Polski Tatar Selim Chazbijewicz: "Polscy muzułmanie przebierają się za Arabów. Hidżaby trzeba zlikwidować"

Selim Chazbijewicz, znany Tatar i były imam wspólnoty muzułmańskiej w Gdańsku, chciałby rozpocząć w Polsce reformę islamu
Selim Chazbijewicz, znany Tatar i były imam wspólnoty muzułmańskiej w Gdańsku, chciałby rozpocząć w Polsce reformę islamu Fot. Selim Chazbijewicz
– Cała obyczajowość muzułmańska, w tym ubiór kobiet i sposób ich traktowania przez mężczyzn, to wymysł prymitywnych średniowiecznych teologów. Szariat trzeba w 3/4 odrzucić. Reformę islamu zacznijmy w Polsce – mówi w rozmowie z naTemat Selim Chazbijewicz, znany polski Tatar, były imam gminy muzułmańskiej w Gdańsku.

Właśnie okazało się, że Selim Chazbijewicz wystartuje w wyborach do Sejmu z drugiego miejsca na liście PiS w Olsztynie. Przypominamy ten wywiad, bo w kontekście dyskusji o uchodźcach i politycznych awantur w Polsce jest wyjątkowo aktualny.

Napisał pan na Facebooku, że „te wszystkie hidżaby i chusty to plemienne pozostałości średniowiecza”, a islam powinien się „odarabizować”. Co to właściwie znaczy?


To znaczy, że dziwię się polskim muzułmanom, którzy zapuszczają brody i przebierają się za Arabów. Jestem zwolennikiem reformy islamu, która powinna polegać na jego przemianie cywilizacyjnej. Po pierwsze, kwestie teologiczne - islam pod tym względem nie rozwijał się od XI wieku, a reformy, które próbowano wprowadzać dwa stulecia wcześniej, zostały utrącone. W islamie sunnickim obowiązuje teoria naśladownictwa. Muzułmanie naśladują to, co było normą w średniowieczu. Dla mnie to jeden wielki absurd, bo ta teoria nie ma żadnego umocowania ani w tekście Koranu, ani w wypowiedziach proroka Mahometa. Cała obyczajowość muzułmańska, w tym ubiór kobiet, sposób ich traktowania przez mężczyzn, to tak naprawdę w większości wymysł prymitywnych średniowiecznych teologów. Hidżaby i chusty trzeba zlikwidować.

Ale przecież np. kwestia zasłaniania kobiecego ciała jest opisana w Koranie.

W Koranie nie ma dokładnej instrukcji. Jest tylko powiedziane, że kobieta powinna zasłaniać swoje klejnoty. I teraz to jest kwestia interpretacji, bo zależy, co rozumieć przez „kobiece klejnoty”. W Koranie jest dużo takich sformułowań, które są mało precyzyjne. Tak jest też w innych świętych księgach. Wszystko jest kwestią interpretacji. Terroryści interpretują islam na swój wąski sposób i podają się za muzułmanów. A potem, tylko dlatego, że oni stworzyli jakąś własną teorię na temat islamu, przekłada się to na obraz wszystkich muzułmanów.

Na podobnej zasadzie wiele osób ma przekonanie, że islam nakazuje mieć za wrogów chrześcijan. W Koranie nic na ten temat nie ma. Koran mówi, że chrześcijanie i Żydzi są ludźmi księgi, a więc posiadają część prawdy objawionej. W ten sam sposób muzułmanów przedstawia się w obecnej teologii katolickiej.

Jak w praktyce powinien pana zdaniem wyglądać islam?


Weźmy przykład wykonywania kar: ucinanie ręki, chłosty. To są kary pochodzące z wczesnego średniowiecza, całkowicie nieadekwatne cywilizacyjne. Dziś jest tak, że każdemu przysługuje proces sądowy, a nie orzeczenie jakiegoś niepiśmiennego kacyka, który powołuje się na szariat. Mało tego - szkolnictwo muzułmańskie. W większości to nie są uniwersytety o europejskich standardach, a prymitywne madresy, czyli szkoły religijne, gdzie uczy się Koranu na pamięć. Przy okazji tego nauczania wbijany jest do głowy fanatyzm, brak tolerancji. Z tego wyrastają terroryści. Już na przełomie XIX i XX wieku Tatarzy rosyjscy zapoczątkowali reformę szkolnictwa, ale została zastopowana. Teraz trzeba do tego wrócić. Jeśli nie uniwersalnie, to zacznijmy w Polsce.

Polscy Tatarzy żyją w sposób przez pana opisywany?

Tak. W całości są zintegrowani z cywilizacją, kulturą europejską. Nasze kobiety się nie zasłaniają, obowiązuje całkowite równouprawnienie. Od konwertytów czy mieszkających w Polsce Arabów różnimy się nie tylko ubiorem, ale ogólnie stylem życia czy np. odbiorem funkcji rodzinnych. Chcę też powiedzieć, że większość Arabów, którzy są tutaj, powoli się europeizuje. Palestyńczycy również.

Tyle że w wielu miejscach, np. w Warszawie i w Poznaniu, są też zwolennicy fundamentalistycznego islamu. Na szczęście jest ich niewielu. Gorzej, że prowadzą działalność misyjną i "kupują" Polaków, którzy przechodzą na islam. W związku z tym jest wielu konwertytów, którzy są nastawieni fanatycznie i dla których zetknięcie się z rzeczywistością stanowi dużą tramę. M.in. przez ubiór i inne wymyślone wymogi fundamentalistów.

Prawda jest też taka, że większośc konwertytów tego nie wytrzymuje i po przygodzie z islamem albo wraca do religii katolickiej albo po prostu porzuca wiarę. Jeśli są w islamie, to najczęściej z radykalizmem. Tak jak mówi się o katolikach bardziej papieskich niż papież, tak konwertyci są bardziej muzułmańscy niż kalif.

Czy ten radykalizm, zarówno konwertytów, jak i polskich Arabów, może być groźny?

To zależy. Ci skrajni muzułmanie prawdopodobnie mają zagraniczne źródła. Już wiemy, że grupa Polaków konwertytów, może nawet kilkunastoosobowa, walczy w Syrii i jest w tym utworzonym w Iraku pseudokalifacie. Będzie problem, kiedy oni wrócą do Polski. Dlatego my w gminie muzułmańskiej w Gdańsku nie przyjmujemy nikogo bez dokładnej ewidencji. Mamy pełne dane personalne ludzi, bo bierzemy za nich odpowiedzialność.

Nie jest tajemnicą, że wśród polskich muzułmanów trwa konflikt. Ostatnio pisaliśmy o rebelii byłego imama z Gdańska Haniego Hraisha. Czy linia podziału biegnie między konwertytami i Arabami a Tatarami?

Według mnie przede wszystkim mamy konflikt personalny. Hani Hraish ma bardzo trudny charakter i spore ambicje, a dodatkowo z dużym sprytem porusza się w przestrzeni medialnej i wywołuje awantury. A tak naprawdę Arabowie w Gdańsku wcale go nie popierają, nam to otwarcie mówili. Dlatego to nie jest konflikt między muzułmanami, ale konflikt wynikający z ambicji ludzi. Tak samo, jak spór wokół muftiego Tomasza Miśkiewicza. W Białymstoku parę osób postanowiło go zniszczyć i rozpętało burzę.
Ale różnice co do postrzegania islamu też są, o czym świadczą pańskie wypowiedzi.

Tak, ale duża część Arabów mieszkających w Polsce nie chce konfliktu. Mówią, że są gotowi się podporządkować. "Podporządkować" w sensie wspólnej koegzystencji. Więc póki co konfrontacja jest tylko medialna. I mam nadzieję, że tak pozostanie.

Czy uzasadnione są obawy tych, którzy alarmują, że niedługo polscy skrajni muzułmanie będą domagali się wprowadzenia tutaj szariatu?


To już jest absurd. W Polsce nie ma nawet tylu muzułmanów, żeby zorganizować jakąś większą demonstrację. A szariat trzeba w 3/4 odrzucić, pozostawiając wyłącznie kwestie praktyki modlitwy. My, polscy muzułmanie, nie możemy współcześnie postępować według norm prawnych pochodzących ze średniowiecza.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Islam
Skomentuj