Grupa naTemat

"Uznaję pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim" - katoliccy nauczyciele będą mieli swoją Deklarację sumienia?

Deklaracja sumienia nauczyciela - póki co to pomysł blogera, ale poparcie zadeklarowała już posłanka Marzena Wróbel i przewodnicząca Katolickiego Stowarzyszenia Pedagogów
Deklaracja sumienia nauczyciela - póki co to pomysł blogera, ale poparcie zadeklarowała już posłanka Marzena Wróbel i przewodnicząca Katolickiego Stowarzyszenia Pedagogów Fot. Maciej Świerczyński / AG
Wygląda na to, że ideologiczny spór szybko przeniesie się z gabinetów lekarskich do szkolnych klas. Jeden z prawicowych blogerów stworzył roboczą wersję "Deklaracji sumienia pedagoga". "Stwierdzam, że podstawą godności i wolności nauczyciela katolika jest wyłącznie jego sumienie, oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła" - brzmi jej fragment. Pomysł już spodobał się części katolickich wychowawców i posłance Marzenie Wróbel.

Przy okazji awantury o deklarację wiary lekarzy internauci śmiali się, że niedługo także reprezentanci innych zawodów zapragną deklarować pierwszeństwo sumienia nad prawem. Strażak, policjant, może nauczyciel? - pytano. No i doczekaliśmy się - po sieci właśnie zaczął krążyć projekt "Deklaracji sumienia pedagoga".

Nauczyciel na wojnie z herezją
Autorem jest Janusz Górzyński, bloger niszowego portalu neon24.pl. Pewnie jego twórczość można byłoby zaliczyć do kategorii "niegroźny margines", gdyby nie fakt, że zyskuje ona szersze poparcie. Najpierw jednak o samej deklaracji.

"Deklarujemy przywiązanie do tysiącletniego dziedzictwa chrześcijańskiej kultury i katolickiej Ojczyzny. Pamiętamy, że gwarantem bezpieczeństwa, wolności i dobrobytu była katolicka większość Narodu Polskiego, która sprawowała rządy w Polsce w imieniu całości narodu” – głosi jej początek.
Deklaracja sumienia nauczyciela

Historia dowiodła, że tylko wychowana przez Święty Rzymski Kościół Katolicki wspólnota wyznająca totalną etykę opartą na Dekalogu, czyli prawach miłości jest zdolna do zbudowania i obrony wielkiego państwa i Narodu.

Za wszelkie odchylenia cywilizacyjne, za próby syntez z innymi cywilizacjami zapłaciliśmy w przeszłości wielką cenę w postaci utraty niepodległości, udręk niewoli, utraty mienia państwowego i prywatnego, a także życia milionów ofiarnych i niewinnych Polaków. Dlatego nigdy więcej nie możemy się zgodzić na eksperymenty wychowawcze i na sączenie jakichkolwiek herezji w Polskich szkołach.
Czytaj więcej

W dalszej części wymienione są zasady, którymi niczym drogowskazami ma posługiwać się pedagog. Ten, który podpisze deklarację, "uznaje potrzebę przeciwstawienia się antypedagogicznym ideologiom oraz wszelkiej indoktrynacji we współczesnej 'cywilizacji laickiej', sekularnej, a nawet wrogiej Bogu i człowiekowi, której szerzenie grozi restauracją ludobójczych totalitaryzmów".

Obiecuje też, że będzie "stale pogłębiał wiedzę z zakresu wychowania i nauczania według nauczycielskiego stanowiska Kościoła katolickiego". "Nauczyciel katolik ma prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką nauczycielską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem oraz niemoralnych" - można przeczytać w dokumencie.
Bez "łamanie sumień"
A więc tak jak lekarze deklarowali, że ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest "święte i nietykalne", tak nauczyciele będą mogli zastrzec, że nauczą tylko tego, co w ich mniemaniu jest moralne. Nietrudno domyślić się, co to oznacza. W ostatnich miesiącach cześć katolików wojowała z gender i edukacją seksualną w szkołach. Deklaracja sumienia w teorii dałaby nauczycielom podstawę do odmowy przekazywania uczniom takich "grzesznych" treści.

Co w zamian? Przypomina się sprawa Elżbiety Haśko, nauczycielki i pedagoga z Wiązownicy. Mówiła ona swoim uczniom, że homoseksualizm trzeba leczyć i odsyłała do tekstów na ten temat w katolickim tygodniku "Idziemy". Kuratorium stwierdziło wtedy, że nauczyciel nie powinien głosić swoich poglądów, na co katoliccy obrońcy na czele z Tomaszem Terlikowskim odpowiedzieli, że to próba łamania sumienia katoliczki. Zgodnie z deklaracją sumienia mogłaby promować swoje tezy o leczeniu gejów i lesbijek.

– Deklaracja to bardzo dobry pomysł. Obserwuję sprawę lekarzy i utwierdzam się w przekonaniu, że nie można zmuszać ludzi do czegoś, co jest wbrew ich sumieniom, co stoi w sprzeczności z ich systemem wartości. Nie można kazać im głosić antychrześcijańskich treści – komentuje w rozmowie z naTemat Maria Czapiewska, emerytowana nauczycielka, była przewodnicząca, a dziś działaczka Katolickiego Stowarzyszenia Pedagogów. Mówi, że gdyby wciąż uczyła, chętnie podpisałaby deklarację.

Z projektem autorstwa blogera zapoznała się też Marzena Wróbel, posłanka na Sejm, z wykształcenia polonistka. Podobnie jak Czapiewska uważa, że deklaracja jest strzałem w dziesiątkę. - Nauczyciele, którzy w ten sposób czują i myślą, mają pełne prawo, by ją podpisać. Przypominam, że ona jest też kierowana do studentów pedagogiki, którzy identyfikują się z katolicyzmem. Najwyższym nakazem dla nauczycieli katolików powinno być sumienie i dobro wychowanków - stwierdza.

– Zresztą, w praktyce deklarację już stosowano. Na przykład wtedy, gdy nauczyciele w przedszkolach protestowali przeciwko nachalnej promocji gender. I się udało – zauważa.
Neutralność tylko z definicji
W najbliższych tygodniach pewnie okaże się, czy znajdą się nauczyciele, którzy wzorem lekarzy publicznie zadeklarują bezwzględną wierność nauczaniu Kościoła. Ale czy to w ogóle możliwe, by Deklaracja zadziałała w praktyce, w szkołach? Rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego Magdalena Kaszulanis mówiła nam, że byłoby to bardzo trudne, bo pedagodzy są przecież związani podstawą programową. „To w niej jest zapisane, czego uczniowie w szkole nauczą i nie może np. nie omówić rozmnażania na biologii, bo to jest później weryfikowane" - stwierdziła.

Jednak o neutralność światopoglądową szkoły i tak nie można być spokojnym. – Boję się tej deklaracji, a szczególną obawę mam o małe ośrodki, gdzie Kościół jest silny. Przy słabej pozycji kuratora tak naprawdę bardzo trudno pilnować realizacji podstaw programowych – ocenia Krystyna Łybacka, europosłanka i była minister edukacji w rządzie SLD.

– Eskalacja skrajnych zachowań katolików jest coraz bardziej wyraźna. Oni nie myślą o tym, że w klasach są dzieci różnej wiary, że deklaracja sumienia jest sprzeczna z zasadą neutralności światopoglądowej państwa. Nauczyciel katolik nie może zasłaniać się sumieniem, a jeśli chce to robić, niech zmieni zawód – dodaje.

Jej zdaniem wszystko zmierza w kierunku konfrontacji. Tak jak mieliśmy bitwę o sumienia lekarzy, tak teraz czas na szkołę. – Tendencja jest bardzo niepokojąca. Wypada tylko zapytać: która dziedzina będzie następna? – podsumowuje.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ReligiaNauczyciele
Skomentuj