Grupa naTemat

Na mące by zbankrutował, więc wymyślił talerze z otrąb. Młynarz z Zambrowa będzie znany na całym świecie

Na mące nie da się dziś zarobić, twierdzą młynarze.
Na mące nie da się dziś zarobić, twierdzą młynarze. fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Rachunek zysków jest porażający. Kilogram mąki polski młynarz sprzeda w hurcie za 70-80 groszy. A kilogram talerzy z otrąb, teoretycznie bezwartościowego odpadu po mieleniu mąki, kosztuje 5 zł.

Dlatego Jerzy Wysocki, przedsiębiorca z Zambrowa, już nawet nie chce, aby tytułować go młynarzem. Młyny w Zambrowie i Giżycku, które jego rodzina prowadziła 110 lat, zamknął i lada dzień otworzy fabrykę swoich talerzy.


– Trwa montaż maszyn. Zamierzamy produkować 15 mln sztuk naczyń rocznie. Wkrótce podpiszemy umowy z dwoma dużymi sieciami sklepów ekologicznych, ale zapytania nadchodzą już z całego świata – mówi Małgorzata Then ze spółki Aston Investments, która chce skomercjalizować wynalazek polskiego młynarza.

Produkt wymyślony i opatentowany przez Jerzego Wysockiego to potencjalny hit, który może podbić rynki na całym świecie. Zwłaszcza w krajach o ugruntowanej świadomości ekologicznej konsumentów jak np. Niemcy. Talerze ze sprasowanych otrąb zastąpią tekturowe lub plastykowe jednorazowe naczynia. – Nasze produkty można użytkować w piekarniku i zamrażalniku. Wyrzucone w krzaki rozłożą się po 30 dniach. Dla porównania, papier ulega rozkładowi po sześciu miesiącach, a plastik dopiero po kilkuset latach – dodaje Małgorzata Then.
Znacie powiedzenie, że potrzeba jest matką wynalazku. Jerzego Wysockiego do innowacji zmusiła bieda w branży. Tona pszenicy konsumpcyjnej kosztowała w ubiegłym roku średnio 705 zł. Ile z tego będzie mąki? 2 proc. ziarna odpada na etapie czyszczenia. Następnie 30 proc. to otręby, łuski ziaren pozostałe po mieleniu. Z jednej tony mamy 680 kg mąki po 1,02 zł za kilogram. A to jeszcze nie licząc kosztów energii, maszyn i ludzi. Żeby nie dokładać do biznesu, młynarz musiałby sprzedawać mąkę po 1,40-1,50 zł. Tymczasem 1,25 zł to cena najlepszej mąki tortowej już na półce w markecie.

Germanizacja mąki
Jerzy Wysocki opowiada jak już kilka lat temu na mące miał 200-300 tys. zł strat miesięcznie. A nie był maluchem tylko największą firmą w północno-wschodniej Polsce. Od Gdańska do Krakowa młyny plajtowały. Na polski rynek wchodzili Niemcy wykupując dawne państwowe zakłady zbożowe. VK Muhlen wprowadził się do Wielkopolski, a Spichlerze Dr. Cordesmeyera ulokowały swoje inwestycje w Gdańsku. Takiej inwazji mógł oprzeć mógł się tylko potentat branży Zbigniew Komorowski, były poseł PSL, jeden z najbogatszych Polaków, właściciel Bakomy oraz marki Mąka Szymanowska. Mali młynarze nie mogli liczyć na pomoc. Gabriel Janowski, ten co bronił polskiego cukru, ośmieszył się swoimi wariactwami w Sejmie. Andrzej Lepper zajmował się wysypaniem zboża na tory.

– Żeby pan zobaczył jak wyglądają dziś młynarze. Odwiedzam kolegę, a ten ciągnie ostatkiem sił, po dwóch zawałach. Drugi, delikatnie mówiąc, zbiedniał. Ja tak nie chciałem – zwierza się w rozmowie z naTemat Jerzy Wysocki. Siedział, myślał, pił red bulla z wódką i zastawiał się o tu robić. Wydedukował, że najwięcej zysków przeniesie pomysł na zagospodarowanie otrąb. Ten odpad to zmora każdego młynarza. Kupować nikt tego nie chce, trochę zeżrą świnie, reszta idzie do utylizacji.

5 lat eksperymentów
– Jak otręby zmieszać z wodą, to czasem powstawały twarde grudy. Tak wpadłem na pomysł, żeby robić z tego naczynia do grilla – opowiada przedsiębiorca. Eksperymentował 5 lat: ile otrąb, ile wody, ile pary wodnej, i pod jakim ciśnieniem to wszystko sprasować, aby uzyskać trwały produkt. Sam skonstruował maszyny do produkcji. Metodą prób i błędów uzyskał właściwie gotowy produkt. Talerz jest gładki, twardy, lekki i nie rozmięka pod wpływem ciepłego jedzenia. – Po posiłku można go zwyczajnie schrupać jak wafelek. Na lepsze trawienie, bo to bomba z błonnika – dodaje Wysocki. I na dowód skubie talerz jak chipsy.

Zdobył trzy patenty chroniące wyrób i technologię na całym świecie. Ale wciąż walczył o młyn, brakowało czasu na marketing. W 2013 roku postanowił działać razem Aston Investments. – To młodzi ludzie okazali się lepsi w pisaniu wniosków o eurodotacje – dodaje Wysocki. Biotrem – bo tak nazywa się producent eko-naczyń – otrzymał 2 mln złotych dotacji na udoskonalenie metod produkcji. Produkty z otrąb biją na głowę konkurencyjne celulozowe kubki albo talerze z liści palmowych.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj