Nasz cykl: Jak radzą sobie emeryci. Wiesława Cyran: 1020 zł i ciągły stres

Wiesława Cyran / fot. Teodor Klepczyński
Wiesława Cyran / fot. Teodor Klepczyński
Zapraszamy na cykl felietonów, w których przybliżymy sylwetki Polaków 60+. Jak sobie radzą ci, którzy mają najniższą emeryturę? A jak ci, którzy na starość otrzymują wyższe ,,pensje’’ niż ich dzieci. Czy istnieje sposób byśmy się przygotowali na starość? Zapytamy tych, którzy na emeryturze są, w jaki sposób się do niej zbliżali.

Pierwszą osobą, z którą się spotykam jest moja mama - Wiesława Cyran, 64 lata, na emeryturze od 4 lat. Otrzymuje jedną z niższych emerytur w kwocie 1020 zł, co nie starcza jej nawet na opłacenie czynszu za mieszkanie, nie mówiąc o zapewnieniu chociażby pozostałego minimum - jedzenia i niezbędnych leków, ale na szczęście mama nie choruje. Póki co…

Spotykamy się w cukierni, gdzie mama zamawia zieloną herbatę oraz orkiszowy naleśnik. Na spotkanie przychodzi z wnuczkiem, 8-letnim Mikołajem, z którym niedługo wybiera się na tygodniowe wakacje nad morze.

Czy w jakiś specjalny sposób przygotowywałaś się do przejścia na emeryturę?

Przede wszystkim planowałam przejść o czasie na emeryturę, czyli jak tylko skończyłam 60 lat. Wcześniej dowiadywałam się jakie formalności należy załatwić. Jestem bardzo skrupulatna w tych sprawach. Choć byłam na emeryturze, to nadal pracowałam w tym samym miejscu, w którym w sumie spędziłam prawie 14 lat. Tylko po przejściu na emeryturę, zostałam zatrudniona wyłącznie na 1/4 etatu.

Czym w życiu zawodowy się zajmowałaś?

Pracowałam w jednym z najstarszych no i najbardziej eleganckich butików w Warszawie. Gdy zaczynałam nie było konkurencji. Ludzie kupowali drogie ubrania z polotem. Przez ostatnie lata spadała sprzedaż, tak że właściciele musieli zacząć zamykać kolejne sklepy. Ja ciągle miałam pracę, ale nie było mowy o żadnych podwyżkach.

Czy tak jak żyjesz to było Twoje wyobrażenie o życiu na emeryturze?

No nie zupełnie. Głównie chodzi o to, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, że otrzymywać będę tak niską emeryturę po tylu latach pracy. Wyobrażałam sobie, że nie będę musiała dodatkowo pracować. W końcu zrezygnowałam z pracy w butiku i na różne sposoby staram się dorabiać, np. zajmuję się opieką nad dziećmi na godziny.

W jaki sposób znajdujesz sobie pracę?

Przede wszystkim - po znajomości. Jedną pracę załatwił mi syn.

Czy mają tyle lat praca Cię bardziej męczy?

Akurat ta nie. W butiku zdarzały się ciężkie momenty, np. związane z dostawą towaru. Teraz mam taki komfort, że mogę sobie rozłożyć pracę i dostosować grafik do swoich potrzeb. Pracuję dwa razy w tygodniu po 8, 9 godzin, a w pozostałe dni tygodnia pracuję z doskoku.

A co ze zdrowiem - czy odczuwasz radykalne zmiany?

Jak na razie czuję się bardzo dobrze. Jestem sprawna fizycznie i umysłowo i oby tak dalej. Jestem pełna energii i życia. Zresztą całe życie tak się czułam. Uważam, że jestem w bardzo dobrej formie.

A czy uprawiasz jakiś sport? Masz jakieś swoje sposoby na dobre samopoczucie?

Zupełnie nie. Kiedyś chodziłam na gimnastykę. Także niedawno próbowałam wreszcie nauczyć się pływać. Chodziłam też na ćwiczenia rehabilitacyjne dla seniorów, np. na gimnastykę na basenie.

Czy odkąd jesteś na emeryturze masz więcej czasu dla rodziny?

Głównie dla wnuczka… Razem chodzimy na jego dodatkowe, pozaszkolne zajęcia jak basen, judo, tańce czy też zabieram go do kina i teatru.

W październiku zapisałam się na uniwersytet trzeciego wieku. Jest to nowy śródmiejski uniwersytet. Dość mocno kameralny. Na zajęcia przychodzi tylko 40, 50 osób. Chodzę na bardzo ciekawe wykłady i poznaję dużo osób w moim wieku. Razem chodzimy do teatru, kina, do muzeów i jeździmy na wycieczki.

Moi nowi znajomi są zupełnie inni, niż koleżanki z pracy, które były młode i żyły problemami swoich rodzin - mężem czy dzieckiem. Od nowych znajomych dowiaduję się dużo ciekawych dla mnie rzeczy. A nawet się uczę od nich.

Czy Twój standard życia się raptownie zmienił na emeryturze?

Gdybym tylko miała wyższą emeryturę, to pragnęłabym w ogóle nie pracować, ale w moim przypadku jest to praktycznie niemożliwe. Wtedy bym na pewno szukała sobie ciekawych zajęć - nauki języków, bym podróżowała i jeszcze więcej chodziła do kina i teatru.

Czy sytuacja związana z niską emeryturą wpływa na Ciebie stresująco?

Zdecydowanie tak. I to każdego dnia. Dlatego wiem, że nie mogę przestać pracować.

W jaki sposób postrzegasz siebie jako emerytkę?

Przecież ja się wcale nie czuję jak emerytka, bo jestem bardzo aktywną osobą.

Tekst powstał we współpracy z AXA ŻYCIE

Trwa ładowanie komentarzy...