POPULARNE Cukiernik ujawnia prawdę o chemii w ciastkach

Stać cię na taki „Krzyk”? Kosztuje 120 milionów dolarów. Najsłynniejszy obraz Muncha sprzedany

Dla prawdziwych znawców sztuki może to być cena promocyjna, ale ktoś gdzieś zdecydował, że posiadanie jednego z najbardziej rozpoznawalnych obrazów na świecie – „Krzyku” Edwarda Muncha z 1895 roku, jest obecnie warte jedyne 119 milionów 900 tysięcy dolarów.

Edward Munch "Krzyk"
Edward Munch "Krzyk" http://en.wikipedia.org/wiki/File:The_Scream.jpg CC-BY-2.0
Cenę, która jest jedną z najwyższych uzyskanych za dzieło sztuki, osiągnięto już po 12 minutach licytacji. Została zaproponowana przez anonimowego kupca, który z domem Sotheby's w Nowym Jorku, gdzie odbywała się aukcja, skontaktował się telefonicznie.

Na aukcji pojawili się nawet ci, którzy nie mieli w zamiarze kupować obrazu. W końcu to niezwykłe wydarzenie samo w sobie. Licytacja zaczęła się od stosunkowo niskiej ceny wywoławczej – jedynie 50 milionów dolarów. Chęć zakupu od razu zgłosiło pięciu zainteresowanych, ale ich propozycja szybko została podbita. A cena sięgnęła zenitu.

Nic dziwnego, ta właśnie z czterech wersji obrazu jest uważana za najlepiej zachowaną. Poza tym „Krzyk” Muncha, mimo swojego niepokojącego przekazu, jest jednym z tych dzieł, które najlepiej zadomowiło się w kulturze popularnej. Został również doceniony przez terapeutów jako najbardziej obrazowe ukazanie ludzkich lęków. I mają rację. Sam Munch mówił o dziele jako o wyrazie „drżenia z niepokoju”, z którego bije „wielki krzyk natury”.

Któż więc chciał się pozbyć takiego skarbu? Norweski biznesmen Petter Olsen, którego ojciec był przyjacielem i mecenasem artysty. Wpływy ze sprzedaży sfinansują nowe muzeum, centrum sztuki i hotel w Hvitsten w Norwegii, w którym ojciec Olsena i Munch byli sąsiadami.


„Krzyk” dołączył więc do prestiżowej grupy obrazów, sprzedanych za ponad 100 milionów dolarów. A towarzystwo ma całkiem niezłe. W 2004 roku cenę 104 milionów dolarów osiągnął „Chłopiec z fajką” Pablo Picasso. To nie jedyne dzieło malarza w grupie najdroższych dzieł. „Nude” sprzedano w 2010 roku za 106 milionów dolarów. Najdroższym obrazem na świecie był kiedyś „Portret Adele Bloch-Bauer I” - Gustava Klimta, wart 135 milionów dolarów. Nic dziwnego, skoro namalowanie obrazu zajęło artyście ponad trzy lata i pochłonęło mnóstwo oleju i złota. W 2006 roku przebił go jednak obraz “No. 5, 1948” Jacksona Pollocka. To według niektórych jego największe dzieło, najbardziej wyraźny przekaz unikalnego stylu. W momencie sprzedaży cena już wynosiła 140 milionów dolarów.

Kwoty te mają się nijak w porównaniu do oszałamiających 250 milionów dolarów, które wyłożył katarski potentat naftowy za dzieło Paula Cezanne’a „Gracze w karty".

Jest on jednak mniej rozpoznawalny niż „Krzyk”. Obraz, który wyszedł poza granice historii sztuki i stał się globalną ikoną o jeszcze większej mocy przekazu niż wtedy, kiedy został stworzony.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
MalarstwoObrazy

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej