa ludzi stojących po środku i wyznających zasadę „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” – dodaje prof. Jarosław Flis.

Jednak ci, którzy są za ugodowym rozwiązaniem są cisi i ich stanowisko się nie przebija. Tymczasem katolicy są głośni, dobrze zorganizowani i skuteczni. Młodzi mają internet, starsi swoje media i sieć organizacji, takich jak koła parafialne czy oddziały ogólnopolskich stowarzyszeń. Dlatego mają większy wpływ na politykę niż jakakolwiek partia. Bo opozycję można przegłosować, ale katolików się nie przekrzyczy.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
KościółReligiaAteizmObyczaje
Skomentuj