Prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego: Polacy potrzebują wielkiego "otwieracza mózgów"

Prof. Elżbieta Mączyńska, prezes PTE przekonuj, że potrzeba nam "otwieracza mózgów".
Prof. Elżbieta Mączyńska, prezes PTE przekonuj, że potrzeba nam "otwieracza mózgów".
Spadające zaufanie społeczne to jedna z barier powstrzymujących Polaków przed wykorzystaniem potencjału w nich drzemiących. – Musimy się ubezpieczyć przed tym, że ktoś nas wykiwa, oszuka, nie dotrzyma słowa. Musimy to wkalkulować w koszty biznesu i przez to nasza konkurencyjność jest mniejsza – wyjaśnia prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Polacy odnoszą sukces dzięki systemowi stworzonemu przez państwo czy mimo tego systemu?

Prawda leży po środku, i jak już zauważyli starożytni dlatego wszystkim zawadza. (śmiech) Odnosimy sukces dzięki temu, że mamy system gospodarki rynkowej i jednocześnie pomimo tego, że w tym systemie zgrzyta.

Na pewno jest wiele barier, które nie sprzyjają odnoszeniu sukcesu, ale są też zachęty. Polacy odnoszą sukces przede wszystkim dzięki swoim zaletom, mamy ogromny potencjał. Zaczynamy to dostrzegać – ci, którzy zostają w kraju naprawdę mają szansę odnieść sukces. Niestety wielu wyjeżdża.

Mamy piękny kraj, świetny klimat, zasoby, wykształconych ludzi, ale to wszystko razem niekoniecznie dobrze się spina. Dlatego Kongres Obywatelski jest nie do przecenienia, bo pokazuje, że pojedyncze osoby odnoszą sukces.

Ustrój prawny w Polsce pomaga odnieść sukces?

Mamy zapisaną w konstytucji, w artykule 20 „społeczną gospodarkę rynkową”. To tylko hasło, różnie definiowane, a w istocie to system równoważenia celów społecznych, gospodarczych i ekonomicznych. Niestety te drugie nie przekładają się na pozostałe, mamy dychotomię.

Co jest tego przyczyną?

Groźne zjawiska, o których napisał Janos Kornai w tekście „Łamane obietnice”. Według niego to nasilająca się cecha współczesnego świata. Począwszy od szczebla międzynarodowego, przykład Rosji, do najniższych, Kornai pisze o kobiecie, która wzięła kredyt podżyrowany przez kolegów i uciekła. Na początku wydawał mi się ten tekst infantylny i banalny, ale po drugim uznałam, że ma wiele racji.

Bo?

Niedotrzymywanie umów niesie za sobą większe koszty transakcyjne. To może sztywno brzmi, ale chodzi o to, że musimy się ubezpieczyć przed tym, że ktoś nas wykiwa, oszuka, nie dotrzyma słowa. Musimy to wkalkulować w koszty biznesu i przez to nasza konkurencyjność jest mniejsza.

Dlaczego zaczęliśmy tak oszukiwać?

Sądy działają opieszale i nie ma poczucia, że kara jest nieunikniona. To uchodzi bezkarnie. Jeśli kontrahent komuś zapłaci, wyrok zapadnie za kilka lat. W krajach uporządkowanych to się odbywa z dnia na dzień. Przekręty po prostu się nie opłacają. Do tego jest przepis, że jeśli ktoś mnie oszuka, muszę wnieść do sądu opłatę adekwatną do wysokości oszustwa. Ludzie odpuszczają i oszustwom przestępstwo uchodzi na sucho.

Badamy w Szkole Głównej Handlowej upadłości przedsiębiorstw i te dane są zatrważające. Do wielu z nich dochodzi z powodu oszustw kontrahentów. Nawet jeśli komornikowi udało się coś ściągnąć, to to pokrywa zaledwie koszty komornika.

A co nam pomaga, podnosi konkurencyjność?

Źródłem sukcesu jest pokonywanie barier. Ale przez nie koszty sukcesu są ogromne. Za duże, on jest okupiony często niepotrzebnymi nakładami. One by nie wystąpiły, gdyby system społeczno-gospodarczy był inny. Ale Polska ma jeden z najniższych poziomów zaufania, a to wpływa na nasze zachowania. Myślimy tak: „Może lepiej go oszukać, bo jeśli ja go nie oszukam, to on oszuka mnie”. To wywołuje anomię – chaos w systemie wartości. Nie wiadomo, co jest dobre, a co złe.

Taki niemiecki filozof duńskiego pochodzenia Peter Sloterdijk mówi, że wszystkiemu winien jest Harry Potter, bo uważa, że wszystko jest dozwolone, także łamanie obietnic. A to zagraża demokracji, bo jak politycy łamią dane słowo, ludzie przestają chodzić do wyborów. Powstaje zaklęty krąg. W dodatku ludzie nie uświadamiają sobie, że ten krąg mogą przerwać. Do tego potrzebny jest otwieracz mózgów.

Co to takiego?

Kiedy byłam w Szanghaju i patrzyłam na najwyższy budynek w mieście, który ma kształt otwieracza od butelek, pomyślałam, że nam w Polsce przydałby się taki wielki otwieracz umysłów, który uświadomiłby ludziom, że tak wcale być nie musi. Anomia zawsze towarzyszy przełomowi, a my mieliśmy ich kilka: ustrojowy, technologiczny, przełom związany z wejściem do UE. Stare zderza się z nowym, powstają tarcia rodzące chaos. Każdy z nas może dążyć do poprawienia tego stanu rzeczy.
Nie jestem przesadnie wierząca, ani praktykująca, ale uważam, że najbardziej genialnym tekstem świata jest Dekalog. Taki Dekalog przydałby się naszemu współczesnemu społeczeństwu.

Czyli nie potrzebujemy wielkiej rewolucji, ale doszlifowania systemu?

Przede wszystkim musimy wdrożyć to, co zapisano w naszej konstytucji. Lepiej to idzie krajom nordyckim, niż anglosaskim. Jeżeli pojedzie pan do USA, to tam przerażająca jest liczba ludzi bezdomnych i żebrzących. „One dollar please” to naczelne hasło. To nie jest system godny XXI wieku. U Skandynawów czegoś takiego się nie uświadczy.

My mamy „społeczna gospodarkę rynkową” w konstytucji, ale praktyka jest neoliberalna. Tymczasem społeczna gospodarka rynkowa bazuje na ordoliberalizmie. „Ordo” znaczy ład, tworzenie ram: co wolno, czego nie wolno.Prof. Kowalik mówił w tym kontekście o hipokryzji konstytucji. Co innego jest zapisane w regulacjach, co innego w konstytucji.

Co w takim razie zrobić, żeby zrealizować to, co w konstytucji?

Obserwować tych, którzy sobie radzą lepiej i próbować to wdrażać. Ludzie sami mogą działać, by wdrażać to, co zapisano w ustawie zasadniczej. Bo też w społecznej gospodarce rynkowej chodzi o to, by włączać ludzi do rynku, by sami mogli sobie radzić. Trzeba im pomagać, ale nie wyręczać – wędka, nie ryba. Państwo pomaga w kształceniu, ale dalej trzeba sobie radzić samemu. Subsydiarność, nie bezrefleksyjnie przyznawane zasiłki.

Tworzy się zamknięty krąg, bo to wymaga podniesienia podatków, zachęta do otwierania biznesu jest mniejsza, nie powstają firmy, więc nie ma pracy. A wszystko przemawia na naszą korzyść: warunki naturalne, klimat, wykształcenie społeczeństwa, pomysłowość. Przecież my zawsze musieliśmy sobie radzić w czasie wojen, w czasie powstań. Tej umiejętności nie ma wiele innych społeczeństw. Ale niestety nie brakuje też kul o nogi.

Kongres Obywatelski odbędzie się 25 października w Warszawie. Zarejestrować można się na jego stronie internetowej.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Gospodarka
Skomentuj