Grupa naTemat

Masz drona i myślisz, że możesz z nim robić co chcesz? Jesteś w błędzie

Drony mogą ingerować w naszą prywatność. Dlatego warto uregulować prawem te kwestie.
Drony mogą ingerować w naszą prywatność. Dlatego warto uregulować prawem te kwestie. fot. Lima Pixhttps://flic.kr/p/nfN4ag/CC BY 2.0http://bit.ly/1mhaR6e
Minister Radosław Sikorski ogłosił, że pozywa "Fakt", ponieważ gazeta naruszyła jego prywatność wysyłając nad posiadłość w Chobielinie drona z kamerą. Bezzałogowy samolot uwiecznił jedynie dworek i park, o naruszeniu prywatności nie ma mowy - broni się redaktor naczelny dziennika. Gdzie zatem leży granica prywatności, którą mógłby naruszyć dron?

Sprawa Sikorski kontra dron "Faktu", o ile do niej dojdzie, będzie precedensem. Jeszcze nikt w Polsce nie sądził się o taki incydent. Zadania sędziom nie będzie ułatwiało to, że w polskim prawie nie ma żadnych przepisów, które stricte regulowałyby zakres ingerencji w czyjąś prywatność przy użyciu małych, bezzałogowych statków powietrznych.
Podniebna inwigilacja
Jak informuje naTemat Jędrzej Niklas z Fundacji Panoptykon, ministerstwo spraw wewnętrznych pracuje nad projektem ustawy regulującej użycie kamer monitoringu i być może kamery zamontowane na dronach będą podlegać pod zapisy tej ustawy. Na razie jednak dopiero powstają wstępne założenia do tej ustawy i o końcowych rozstrzygnięciach nie ma nawet co spekulować.
Wiadomo, że drony w swoim wyposażeniu posiadają i policja, i straż pożarna, i straż graniczna, lecz polscy legislatorzy jeszcze nie odnotowali tego faktu. Wciąż nie wiadomo na przykład czy zapis wideo lub zdjęcie zrobione przy użyciu drona może być dowodem w postępowaniu sądowym czy nie? W Polsce nie ma jeszcze odpowiednich ram prawnych, które regulowałyby te kwestie.
Jędrzej Niklas, Fundacja Panoptykon

Przykład ministra Sikorskiego pokazuje, że kwestię dronów i ich ingerencji w prywatność warto uregulować. Mogą to być przepisy odnoszące się wprost do prywatności, ale mogą one również dotyczyć obszarów, nad którymi mogłyby latać. Łatwo jest mi sobie wyobrazić przepisy wykluczające możliwość latania dronami nad prywatnymi domami, terenami wojskowymi czy budynkami rządowymi.

Warto jednak usankcjonować te kwestie prawnie, ponieważ drony są coraz popularniejsze i mają naprawdę spore możliwości. Zarówno jeśli chodzi o zasięg w jakim mogą operować i wysokość na jakiej mogą latać. Biorąc pod uwagę, że łatwo jest zamontować na nich kamery typu GoPro, które robią świetnej jakości wideo, mogą być też dobrym narzędziem dla wszelkiej maści filmowców.

Możliwości tego typu urządzeń dobrze pokazuje filmik nakręcony podczas Marszu Niepodległości w 2012 roku. Warto wziąć poprawkę na to, że od tamtego czasu technologia dronowa trochę się rozwinęła.
Obecnie Unia Europejska zajmuje się prawnym uregulowaniem funkcjonowania dronów lecz unijni urzędnicy skupiają się głównie nad regulacjami czysto lotniczymi i takimi przepisami, które wsparłyby produkcję europejskich bezzałogowych statków powietrznych. W Stanach Zjednoczonych dronami zajmują się władze poszczególnych stanów. Obecnie prace nad takimi przepisami trwają w 42 stanowych Kongresach. Zdaniem Jędrzeja Niklasa, kwestie prywatności powinno rozwiązywać się na szczeblu krajowym.

Dronem nie można latać jak się chce
Biorąc pod uwagę, że w Polsce nie ma na razie konkretnych przepisów mówiących jak bardzo drony mogą naruszać naszą prywatność, w głowach części czytelników mogła zaświtać myśl, że z dronami można obecnie zrobić wszystko. Tak nie jest.

Rzecznik Urzędu Lotnictwa Cywilnego poinformowała nas, że istnieją dwa główne ograniczenia dotyczące bezzałogowych statków powietrznych, które ważą mniej niż 25 kg, a takie drony można właśnie swobodnie kupować i wykorzystywać prywatnie. Po pierwsze, jeżeli bawimy się czy jakkolwiek wykorzystujemy drona, musi on znajdować się w zasięgu wzroku.

Po drugie, jeżeli ktoś chce wykorzystywać drona w celach innych niż rekreacyjne lub sportowe, czyli w celach zarobkowych, to musi przejść specjalne szkolenie, zdać egzamin w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego i dostać świadectwo kwalifikacji. Do tej pory ULC wydało w Polsce jedynie 101 tego typu świadectw.

Kary za złamanie tych przepisów wcale nie są łagodne. Jeżeli udowodni się komuś, że celowo złamał prawo, grozi mu kara pozbawienia wolności do lat pięciu. Natomiast jeśli operator drona działał nieumyślnie to wtedy sąd może nałożyć na niego grzywnę lub karę ograniczenia bądź pozbawienia wolności do roku. Warto zatem dwa razy się zastanowić zanim rozpocznie się zabawę nowiutkim dronem.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
DronyRadosław SikorskiPrawo
Skomentuj