
Decydują o losach ludzi, a na ich ekspertyzy powołują się sędziowie – pomimo to, wielu z nich minęło się z powołaniem. – Przynajmniej kilkuset biegłych sądowych na biegłych się nie nadaje – podaje "Gazeta Wyborcza". Przykład: kontrowersyjny znak "zakaz pedałowania" eksperci sądowi uznali za "zakaz stosunków seksualnych w miejscach publicznych", a nie przejaw homofobii.
REKLAMA
O tym, że biegły sądowy ma sporą władzę i że ich decyzji nie można podważyć, pisaliśmy przy okazji kierowcy z Sopotu, który potrącił 26 osób i został uznany za niepoczytalnego. – Prawo jest tak skonstruowane, że biegli są nieomylni – wyjaśniał w rozmowie z naTemat psychiatra i biegły sądowy Jerzy Pobocha.
Podobny problem opisuje "Wyborcza". Biegłym może zostać każdy, kto skończył 25 lat i udokumentuje swoją wiedzę w dziedzinie, w której chce zostać ekspertem. Nie jest do tego potrzebny dyplom uczelni wyższej – czytamy w dzienniku.
Przykładem na niekompetencję biegłych sądowych może być słynna już sprawa byłego ministra transportu Sławomira Nowaka, który nie wpisał do oświadczenia majtkowego drogiego zegarka. Biegły – inżynier mechanik, wydał opinię, która okazała się "niespójna i oparta na złej metodologii". – No nie wiem, czemu tak wyszło. Nawet się nad tym specjalnie nie zastanawiałem – wyznał bez wahania.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
