Grupa naTemat

Świdnik stworzył miejskie wojsko, niezależne od MON-u. "W październiku objawimy je światu"

Świdnik tworzy miejskie wojsko, niezależne od MON-u. "W październiki objawimy je światu"
Świdnik tworzy miejskie wojsko, niezależne od MON-u. "W październiki objawimy je światu" Marcin Waszczuk
Świdnik jest pierwszym miastem w Polsce, które tworzy właśnie "gwardię narodową". Jak mówią jej pomysłodawcy, obserwują to, co dzieje się na wschód od Polski i nie zamierzają bezczynnie czekać. – Trzeba przygotować młodych ludzi do ewentualnej obrony kraju – mówi chor. Michał Kamela.

Twórcy SPON-u (Społeczny Pododdział Obrony Narodowej) nie urwali się z choinki. Od kilku lat prowadzili pilotażowe programy dotyczące poszczególnych zagadnień. Chodziło o zebranie szczegółowych informacji na temat metod działania i zdobycie doświadczenia. Dziś przyszedł czas, aby zebrać układankę do kupy.

Jak mówi insp. ZS Marcin Waszczuk, Komendant Główny Związku Strzeleckiego "Strzelec”, już w 1992 roku, z inicjatywy Bronisława Komorowskiego utworzono Brygady Obrony Terytorialnej, ale "niestety" włączono je w struktury wojska. – Sprzeniewierzono najważniejszą ideę - terytorialność – mówi Waszczuk. Tym razem, inicjatywa powstaje oddolnie, i dlatego ma się udać.
Komendant Główny Związku Strzeleckiego "Strzelec” Organizacji Społeczno Wychowawczej
insp. ZS Marcin Waszczuk

Cała idea polega na tym, że żołnierze z Pcimia Dolnego, bronią Pcimia Dolnego. Z Pcimia Górnego, bronią Pcimia Górnego. Są na miejscu i w razie pojawienia się zagrożenia zewnętrznego wstają, bronią, wykonują zadanie i wracają do swoich rodzin. Cieszymy się życiem, ale jesteśmy w pogotowiu.

Szeryf w każdej gminie
Gwardia Narodowa będzie ubrana w te same mundury, co Wojsko Polskie. – Członkowie SPON mają strzeleckie obszycia - patki na kołnierzu, łuczek na rękawie – mówi Michał Kamela. A kto za to zapłaci? Każdy dowódca SPON-u podpisałby porozumienie z włodarzem miasta i na jego bazie lokalne władze finansowałyby sprzęt wojskowy.

Michał Kamela współpracuje przy tworzeniu SPON-u w Świdniku od 2007 roku. Jak wyjaśnia, celem przedsięwzięcia jest zaangażowanie lokalnej społeczności powyżej osiemnastego roku życia w zabezpieczanie swojej "małej ojczyzny". – Mają wspomóc władze lokalne choćby w przypadku powodzi, a w razie konfliktu zbrojnego również armię jako obrona narodowa. – wyjaśnia Kamela.

Wczoraj odbyło się spotkanie z osobami tworzącymi pierwszy pododdział SPON-u, a który 21 października zostanie pokazany światu. – Struktura projektu zakłada, że władze warszawskie odpowiadają jedynie za ustawodawstwo. Tu nie potrzeba żadnego kierownika i 30 przełożonych w pionie. Przełożony jest tylko jeden - to szeryf danego terytorium, czyli prezydent, burmistrz, starosta lub wójt – tłumaczy Marcin Waszczuk.
A co na to MON?
SPON w Świdniku powstał na bazie jednostki strzeleckiej i to właśnie jej członkowie tworzą dziś pododdział. Jednak lada chwila, bo jeszcze na początku października odbędzie się pierwszy nabór, zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Pierwsze reakcje miejscowej ludności są bardzo pozytywne.

Struktura SPON-u jest niezależna od armii i jej twórcy liczą na współpracę z siłami MON-u. Zapowiada się jednak, że pierwszą walkę gwardia narodowa będzie musiała stoczyć właśnie z Wojskiem Polskim. Jak mówi Marcin Waszczuk, poza małymi wyjątkami, wojskowi lekceważą świdnicką inicjatywę.

– Czują zagrożenie. Bo skoro jest Ministerstwo Obrony Narodowej, a na ich oczach "grupa wariatów" tworzy obronę narodową, to MON-owi mogą zabrać część pieniędzy – słyszę od jednego z pomysłodawców SPON-ów. Jednak przedstawiciele ministerstwa w rozmowie z naTemat mówią, że MON docenia każdą formę propagowania postaw patriotycznych - w tym również formacje ochotnicze zorganizowane na wzór oddziałów wojskowych. Zaznaczają jednak: "o ile nie godzi to w dobre imię Wojska Polskiego i zasady prawa obowiązującego w RP".
Departament Prasowo - Informacyjny Ministerstwo Obrony Narodowej

Ze swojej strony pragniemy zapewnić, że armia realizuje nałożone na nią przez konstytucję obowiązki, natomiast formacje ochotnicze najpełniej mogą w obecnej sytuacji realizować się we współpracy ze służbami podległymi MSW m.in. podczas sytuacji kryzysowych takich jak np. powódź. Jednocześnie taka formacja może stać się dobrą szkołą dla zrzeszonych w niej ludzi pragnących w przyszłości związać swoją drogę życiową z którąś ze służb mundurowych.

Prezydenci, burmistrzowe, starostwie - jak twierdzi nasz rozmówca, już teraz deklarują, że znajdą środki na pierwsze rozruszanie tych pododdziałów. Waszczuk dodaje jednak, że będzie potrzebne również wsparcie finansowe budżetu państwa.
Insp. ZS Marcin Waszczuk

Mamy 378 powiatów. Przy założeniu, że w każdej z 2479 gmin powstanie pluton 30-osobowy, a w powiecie kompania 100-osobowa, mamy w ciągu pół roku 112 tys. członków obrony narodowej.

Idea SPON-ów polega na spontaniczności. – Na patrzymy, jak komuś dzieje się krzywda. Chodzi o najprostsze, ludzkie odruchy. Wojen nie wygrywa armia zawodowa albo przeszkolone rezerwy. Wojny wygrywają dobrze zorganizowane, przygotowane społeczeństwa – mówi Marcin Waszczuk.

Skąd wezmą broń?
W oparciu o strzeleckie oddziały Obrony Narodowej można zbudować oddziały gotowe do bezpośredniej walki z przeciwnikiem. Nasuwa się jednak pytanie, czym mieliby walczyć miejscy żołnierze. – Broń będzie zmagazynowana w gminach i w powiatach, tak jak funkcjonują ochotnicze straże pożarne, które mają sprzęt gaśniczy. Można nawet połączyć magazyny broni z ochotniczymi strażami pożarnymi – wyjaśnia Waszczuk.
Chor. ZS Michał Kamela.

Mamy czas pokoju i możemy przygotować ludzi do ewentualnej obrony narodowej. Patrzymy na to, co dzieje się na Wschodzie. Liczymy się z tym, że może się to przenieść do nas. Będziemy się starali przeszkolić jak największą liczbę ludzi, aby każdy mógł mieć własną broń na podstawie cywilnego pozwolenia.

Twórcy SPON-u liczą na współpracę na przykład z Ligą Obrony Kraju, która ma swoje strzelnice, broń i instruktorów. – Członkowie SPON-u będą przechodzić kursy strzelania. Poznają zasady posługiwania się bronią. Na razie myślimy jednak o tym, aby przygotować młodych ludzi do ewentualnej obrony kraju – wyjaśnia Michał Kamela.

W czasie pokoju będą przechodzić szkolenia w zakresie obrony, kursy lekkiej piechoty, rozpoznania, kursy związane z łącznością, saperskie, strzeleckie. – Będą też usuwać zaspy po śnieżycy czy skutki powodzi – mówi Michał Kamela. – Mam nadzieję, że inne miasta też stworzą swoje SPON-y i powstanie wreszcie polska"gwardia narodowa".
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Wojna i konfliktyWojsko
Skomentuj