
Czołowy polski krytyk kulinarny znany jest z ostrych recenzji restauracji. Teraz oberwało się warszawskiej "China Garden". Jednak na jednostronnej krytyce się nie skończyło. Mało który z restauratorów Nowakowi odpowiada, a już na pewno nie w tak zręczny sposób, jak chiński kucharz Li Chi.
Nowak skarżył się, że "uszy królicze, zasmażane z warzywami, zachwytu nie wzbudziły" i powoływał się na swoją znajomością chińskiej kuchni z warszawskich restauracji i kilku przeczytanych książek. Na łamach Gazeta.pl pisał także, że o tym, jak dobrze Chińczycy potrafią gotować, przekonał się m.in. na Tajwanie.
Maciej Nowak
China Garden prezentuje kuchnię innego regionu Chin – Jiangsu. Nowak skarżył się, że wizyta w w lokalu skończyła się dla niego "konwulsjami udręczonego przewodu pokarmowego".
I na recenzji by się skończyło, gdyby nie fakt, że na słowa krytyki w komentarzu pod artykułem postanowił odpowiedzieć sam zainteresowany: właściciel China Garden, mistrz kuchni chińskiej, Li Chi. – Rzadko zdarza się, aby nawet dwóch Chińczyków zjadło naraz kilkanaście potraw. Jeśli takiej uczcie towarzyszy jeszcze ponad pół butelki mocnej wódki, skutki rzeczywiście mogą być przykre – napisał.
Li Chi, właściciel restauracji
Kucharz wyjaśnił, że krewetki, które jadł Maciej Nowak są przyrządzane według receptur spisanych pomiędzy 960 a 1127 rokiem. – Zapewniam, że ówcześni Chińczycy (jakkolwiek przypisuje się im wiele wynalazków) nie znali jeszcze ketchupu ani majonezu – pisze.
Li Chi
Li Chi zapewnił, że tradycyjnych chińskich potraw nie będzie dostosowywał do polskich gustów, że w swojej kuchni zrezygnował z glutaminianu sodu. – Dlatego nasze dania rzeczywiście smakują inaczej – jednym bardziej, innym być może mniej… Przykro nam, jeśli niektórym wcale…
źródło: gazeta.pl